cerkiew.pl

Ciało

tłum. Dominika Kovačević, 10 września 2020

Ciało niesie w sobie wspaniałość swego stworzenia. Wszystkie stworzenia są piękne i odkrywa się w ich kształcie rękę Boga. Jednakże natura organiczna w organizmie ludzkim wyjawia człowiekowi umysł Boga.

Parę lat temu pociągało mnie to, czego się uczyłem, a co nie poruszało mnie w młodości. Teraz z kolei zachwycam się zaskakującymi powiązaniami pomiędzy poszczególnymi naszymi członkami [ciała]. Jak pokarm, który spożyłeś, po trawieniu staje się częścią twych włosów, oczu, klatki piersiowej?… Jak komórka pochodząca od ojca i komórka pochodząca od matki stają się embrionem, czy też zarodkiem?… To mięso [/ciało] jest w nas widoczne i poprzez nie komunikujemy się; i nie byłoby pełni rozumowania, gdyby ktoś nie rozważał drugiej osoby. Jest ona zatem podmiotem widzenia dla tego, kto ma rozum. O stworzeniach w Księdze Rodzaju jest napisane, że „I widział Bóg, że są dobre”. Jednakże o człowieku mówi tak: „Zatem, stworzył Bóg człowieka na obraz Swój”. I gdy spojrzał Bóg na człowieka: „i spojrzał na wszystko, co stworzył, i zobaczył, że wszystko to jest bardzo dobre”. Dlaczego Bóg nie zafascynował się niczym innym oprócz człowieka, jakby nie istniało inne stworzenie wokół niego?

To ciało w swym czarze jest prochem. A bycie prochem wywiera nacisk na wszystko to, co w ciele, aż przeciwstawi je światłu, a światło było na początku i my dążymy do niego, tak jak my polegamy na prochu (1). A proch i światło pogrywają ze sobą czasami i przeciwstawiają się sobie czasem tak długo, dopóki trwa człowiek. W podłożu, którym jest jego ciało, człowiek dostrzega moc Boga, potęgę Jego, czułość Jego i odkrywają się przed nami tajemnice Boga, jeśli zmierzamy do nich wszystkim tym, co jest w nas z mocy, i komunikujemy się z innymi również wszystkim tym, co jest w nas z mocy. Jeśli nie widzisz Pana twego, to nie widzisz sług Jego dobrych.
Ten proces zachodzi nie tylko przez myśl, lecz przez oczy cieszące się i przez rękę uściskującą drugą rękę tj. tak oto staje się ona jednym członkiem z ręką drugiego człowieka. Albowiem my jesteśmy połączeni ukrytymi nićmi ze złota, aby objawiła się (2) jedność człowieka przy zstąpieniu Królestwa Niebios na nas.

Zarówno piękno, jak i to, co wydaje się nam brzydotą, pochodzą od Boga, i każde z nich jest językiem. Brzydota nie odpycha, jeśli odnalazłem jej język, tj. przeszedłem ponad nią do słowa, które zawiera w sobie jej wyrażenie i mowę Boga. Przeto nie ma człowieka, którego czar byłby w jego twarzy, lecz czar jest w jego unikatowości pośród innych ludzi i w jego wolności na obraz Boga. I cóż jest wyższego od istoty ludzkiej miłującej człowieka, tj. będącej w swej jedności z innymi i w swej wolności na obraz Boga?… Albowiem jest wielką tajemnicą to, że oprócz tego, że to ty i że jesteś sobą w twej swoistości i twej odpowiedzialności, ty jednocześnie żyjesz w innych ludzkich istotach. Skoro jesteśmy jednym i jednocześnie wyróżniamy się, to ta wyjątkowość znosi niewolę, do której doprowadziliśmy pozwalając na zupełne zamknięcie się, czy też zupełne stopienie się z innymi.
Każda istota ludzka jest jedyna w swoim rodzaju i jednocześnie zjednoczona z grupą. Nawet w Królestwie [Niebieskim] człowiek pozostaje sobą, lecz jest on zjednoczony z objawiającą się Miłością Boga.
 
* * *

W dłoniach Boga są klucze życia i śmierci. Jak mówi werset 185 sury [Koranu] Al-‘Imrān, a także inne sury, „każda dusza [/oddech/tzn. żyjąca istota] jest kosztującą śmierć”. Ciało jest przeznaczone na śmierć w swej strukturze. Komórki nie żyją na wieczność. I wiemy to, iż „kto umarł, już uwolnił się od grzechu” (Rz 6,7). W tym znaczeniu śmierć jest miłosierdziem, i w wierze chrześcijańskiej jest ona spotkaniem z Panem. Dusze znajdują się w uchwycie Boga i ten uchwyt jest nadzieją zmartwychwstania. Śmierć jest przede wszystkim zderzeniem z Bogiem w tym, co nazywamy Rajem, czy też Królestwem, w nadziei na widzenie Boskiego Światła w Niebie u kresu czasów.

W ostatecznym czasie ciała zostaną wezwane do zmartwychwstania i od śmierci ich właściciela Duch Święty ożywi je Swą łaską; Duch Boży pasie dusze i ciała jednocześnie [/trzyma pieczę nad nimi], aż zbierze je razem w Dniu Ostatnim. A skoro tak, to można powiedzieć, iż ciało po śmierci trwa, nawet jeśli odszedł od niego ruch, który był w jego bycie.

Świętość ciał zabrania nam ich palenia [tj. kremacji]. Chcemy ciągłości ciała w pewnej istotowości, nawet jeśli wygląda na rozczłonkowane. Ciało jest namaszczone poprzez miropomazanie sprawowane po chrzcie. Dlatego też aż do niedawnych czasów groby były stawiane wokół cerkwi,  tak by żywi wierni czuli, iż są oni jedno z tymi, co zasnęli – w nadziei zmartwychwstania.

Z tej perspektywy Cerkiew nie ciąży ku rozdziałowi duszy i ciała, lecz Ona pociąga je razem do Miłosierdzia Boga. Rozkład, który dotyka ciała, jest okazją do jego spotkania z Panem, tj. zwrócenia się Pana ku niemu. Są tacy, co trwożą się przed śmiercią, i tacy, co się jej nie boją. Ważnym jest to, by każdy z nas przygotował się na oddzielenie się od tej obecności i na wzniesienie się ku obecności Pokoju. My obiecujemy odchodzącemu od nas modlitwę i pocieszenie Ksiąg, jak to mówi apostoł. W ostatnim czasie w Europie powstały instytucje [tj. hospicja] – różne od szpitali – przeznaczone do przygotowania pacjentów w ostatecznych fazach ich choroby na śmierć. Byłoby wskazanym, aby w każdej wierzącej rodzinie był ktoś z krewnych do dziennej troski nad chorym, choćby poprzez dobre słowo, rozmowę. Pełnienie takiego obowiązku jest też możliwym dla takiego kapłana, który uczył się, co powinien mówić i czynić – to ponad samą modlitwę.

Takie duszpasterstwo zakłada to, że my w śmierci dochodzimy do ostatecznej fazy życia ziemskiego, i że ciało jest czymś czcigodnym, i w stanie świadomym ono karmi się olejem w ramach tego, co nazywamy misterium [tj. sakramentem] namaszczenia. Zakłada ono, iż człowiek jest jednym bytem przed śmiercią i po niej – co nie zmienia faktu, iż my składamy się z materii przemijającej oraz duszy nie-przemijającej. Ciało, które mamy, jest czymś z bytu ludzkiego i nie jest ono gorsze od ducha w prawdzie obecności i prawdziwym przeznaczeniu.
 
 * * *

Kiedy tak rozważam tę wizję teologiczną, w swych żebrach niosę Strefę Gazy (3). Każdy, kto wpadł w nią, jest u Boga i w historii świętości. Dlaczego zbierają plony w postaci dzieci – kwiatów? Bo to, że giną wojownicy, jest sprawą naturalną. Lecz jak lud, który ma proroków wzywających do sprawiedliwości, znosi śmierć nieuzbrojonych kobiet i starców? Dlaczego dzieje się to zniszczenie, które jest podobne ostateczności świata? Jaka jest korzyść z eksterminacji setek osób z ludu Strefy Gazy? Oni wszyscy są świętymi ciałami, które ucisk czyni ofiarami dla Boga.

Obecny czas nie sprzyja pojednaniu. Celem jest zaprzestanie zabijania bezbronnych ludzi. I jeśliby nadeszła pacyfikacja, to zaczęłoby się rozumowanie pokojowe. Ważnym jest to, by ziemia palestyńska pozostała takową i nie została rozdzielona pomiędzy [resztę] Arabów. Albowiem historia od sześćdziesięciu lat utwierdza w tym, iż Palestyńczycy chwytają się swojej wolności na ziemi im danej. Jaki będzie stan Bliskiego Wschodu w niedalekiej przyszłości? To temat dociekań w swej podstawie gromadzący lud Palestyny na ziemi, którą kocha, wokół oliwek, pomarańczy i ich wód, tak by oddał się budowie swego społeczeństwa - tak, jak tego by chciał, będąc częścią cywilizacji.

Zaprzestańcie krwawej łaźni, dopiero wtedy nastanie moralność. Nie jesteście przecież z nacji niemieckiej, której przywódca palił Żydów w brutalny sposób. Dlaczego ten, którego ojciec był ofiarą nazistów w Auschwitz, pragnie zamienić całe miasto w Strefie Gazy w kolejne Auschwitz?…

Niech zstąpi pokój na oczyszczone ciała naszych ukochanych w całej Palestynie. Nasi bracia i siostry są tam wezwani do Chwały. I za pomocą tych środków, które otrzymaliśmy, będziemy dążyć do urzeczywistnienia tej Chwały.

metropolita Jerzy (Khodr)

Przypisy tłumacza:
1 Jesteśmy z prochu i przez to ufamy temu, co z tego wynika. Człowiek został stworzony dla światłości, ale po upadku elementy światłości i materii zaczęły się sobie przeciwstawiać, choć to nie jest naturalne, bo człowiek jest dla światłości, a nie prochu
2 Zastosowany czasownik tadżallá jest ten sam, co przy Przemienieniu Pańskim na górze, a inny niż przy Chrzcie w rzece Jordan; użyty wyraz związany jest ze znaczeniem „wyjść na światło dzienne”, „stać się jasnym”, „odkryć się/siebie”, „odsłonić się” przy brudzie czy rdzy – co przy metaforze złotych nici wiąże się z jasnością i blaskiem.
3 Część Palestyny, czyli Ziemi Świętej, okupowana przez Izrael – jedna z bolączek współczesnego świata arabskiego, niezależnie od wyznania; znakomita większość – nielicznej już – wspólnoty chrześcijańskiej w Strefie Gazy to prawosławni.


za: http://georgeskhodr.org

fotografia: Dominika Kovačević