cerkiew.pl

Powrót do życia cerkiewnego

tłum. Gabriel Szymczak, 17 września 2020

„Dusza też ma mięśnie”
o. Siergiej Krugłow

Najważniejszą rzeczą, o której przypomniała nam kwarantanna, jest to, że człowiek jest nie tylko istotą cielesną, ale także duchową. Człowiek nie tylko musi być dobrze odżywiony i zdrowy. Uczestnictwo w sakramentach jest dla chrześcijanina tak samo istotne, jak pójście do szpitala czy sklepu.
Takie odświeżenie umysłów było dla nas przydatne. Zrozumieliśmy wartość Świętej Eucharystii.

Jeśli dzisiaj, kiedy cerkwie zostały ponownie otwarte dla wszystkich, powrót do normalnego życia cerkiewnego jest dla ciebie trudny, po prostu zadaj sobie pytanie: dlaczego tego potrzebuję? Co pójście do cerkwi ma mi dać?
Zadawanie pytań samemu sobie generalnie jest ważne w wielu sytuacjach naszego życia. Jeśli znajdziesz odpowiedź na powyższe pytania, twoja energia zostanie odnowiona, chodzenie do cerkwi będzie miało sens i znajdziesz siłę, aby to zrobić.

Gdy ktoś naprawdę potrzebuje uczestnictwa w życiu eucharystycznym, jeśli nie może żyć bez sakramentalnej łączności z Chrystusem, idzie do cerkwi i przyjmuje Komunię św. Jeśli nie odczuwa takiego pragnienia Chrystusa, jeśli był do tego zmuszany przez swoich bliskich, jak to czasem bywa, lub jest to związane z jakimiś okolicznościami – np. smutkiem lub chorobą, to Komunia niestety staje się dla niego zbędnym obrzędem.

Zadaj sobie więc pytanie: czy Eucharystia jest dla mnie ważna? A jeśli odpowiedź brzmi „tak”, daj sobie lekkiego duchowego ‘kopa’ i idź do cerkwi!

Ale jeśli nagle poczułeś, że nie możesz znaleźć odpowiedzi na pytania „dlaczego?” i „czy to ważne?”, porozmawiaj ze swoim spowiednikiem i spróbuj znaleźć te odpowiedzi z jego pomocą.
Przyznaj, że źródłem radości bywa ruch. To radość dla mięśni. Nasza dusza też ma mięśnie, a one też potrzebują takiej radości z ruchu. Mam nadzieję, że z Bożą pomocą doświadczysz tej radości.


„Przezwyciężając lenistwo, z wysiłkiem wstań i idź do cerkwi”
o. Maksim Pierwozwański

Powrót do cerkwi po przerwie to jak powrót do pracy z wakacji. Trudno jest znowu wcześnie chodzić spać i budzić się na czas.

Pamiętam, że jeden z moich przyjaciół, sportowiec, doznał poważnej kontuzji nogi. Nie mógł w ogóle chodzić przez sześć miesięcy, a potem wracał do zdrowia przez kolejnych sześć miesięcy. Gdy noga przestała boleć, zdał sobie sprawę, że trudno mu było wrócić do normalnego życia: „Jestem leniwy, przestałem uprawiać sport, nie wbiegam po schodach - korzystam z windy, nie chodzę, ale biorę taksówkę lub jadę metrem”. Stracił motywację do sportu, stracił radość z aktywności fizycznej. To samo dzieje się z naszym życiem duchowym.
Tu ważny jest reżim: przezwycięż lenistwo, choć z wysiłkiem - ale powstań i pójdź do cerkwi. Wkrótce wpadniesz w rytm, znany ci sprzed kwarantanny.

Najlepiej wrócić do swojej rutyny nie tylko samemu, ale razem z całą rodziną. Z przerażeniem zauważam, że kiedy jestem sam, nie zawsze zmuszam się do czytania reguł modlitwy porannej i wieczornej. Ale kiedy jestem razem z moją rodziną - nie ma problemów. Po kolacji wszyscy stoimy razem. Modlimy się i kładziemy się spać. Poczucie odpowiedzialności za siebie nawzajem pomaga przezwyciężyć siebie, a co najważniejsze - pamiętać, że tam, gdzie w Jego Imię gromadzi się dwóch lub trzech, jest pośród nich sam Chrystus.

Jeśli nie odczuwasz duchowej potrzeby powrotu do cerkwi, zadaj sobie pytanie: jak żywe jest moje życie w Kościele? Ile go potrzebuję? W rzeczywistości wielu ludziom chodzenie do cerkwi nic nie daje - idą tam z przyzwyczajenia lub ze strachu. U tych, których życie duchowe przed kwarantanną było już na ostatnich nogach, ta wymuszona przerwa odegrała negatywną rolę.

Kiedy po masowym pojawieniu się ludzi w Kościele w latach 90. liczba wiernych nagle spadła, zwykło się to tłumaczyć faktem, że wiara przestała być modna. Ale uważam, że tak nie jest. Ludzie, którzy opuścili Kościół tak szybko, jak przyszli, po prostu nie otrzymali odpowiedzi, na którą czekali: opuszczali cerkiew bez poczucia pocieszenia, bez wzruszenia. Czuli, że chodzą do cerkwi na próżno.

Generalnie człowiek jest tak stworzony, że - jeśli wyłączyć poczucie obowiązku - komunikuje się tylko z tymi osobami, z którymi lubi się komunikować. Jeśli po kontakcie z jakąś osobą pojawia się poczucie, że zmarnowaliśmy czas, zatrzymujemy tę komunikację. To samo dotyczy Boga. W końcu jest to także związek osobisty. Ale jego zbudowanie leży w naszej mocy.

zebrała: Anastazja Bawinowa

za: Foma

fotografia: Sheep1389 /orthphoto.net/