cerkiew.pl

Jak często powinniśmy przyjmować Komunię Świętą?

tłum. Gabriel Szymczak, 15 stycznia 2020

Nasz udział w Komunii Świętej jest sprawą duchową, w odniesieniu do której opinie zmieniały się w czasie. Od punktu widzenia, że powinniśmy ją przyjmować rzadko - z szacunku do sakramentu i uznania naszej własnej grzeszności, do postawy, że powinniśmy przyjmować komunię za każdym razem, gdy uczestniczymy w Boskiej Liturgii, ponieważ wyraża to naszą zdolność do bycia członkami Cerkwi.

Zdajemy sobie sprawę, że na skrajne podejścia można jedynie odpowiedzieć twierdzeniem, że nie tyle istotna jest ilość (częstotliwość) naszego uczestnictwa w Kielichu Życia, co jego jakość. Nie tyle ważne jest, ile razy przyjmujemy Komunię, ale po prostu jak to robimy.

Jest oczywiste, że żaden sakrament sam w sobie nie może wpłynąć na naszą transformację i uświęcenie - chyba że tego chcemy. Rzeczywiście, zamiast być na „odpuszczenie grzechów i życie wieczne”, uczestnictwo w Komunii Świętej może stać się na „sąd lub potępienie”.

W swoim łonie Cerkiew nie ma ludzi doskonałych i bezgrzesznych, ale tych, którzy żałują. Chrystus przyszedł, aby „wezwać grzeszników do nawrócenia”. Pogląd, że aby przyjąć Komunię, powinniśmy być doskonale „oczyszczeni z plamy grzechu”, jest nie tylko nieobecny w nauczaniu Cerkwi, ale jest również nierealny. Wiemy, że wszyscy jesteśmy w upadłym stanie i że „tylko Chrystus jest bez grzechu”. Uznanie to zapobiegnie faryzejskiej pokusie, by uważać się za lepszych od innych, ponieważ nie popełniamy żadnego z wielkich grzechów i dlatego nie jesteśmy „jak inni ludzie”.

Kryterium uczestnictwa w Komunii Świętej to oczywiście po pierwsze fakt, że zostaliśmy ochrzczeni w imię Trójcy Świętej i wierzymy w to, czego naucza Cerkiew prawosławna. Po drugie, żal i pragnienie zjednoczenia się z Chrystusem „na odpuszczenie grzechów i życie wieczne”. Te podstawowe kryteria doprowadzą nas do punktu, w którym udzielamy przebaczenia tym, którzy nas skrzywdzili i prosimy o wybaczenie tych, których my skrzywdziliśmy; punktu, którego istotą jest modlitwa i troska, abyśmy przystąpili do Komunii Świętej w oczekiwaniu na wejście Chrystusa do naszego serca - serca pełnego namiętności, pełnego złych myśli; do naszego nieuporządkowanego i pełnego zamętu życia.
Potem, kiedy przyjmujemy Go w Komunii, On przychodzi i przemienia będącą w nas ciemność w światło, Jego światło; przemienia zamęt w nas w spokój, w którym wszystko jest pod kontrolą, w ładzie i w którym wszystko przybiera formę najbardziej dla nas odpowiednią.

W obliczu tego błogosławieństwa nie ma miejsca na pytanie: „Kiedy powinienem przyjąć Komunię?” Potrzeba serca nie zadaje takich pytań. Jeśli serce tego pragnie, przystępuje do Komunii Świętej tak szybko, jak to możliwe, aby zjednoczyć się z Umiłowanym i znaleźć równowagę i centrum, aby doświadczyć radości i pokoju, których szuka.

Wieczorem podczas Ostatniej Wieczerzy Chrystus dał Cerkwi sakrament Boskiej Eucharystii, aby mógł się z nami zjednoczyć i potwierdzić swoją miłość do nas. Kiedy przyjmujemy Komunię Świętą, odpowiadamy na Jego miłość.

o. Andreas Agathokleous

za: Pemptousia

Fotografia: jarek / orthphoto.net /