cerkiew.pl

Niezwykłe chrześcijańskie życie

tłum. Gabriel Szymczak, 07 sierpnia 2019

Opowieści z Narni zaczęły się od obrazu fauna niosącego parasol i paczki w lesie. Ten prosty wizerunek tkwił w C.S. Lewisie od młodości aż do czterdziestki, kiedy zaczął go zamieniać w opowieść.
Wkrótce pojawiła się wiedźma na saniach i lew. Lewis nie przypisywał temu żadnego znaczenia religijnego, po prostu chciał napisać historię.
Ale skoro chrześcijaństwo tak bardzo go ukształtowało (jeden z jego przyjaciół powiedział, że był najbardziej nawróconym człowiekiem, jakiego kiedykolwiek spotkał), to musiał z niego wypłynąć Chrystus. Niektórzy spekulowali, że postanowił usiąść i napisać dla dzieci alegorię, pozwalającą zrozumieć przesłanie chrześcijaństwa. Jednak on stwierdził, że nigdy nie próbował pisać religijnej alegorii, to po prostu naturalnie uzewnętrzniło się z człowieka, który żył w Chrystusie.

Poruszam tę historię, aby zachęcić ludzi do robienia tego samego ze swoim życiem. Nie każdy pełni posługę związaną z kościołem. W kulturze protestanckiej, która kładzie nacisk na robienie czegoś (wielkiego) dla Boga, wielu ludzi zastanawia się, jaki jest ich cel w życiu lub jak mogą chrystianizować swoją pracę.

Wydaje mi się, że nie jest to właściwe podejście. Podobnie jak Lewis, powinniśmy być tak głęboko nawróceni, tak głęboko zanurzeni w Chrystusie, abyśmy nieśli życie, radość i pokój Chrystusa wszędzie, dokądkolwiek idziemy. Jesteśmy powołani, aby być cennymi naczyniami Ducha Świętego. Duch na szczęście nie opiera się na naszej kreatywności – potrzebuje jedynie naszej z Nim komunii i obecności w każdej chwili każdego dnia.

Skoro jesteśmy tak cennymi naczyniami, to wszystko, czego dotykamy, zostanie schrystianizowane, niezależnie od tego, czy zdajemy sobie z tego sprawę - a moim zdaniem, im bardziej jest to autentyczne, tym bardziej nie jesteśmy świadomi zachodzącego procesu.

Ci, którzy tworzą, przyniosą światu piękno, ponieważ samo Piękno w nich mieszka; ci, którzy pracują z ludźmi, przyniosą pokój i pocieszenie, gdyż w nich mieszka Król Pokoju i Pocieszyciel; ci, którzy pracują rękami, wprowadzą porządek i sens, mając w sobie Stwórcę kosmosu; ci, którzy wychowują dzieci, uczynią to z miłością, współczuciem i bojaźnią Bożą, ponieważ Bóg Ojciec i Bogarodzica mieszkają w ich wielkich sercach.

Wyruszając do pracy, która została nam dana w życiu, każdy z nas może nieświadomie wnieść Chrystusa we wszystko, co robimy. To jest jak dotyk Midasa, który zmienia wszystko w Życie. Czasami zobaczymy, jak się rozwija i będziemy mogli to dalej kształtować, innym razem stanie się to poza nami, poza naszą świadomością, gdyż tak też działa Bóg.

diakon Jeremiasz

za: Orthodox Road

Fotografia: Jarosław Charkiewicz / orthphot.net /