cerkiew.pl

Prawosławni faryzeusze

tłum. Gabriel Szymczak, 29 czerwca 2020

Jeśli nasze życie duchowe koncentruje się wyłącznie na zewnętrznych praktykach i tradycjach, i nie czynimy nic, aby doprowadzić do prawdziwej zmiany, nic nie zyskujemy. Zbyt wielu ludzi myśli, że dopóki przestrzegają zasad postu, modlą się i uczestniczą w nabożeństwach, są dobrymi prawosławnymi chrześcijanami. Jeśli jednak nie ma w nas miłości, miłosierdzia ani przebaczenia innym, a nasze życie jest pełne plotek i osądów, nasza prawosławna wiara chrześcijańska nie jest nic warta.

Chrystus potępił faryzeuszy nie dlatego, że przestrzegali Prawa i tradycji wiary żydowskiej, ale dlatego, że robili to pełni dumy i arogancji. Bez szczerej skruchy i świętości życia, ich spotkanie z Bogiem prowadziło do pustki serca.

Ponieważ nasza prawosławna wiara opiera się na tradycji i strukturze liturgicznej, łatwo wpaść w pułapkę bycia niczym więcej niż faryzeuszem. Przestrzeganie prawosławnych praktyk może łatwo prowadzić do dumy i arogancji. Jeśli czujemy się lepiej niż inni i jesteśmy dumni z naszej pobożności, absolutnie nic nie zyskaliśmy. Zewnętrzna praktyka prawosławnej wiary chrześcijańskiej bez szczerej pokory i skruchy prowadzi drogą duchowej ruiny.

Kościół jest szpitalem duszy, ale uzdrowienie może nastąpić tylko wtedy, gdy włożymy w to swój wysiłek. Jeśli nasz lekarz przepisze lek na naszą chorobę, ale my nie zastosujemy się do jego poleceń, nie wyzdrowiejemy. Kościół ma wszystko, czego potrzebujemy do duchowej przemiany, ale uzdrowienie przychodzi tylko wtedy, gdy współpracujemy z procesem uzdrawiania.

Celem jest świętość (zdrowie) i jest to bezpośrednim rezultatem poddania się z całą pokorą nawróceniu. Kiedy to robimy, Chrystus nas zmienia. Jeśli po prostu będziemy realizować obyczaje naszej prawosławnej wiary, nie znajdziemy się w lepszej sytuacji niż faryzeusze, których Chrystus potępił.

Z miłością w Chrystusie,
igumen Tryfon

za: The Morning Offerings

fotografia: Sheep1389 /orthphoto.net/