cerkiew.pl

Przyjaciele Boga: Święty Paisjusz

Piotr Sterlingow, 12 lipca 2019

Święty Paisjusz urodził się 25 lipca 1924 roku w Farasach w Kapadocji. Mieszkańcy Farasów byli bardzo pobożnymi ludźmi, spadkobiercami tradycji Ojców Kapadockich. Jednym z takich ludzi był św. Arseniusz, który ochrzcił Świętego nadając mu swoje imię i przepowiadając, że zostanie mnichem i będzie kontynuował jego dzieło. Będąc dzieckiem, Święty wraz z rodziną musiał opuścić ojczyznę ze względu na przesiedlenie ludności. Udali się najpierw do Pireusu, a ostatecznie zamieszkali w niewielkim miasteczku Konica. Już w młodym wieku Arseniusz lubił czytać Ewangelię i Żywoty Świętych. Pościł i spędzał noce na modlitwie. Ukończył tylko szkołę podstawową. Po ukończeniu szkoły dokształcał się, aby uzyskać kwalifikacje stolarza. Pracując jako stolarz nie brał pieniędzy od ludzi ubogich, a pieniądze, które dostawał, rozdawał potrzebującym. Gdy miał 15 lat objawił mu się Chrystus, który powiedział: „Arseniuszu, jestem drogą, prawdą i życiem. Wierzący we mnie będzie żyć nawet po śmierci”.

W 1945 roku Arseniusz rozpoczął służbę w wojsku jako radiotelegrafista. Odnosił się do wszystkich z wielką miłością i poświęceniem. Po pięciu latach służby wyruszył na Świętą Górę. Tam obchodził skity i cele w poszukiwaniu żywych przykładów świętego życia. Zamieszkał w Monasterze Esfigmenu, gdzie w 1954 roku przyjął postrzyżyny z imieniem Awerkiusz. Oddawał się ascezie, wykazywał się wielkim posłuszeństwem i miłością do bliźnich. Pragnąc żyć w bardziej pustynnym miejscu, z błogosławieństwa przełożonego opuścił Monaster Esfigmenu i udał się do Monasteru Filoteu, gdzie w 1957 roku przyjął postrzyżyny małej schimy z imieniem Paisjusz. Mimo tego, że Święty pragnął zamieszkać w cichym i pustynnym miejscu, w którym mógłby oddawać się modlitwie, wola Boża była nieco inna. Bogurodzica objawiła się ojcu Paisjuszowi i poleciła mu udać się do Monasteru Stomion, znajdującego się nieopodal rodzinnej wsi, w celu odnowienia go. W 1962 roku święty udał się na Synaj, tam kontynuował swoje zmagania duchowe w Skicie świętych Galaktiona i Epistymii. Na Synaju żył w bardzo srogich warunkach. W 1964 roku powrócił na Atos, zamieszkał w Skicie św. Jana Chrzciciela, należącym do Monasteru Iwiron. W tym okresie duchowym ojcem Świętego był pochodzący z Rosji Starzec Tichon,  z rąk którego przyjął postrzyżyny wielkiej schimy w Celi Świętego Krzyża. Mimo problemów zdrowotnych nieustannie oddawał się ascezie, postom, całonocnym czuwaniom i modlitwie. Po śmierci Starca Tichona ojciec Paisjusz zamieszkał w Celi Świętego Krzyża. Całe noce spędzał na modlitwie, a za dnia przyjmował ludzi przychodzących do niego. W 1979 roku przeprowadził się do Celi „Panaguda”, należącej do Monasteru Kutlumusiu. Z dnia na dzień liczba ludzi przychodzących do Starca rosła. Przyjmował wszystkich, pocieszał ich i pomagał w walce z problemami. Nocami modlił się za chorych, za mających różnego rodzaju problemy i za zmarłych.

W listopadzie 1993 roku Starzec opuścił Atos po raz ostatni. Udał się do Monasteru św. Jana Teologa w Suroti, aby wziąć udział w świątecznych uroczystościach w dniu pamięci św. Arseniusza. Choroba nowotworowa nie pozwoliła mu powrócić na Atos. Nawet na krótko przed śmiercią Święty nie przestawał pomagać ludziom swoimi słowami i modlitwą. 12 lipca 1994 roku w Monasterze św. Jana,  po męczeńskich zmaganiach z chorobą, oddał swoją duszę Bogu.

Po śmierci Starca wśród jego rzeczy znaleziono karteczkę, na której było napisane: „Ja, mnich Paisjusz, przyjrzałem się swojemu życiu i zobaczyłem, że złamałem wszystkie przykazania Boże, dopuściłem się wszystkich grzechów. I nie ma znaczenia, jeśli niektóre z tych grzechów popełniłem w mniejszym stopniu, dlatego że nie ma żadnych okoliczności łagodzących moją winę, gdyż Bóg wyświadczył mi wiele dobrodziejstwa. Módlcie się, żeby Chrystus zmiłował się nade mną. Wybaczcie mi, i niech przebaczenie otrzymają ci wszyscy, którzy sądzą, że mnie czymś zasmucili. Jestem bardzo wdzięczny i jeszcze raz proszę – módlcie się. Mnich Paisjusz”.

13 stycznia 2015 roku Święty Synod Patriarchatu Konstantynopola wpisał ojca Paisjusza w poczet świętych naszej Cerkwi, ustanawiając dniem pamięci Świętego 12 lipca.

Wspomnienia Metropolity Limassolu Atanazego o Świętym Paisjuszu

Idąc na pierwsze spotkanie ze Starcem bałem się, ponieważ słyszałem wiele historii o cudach i proroctwach. Trochę inaczej wyobrażałem sobie świętych ludzi. Bałem się, że pozna wszystkie tajemnice mojej duszy i wygoni mnie ze swojej celi. Zadzwoniliśmy w dzwonek i czekaliśmy.

W pewnym momencie zobaczyliśmy staruszka zawiniętego w zielony koc, który powoli szedł, aby otworzyć nam furtkę. „To Starzec Paisjusz”- powiedział jeden z moich towarzyszy. „To Starzec Paisjusz?” - pomyślałem. Poczułem rozczarowanie. Myślałem, że zobaczę kogoś… A widzę słabego, schorowanego człowieka…

Zaprosił nas do środka, do małego pokoiku, w którym przyjmował gości. Rozczarowany oczekiwałem na to,  aby przekonać się, co to za człowiek. Zaczął z nami rozmawiać na różne nieduchowe tematy. „Jak idzie nauka?” „Czym się zajmujecie?” Zaczął żartować. „Kto to jest?” - myślałem. W tamtym okresie wyobrażałem sobie świętych jako ludzi poważnych, cały dzień płaczących, ludzi nie z tego świata. Nagle Starzec zdjął buty i w skarpetach wszedł na tapczan, aby nam coś pokazać. Widząc to pomyślałem: „Pięknie… z nim chyba nie wszystko jest w porządku. Pewnie specyficzni ludzie widząc to wszystko uważają go za świętego.” Pomyślałem, żeby zacząć rozmowę na jakiś poważny, duchowy temat, uważałem siebie za najbardziej duchowego człowieka z całej naszej kompanii. Gdy tylko zaczynałem, dawał mi kawałek lukumi i zaczynał rozmawiać z innymi. Zjadłem wtedy 7 kawałków lukumi… „Może daje mi te słodycze bo widzi, że jestem gruby?” - pomyślałem. W końcu powiedziałem mu: „Starcze, w Salonikach wielu ludzi mówi o tobie”. Odpowiedział: „Widzisz tamtą puszkę po konserwie? Jak padają na nią promienie słoneczne to wygląda jak złoto, ale tak naprawdę to tylko zwykła puszka. I ja jestem taką zwykłą puszką po konserwie. Nie słuchaj tego, co mówią o mnie ludzie mający mnie za świętego. To, co mówią, jest nieprawdą.” „Całe szczęście, że to rozumie” - pomyślałem. Pamiętając opowieści ludzi o tym, że przy Celi Starca żyją węże, z którymi rozmawia i które nie robią mu krzywdy, zapytałem: „Czy to prawda, że macie tu węże?”. Pokazując na swoje serce powiedział: „Tak, tu w środku mam dużo węży. Jak zostaniesz spowiednikiem to przyjdziesz do mnie i ci je pokażę”. Ta odpowiedź trochę mnie zastanowiła. Wychodząc powiedziałem mu: „Starcze, powiedz nam coś duchowego.” „Co wam powiedzieć? Jesteście młodzi. Róbcie wiele pokłonów.” - powiedział. „Ile?” - zapytaliśmy. „Dużo, dużo…” Gdy to powiedział wszystko wokoło zaczęło pachnieć. Trawa, ziemia, kamienie, wszędzie zaczął rozchodzić się przyjemny zapach. Starzec powiedział: „Dzieci, idźcie już”, zamknął furtkę i wszedł do celi. Mnie i moich towarzyszy dopadło niezwykłe uczucie. Odczuliśmy wielką radość. Sami nie wiedząc dlaczego, biegliśmy zamiast iść. Przyjemny zapach towarzyszył nam przez większość drogi powrotnej.

Dziesięć dni po tym odwiedziłem go po raz kolejny, było już zupełnie inaczej. Od tego czasu moja dusza się do niego przywiązała. Dzięki znajomości z nim zrozumiałem, że wszystko to, o czym mówi Chrystus w Ewangelii, to, o czym mówią Święci Ojcowie i to, o czym mówią Żywoty Świętych, jest prawdą.
 
***

Pewnego razu, w latach 80-tych, gdy zbliżało się Święto Opieki Matki Bożej (14 października), Starzec poprosił większość swoich znajomych mnichów, aby w tym dniu odprawili całonocne czuwanie z Liturgią i żeby wznieśli usilne modlitwy za Grecję. Pomyśleliśmy, że Starzec zdaje sobie sprawę z tego, że nasz kraj ma wiele problemów i chce poprosić Boga o pomoc. Spełniliśmy jego prośbę. Nasze bractwo mieszkało wtedy w Nowym Skicie. Po paru miesiącach przybyła do nas pewna delegacja wojskowa. Wśród nich znajdował się człowiek pracujący w ministerstwie, w biurze zajmującym się śledzeniem działań wojennych na całym świecie. Będąc mnichami nie czytaliśmy gazet, nie słuchaliśmy radia i nie byliśmy dobrze poinformowani. „Chcesz mi powiedzieć, że Grecja jest zagrożona wojną?” - zapytałem go. „Oczywiście, cały czas jesteśmy w niebezpieczeństwie. Ostatnio mieliśmy bardzo trudną sytuację, byliśmy o krok od rozpoczęcia wojny z Turcją. Sytuacja była tragiczna, ale w ostatniej chwili, nie wiem jak, wszystko się ułożyło”. „Kiedy miało to miejsce?” - zapytałem. „14 października” - usłyszałem. Był to dzień przed którym Starzec poprosił nas o wzniesienie modlitw za Grecję.

Pouczenia Świętego


Starzec Paisjusz powtarzał, że w duchowym życiu najważniejsze są trzy rzeczy: otwarcie fabryki dobrych myśli, dobre chęci w zmaganiach duchowych i nieustanne dziękowanie Bogu za wszystko.
 
***

Starzec powtarzał: „Nieustannie dziękujcie Bogu!”. Sam był przykładem takiego zachowania. Gdy był młodym mnichem, podczas pracy często łamały mu się narzędzia, rzeczy wypadały mu z rąk, zdarzało się, że coś nie wychodziło tak, jak tego chciał. Ze względu na to bardzo się denerwował i często narzekał. W pewnym momencie zauważył, że narzekanie nie przynosi niczego dobrego i rezultaty prac pozostają bez zmian. Postanowił innym sposobem walczyć z przeciwnościami. Gdy spotykała go jakaś trudność powtarzał „Chwała Bogu!”, gdy łamały się narzędzia: „Wielkie jest imię Świętej Trójcy!”, gdy coś padało na ziemię, schylając się, aby to podnieść, mówił: „Kłaniam się Ojcu i Synowi i Świętemu Duchowi!” Takimi myślami nieustannie wychwalał Boga, przez to jego życie stało się źródłem radości, którą przekazywał wielu ludziom.
 
***

Nie wierzcie swoim myślom, kiedy mówią wam, że jesteście okropni, lub kiedy mówią, że jesteście święci.
 
***
 
Dobry Bóg urządza wszystko tak, że nawet z naszych błędów może wyjść coś dobrego.
 
***

Zaufanie Bogu to nieustanna mistyczna modlitwa, która niezauważalnie powoduje działanie siły Bożej tam, gdzie jest ona potrzebna.

Źródła:
pemptousia.gr
Homilie Metropolity Limassolu Atanazego

Przyjaciele Boga: Starzec Józef Hezychasta

Przyjaciele Boga: Starzec Józef Hezychasta

Sylwetki współczesnych świętych i starców, kontynuatorów tradycji Świętych Ojców.

Przyjaciele Boga: Święty Jakub (Tsalikis)

Przyjaciele Boga: Święty Jakub (Tsalikis)

Sylwetki współczesnych świętych i starców, kontynuatorów tradycji Świętych Ojców.