cerkiew.pl

Etnos i kultura w Cerkwi

tłum. Dominika Kovačević, 22 maja 2020

Już od okresu apostolskiego w Cerkwi wybuchło zamieszanie na tle nacjonalistycznym, o czym czytamy w księdze Dziejów Apostolskich (6, 1): W owe dni, gdy liczba uczniów wzrastała, zaczęli helleniści (tj. Żydzi rozmawiający po grecku, a żyjący w Palestynie) szemrać przeciwko Hebrajczykom, że przy codziennym rozdawaniu jałmużny zaniedbywano ich wdowy. Stopienie się wiernych w jednej wierze i w tych samych Darach Eucharystycznych nie przyniosło owocu społecznego. Etnosy zetknęły się ze sobą i zakwestionowały samą istotę chrześcijaństwa. I to do takiego stopnia, że wielu historyków mówi, iż spór, jaki rozgorzał w roku 451 na soborze chalcedońskim o posiadanie przez Chrystusa jednej natury lub dwóch natur, kryje tak naprawdę spór pomiędzy Hellenami oraz ludami Syrii, Egiptu i Armenii. Tak samo nie ma wątpliwości, że wielka schizma z 1054 roku pomiędzy Rzymem i Konstantynopolem nie była pozbawiona sporu pomiędzy cywilizacjami łacińską i grecką. Również bez wątpienia nacjonalizm jest jedyną dolegliwością wpływającą dzisiaj na relacje pomiędzy Konstantynopolem i Moskwą oraz pomiędzy greckimi hierarchami w Jerozolimie i jej arabskim wiernym ludem.

Jednakże Cerkiew prawosławna na soborze konstantynopolitańskim zwołanym w roku 1871 potępiła „miłujących rasizm, czyniących różnice pomiędzy rasami ludzkimi i wzniecających fascynacje nacjonalistyczne”. Zatem, rasizm jest odrzucony. To, co nazywamy dzisiaj Cerkwią Moskwy, Cerkwią Bułgarii czy Cerkwią Serbii nie pokrywa się z pojęciami nacjonalistycznymi. To wskazuje tylko na jednostki geograficzne – jeślibyś żył np. w Moskwie, jakiejkolwiek byś nie był narodowości, to przynależysz do niej, tak jak jakikolwiek Rosjanin. Dlatego nie ma znaczenia gadka mówiących, że [lokalne] Cerkwie prawosławne są narodowe. To jest zabronione decyzją soboru z 1871 roku, na który wskazaliśmy. Na tej podstawie, jeśli Cerkiew tego regionu jest nazwana antiocheńską, to nie wskazuje to na jakąkolwiek narodowość, skoro wśród nas we wszystkich diecezjach mieszkają prawosławni obcokrajowcy, którzy cieszą się wszystkimi prawami jako wierni, w takiej czy innej parafii.

Chrześcijanin żyje w ojczyźnie, kocha ją i scala się z nią. Zaczyna się to z tej ziemi, jej historii i jego wiary motywującej do służby ojczyźnie. Lecz ojczyzna być może jest pluralistyczna, a nawet jeśli byłaby jednej barwy lub przypominającą jedną barwę, to zadaniem Cerkwi pozostaje być bytem niezależnym od wszelkiej ojczyzny i od wszelkiej gloryfikacji ojczyzn. Nie jestem Libańczykiem po to, by być chrześcijaninem, ani nie jestem Libańczykiem z powodu mej wiary w Ewangelię (1). Jestem chrześcijaninem po to, by być wierzącym w Chrystusa; by być ochrzczonym w Chrystusie ze wszystkimi tymi, którzy wierzą w Niego, prawosławnymi – nawet jeśli są obcokrajowcami, w różnorodności i poróżnieniu.
 
* * *

Pozostaje dziedzictwo kulturalne, które odziedziczyliśmy z historii. Ten się modli w języku syriackim, a ten po arabsku. Jednak to nie znaczy, że to jest esencją syriackości lub arabskości. Zatem, to nie znaczy, że syriackość lub arabskość wchodzi w wyznawanie mego chrześcijaństwa. Języki są narzędziami kulturowymi. A kultura nie jest częścią istoty cerkiewnej. Nie mam obiekcji wobec syriackiego zlepka bazującego na języku różnych doktryn (2), jeśli jest to zamierzone jako ożywienie wspaniałego dziedzictwa i podarowania go tym, którzy je ignorują, nie znają go. Docenianie jest czymś do przyjęcia – osądzanie już nie. Jednak należy wyjaśnić, iż mówimy, że Ewangelia w swej esencji jest niezależna od ziemi i jej czasów, a zatem niezależna od historycznych ubrań, w które przeoblekło ją słowo.

Rozdział definitywny na to, co jest dla Cerkwi i na to, co dla niej nie jest, jest rozdziałem pomiędzy tym, co jest stwarzającym i tym, co jest stworzonym. A Chrystus jest jeden, i ten jest Jego, kto jest ze sprawiedliwych – z nimi mamy się utożsamiać. A co się tyczy szaty historycznej, którą Władca pastersko i historycznie upodobał Sobie przyodziać – to nic nie znaczy (3). I tak oto kultury helleńska, aramejska, arabska czy łacińska są stworzone (4). Bywa, że kult [tj. nabożeństwa] w tej cerkwi czy innej wiąże się z filozofią; albo że filozofia bywała rodzajem powiewu lub ramą dla kultu [tj. nabożeństwa]. I tak musisz na przykład zauważyć, że piękno liturgiki bizantyjskiej nie jest pozbawione łączności z grecką mądrością. Lecz my nie jesteśmy greccy, jeśli przychodzi z tej samej, jednej Ewangelii oraz rozważań świętych osadzonych w tejże Ewangelii. My studiujemy różne ludzkie dziedzictwa nie po to, by je zaadoptować, lecz po to, byśmy kochali Jezusa Chrystusa. Jeśli komuś nie wystarcza Jezus Powieszony nago na drzewie krzyża, to on chce się szczycić rzeczami stworzonymi. Dlatego kreowane wówczas przez niego poglądy są zależne od wspaniałości i wielkości z tego świata. Na przykład, zagadnienie dotyczące prawosławnych rytu bizantyjskiego, którym zdarza się przechwalać stąd [tj. Libanu] do Petersburga i krańców świata, nie dotyczy niczego innego, jak ozdób życia ziemskiego. Tymczasem dla świętych z naszego kraju [tj. Libanu], Grecji, Rumunii i innych, przynależność w ich duszach była tylko jedna: do naczynia chrztu i do tego, co z myśli wzbudził Święty Kielich [Eucharystyczny]. Nie zajmują nas wymienione przez Dzieje Apostolskie etnosy, które usłyszały Dobrą Nowinę apostoła Piotra po Spoczęciu Ducha Świętego w dniu Pięćdziesiątnicy – przecież wtedy nawet nie wszyscy z nich stali się chrześcijanami. Księga zechciała zwrócić uwagę na to, że wszystkie te etnosy zebrał Boży Duch w jednym zrozumieniu Przesłania [ewangelicznego]. A jeśli ktoś się chlubi, że jego przodkowie byli tam [w Jerozolimie w Dniu Zesłania Ducha Świętego], to potrzebne jest tu proste streszczenie „niech przewaga będzie od Boga, a nie od nas” [por 2 Kor 4,7].

Cerkiew zachowuje Natchnienie, a nie elokwencję Arabów albo mądrość Hellenów. Jednakże, być może, zapoznajemy się z pięknem Boga poprzez dziedzictwo różnych ludów, aby dostąpić pocieszenia i umożliwić rozciągnięcie mostów pomiędzy Ewangelią a tymi ludami. I w ten sposób jeden z Ojców [Cerkwi] ujrzał w filozofii greckiej wpływ Chrystusa jeszcze przed Jego objawieniem. Jednakże, chrześcijaństwo nie jest zbudowane na jakiejkolwiek filozofii ani nie jest pomieszane z czymś; to jest, dogmatyka nie przyniosła jakiegoś wytworu złożonego z Ewangelii i filozofii. Na tej zasadzie Cerkiew nigdy nie była historyczną mieszanką swych świętości z jakimkolwiek narodem spośród narodów.

Na przykład, ja jestem Libańczykiem, jestem bliskowschodni – w swym ciele, tj. w swym wychowaniu. Daje mi to słodycz, i mój gust związany jest z tym. Jednakże moja tożsamość cerkiewna nie ma związku ani z ciałem tego świata, ani jego wspominaniem [/pamięcią], ani z jego plemionami (5). I gdy obróciłeś się w proch, ojczyzna skrywa ciebie i Duch Święty zachowuje twe kości, by zostały wzbudzone w Dniu Ostatecznym – wówczas Bóg zapyta cię o to, co zrobiłeś z twoim chrztem.
 
* * *

W moim Kościele w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu dany jest nam wielki tekst [tzw. synodikon] zawierający błogosławieństwa oraz przekleństwa, w których z Kościoła są wyrzucane herezje poprzez imiona ich wyznawców. I wśród rzeczy, które potępiamy, są „helleńskie nauki” – chciano przez to powiedzieć: pewne części filozofii. Wszystko to w celu przypomnienia, że Bóg nie jest wieczny nigdzie indziej, jak tylko w wieczności. Odnosi się to do tego, co odrzucamy we współczesnej cywilizacji oraz do tego, co zbacza od Boskiej Inspiracji [/Objawienia/Olśnienia] lub Jej zaprzecza.

Owszem, możesz używać starych wyrażeń lub obywać się bez nich, w zależności od twej potrzeby wychowawczej. Szablon nie ma znaczenia. Ważne, byś pozostał w tym wiarygodny i być szył nową szatę dla Wiecznej Prawdy, która została przekazana i złożona niejako w depozycie. To czasem usprawiedliwia pewne zmiany w obrzędach albo systemie. Albowiem Ciało Chrystusa nie ma jednego ubrania – winni już wcześniej rozerwali Jego ubranie. Ty w miłości możesz zamienić owo ubranie, lecz Boże, Nagie Ciało pozostaje i tak podmiotem kultu, choć wszechświat i historia się staczają. Boskie Słowo, Którym jest Chrystus, wznieca  (6) takie słowa, które chce, by umysł pojął i wyraził dzisiaj; nie gromadzi u nas tego, co powinno przeminąć. I właśnie to dokonuje się w każdym prawdziwym powstańczym (7) nurcie.

Jeśli to, co powiedziałem, tzn. ta wizja zstąpiła na Cerkwie, to nie poróżnią ich ani historia, ani chełpienie się historią, ani język. A my na Wschodzie stanowimy jedno, czy to bylibyśmy Syriakami, czy bizantyjczykami, czy Ormianami – dla jednej istoty Ewangelii. Wymieniamy się dziedzictwami, które zostały wynalezione, aby zachować Ewangelię. Pozbywa się każdego stronnictwa innym [jednym] stronnictwem. I istnieje dla niego ten porządek, by uszczęśliwić nas tym, że jesteśmy jedną Cerkwią. Nie jest nam dane zgadzać się co do spraw przemijających, skoro każdy z nas konserwuje swe korzenie historyczne i kulturowe. A konsultujemy się w zakresie ruchów stałego schodzenia się, by doprowadzić nasze wyrażenia i nasze ucieleśnienia do bycia zgodnymi ze współczesną epoką, jednak wpierw zgodnymi z elementami Dobrej Nowiny w Jednej Ewangelii. Albowiem to, czego chce od nas Bóg, to byśmy ocalili Słowo, jako że spoczęło Ono w błogosławieństwach Ducha. Zatem, niech nikt nie izoluje swej pamięci historycznej, skoro złożył ją w służbie zbiegania się i sączenia się Żywej Ewangelii wśród wszystkich etnosów.

Dzięki tej wolności, którą już otrzymaliśmy od Chrystusa, wzmacnia sie nasza energia dla spotykania tych, którzy nie są z Ewangelii. A wówczas oni widzą, że nasz język jest ich językiem, że nasza szata jest ich szatą, że nasz ból jest ich bólem. Wówczas jesteśmy z jednego kraju i z jednego regionu w naszej przynależności do wszelkiej ich wspaniałości ludzkiej, albowiem my i oni jesteśmy światłem wyłaniającym nas z pewnej jednej ziemi i pamięci z Jednej Ziemi. Bez wątpienia powinno nastąpić stopienie się chrześcijan w Jednym Boskim Duchu, by wypełnił stopienie się cywilizacyjne pomiędzy nami i pomiędzy tym Wielkim, Wspaniałym Wschodem (8).

metropolita Jerzy (Khodr)

Przypisy:

(1) To szczególnie polemika z maronitami, czyli libańskimi katolikami, którzy ściśle wiążą nacjonalizm libański z przynależnością do Kościoła maronickiego, a symbole narodowe jak np. cedr, uznają za symbole religijne.
(2) Istnieje kilka Kościołów różnych wyznań, które stosują w nabożeństwach i nie tylko język syriacki (neo-aramejski). Pociąga to za sobą istnienie różnych odmian tego samego języka, które jednak razem tworzą luźną wspólnotę kultury syriackojęzycznej.
(3) W znaczeniu, że Syn Boży, choć stając się człowiekiem przybrał etnos żydowski, nie wywyższa tego narodu lub innego ponad resztę.
(4) To znaczy: nie są z nadania Boskiego, czyli że nie są lepsze od innych.
(5) Użyty tu termin ‘asabijja jest bardzo specyficzny dla kultury arabskiej, oznacza solidarność różnych członków danego plemienia lub jego ugrupowań.
(6) Zastosowany tu czasownik nasza’ oznacza tworzyć coś przez samą wolę, by coś powstało, zatem to właściwie Boski atrybut.
(7) Wykorzystany tu przymiotnik nahḍałī pochodzi od czasownika nahaḍa czyli „powstać z miejsca”, wiąże się to niejako z przebudzeniem czy odrodzeniem, na przykład na odrodzenie kultury arabskiej i ogółem świata arabskiego w XIX i na początku XX wieku mówi się An-Nahḍa.
(8) Maszriq, czyli dokładnie: miejsce Wschodu, także wschodu słońca.


źródło: http://georgeskhodr.org

fotografia:  Adrian Kazimiruk /orthphoto.net/