cerkiew.pl

Psalm 62 - cz. II

tłum. o. Remigiusz Sosnowy, 12 maja 2020

Oto zwięzła interpretacja psalmu 62. Podstawowym przesłaniem psalmu jest wspólnota z Bogiem, którą należy cenić bardziej niż samo życie (w. 3). Czy widzimy Boga? Czy tęsknimy za Bogiem? Jak ktoś zbliża się do misterium Boga? Za pomocą następujących kroków i etapów opisanych w psalmie. Pierwszy to nocna modlitwa i żarliwe poszukiwanie Boga, które widzieliśmy w pierwszym wersecie. Gdy zdam sobie sprawę, że naprawdę bez Boga jestem jałową pustynią; gdy odczuję moje wewnętrzne spustoszenie i cierpienie mego ciała, wtedy będę szukać Boga „w nocy”. Nie możemy powiedzieć, że mamy życie duchowe, jeśli nie wstajemy w nocy, aby się modlić.

Drugi etap, który pojawia się w drugim wersecie, polega na oddzieleniu serca i umysłu od wszystkiego, co jest w nas i wokół nas. Dla nas istnieje tylko jeden środek ciężkości, tylko jeden punkt na horyzoncie; w naszym zasięgu jest tylko jeden obiekt, a jest nim Bóg. Jednakże ile myśli jest stłoczonych w naszych umysłach i sercach! Do ilu przedmiotów przywarły nasze oczy!! Być może obawiamy się, że nasze życie stanie się wąskie i duszne, jeśli skupimy się wyłącznie na jednej rzeczy, więc rozpaczliwie szukamy czegoś, co nas zadowoli. Pożądamy wielu rzeczy. Gromadzimy rzeczy kompulsywnie; spędzamy nasze życie, zbierając i gromadząc przedmioty, jak gdybyśmy byli właścicielami taniego sklepu z tandetą. Gdy widzę ludzi, których serca i umysły są rozproszone przez rzeczy tego świata - i widzę to również w sobie - myślę sobie: drobni sklepikarze! Staliśmy się niczym małostkowi, drobni sklepikarze! Marnujemy czas na zbieranie używanych, porzuconych przedmiotów; gromadzimy rzeczy całkowicie bez żadnej wartości. A zatem wyrzeknę się wszystkiego, stanę się obcym dla wszystkich rzeczy na niebie i ziemi, albowiem cóż posiadam w niebie? I oprócz Ciebie, Boże, czego pragnąłem na ziemi? (Ps 72:25). Aby moje serce było czyste, musi być całkowicie wyzwolone ze wszystkich ziemskich przywiązań, a wtedy będę wiedział, co Chrystus ma na myśli, mówiąc: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga widzieć będą” (Mt 5, 8).

Trzeci etap wyłania się z czwartego wersetu. W takim stopniu, w jakim oddzielamy się od świata - aby Bóg stał się celem naszego życia i sensem naszego istnienia - cała nasza siła i wszystkie nasze działania będą oddane Jego służbie.

Czwarty etap, opisany w szóstym wersecie, jest szczególnie ważny, ponieważ wiąże się z nieustannym pamiętaniem o Bogu i wszystkich Jego dobrodziejstwach. Wspominałem Ciebie na moim łożu. Jeśli nie pamiętamy stale o Bogu, nawet w naszych łóżkach, nie może być mowy o zjednoczeniu z Nim. Wspomniałem Boga i rozradowałem się (Ps 76,3). Przywołajmy też słowa: „To czyńcie na moją pamiątkę” (Łk 22,19), które Pan powiedział, gdy ustanowił Tajną Wieczerzę, sakrament Świętej Eucharystii, która jest zarówno pamiątką, jak i wspólnotą z Chrystusem. Pamięć jest zatem formą zjednoczenia i nie może być zjednoczenia bez pamięci. Dlatego konieczne jest, aby pamiętać o Bogu, trzymać Boga w pamięci, ponieważ pamięć napędza pragnienie i to poprzez pragnienie Bóg staje się naszą własnością. I tak stajemy się „Słowami” Boga, tak jak Słowo Boże stało się człowiekiem. Pamięć o Bogu powinna być stała, wieczna, nieustanna.

Piąty etap wypływa z siódmego wersetu. W świetle komentarzy, które poczyniliśmy wcześniej, teraz rozumiemy jak ważne jest dla nas posiadać doświadczenia Bożej łaski i Jego obecności.

Szósty etap, którym jest łaska Boża, pojawia się w ósmym wersecie. Musimy zrozumieć następującą prawdę: aby rozpocząć życie duchowe, muszę być w pełni świadomy faktu, że jestem niczym, że nic nie mogę uczynić, i że jestem całkowicie nieużyteczny i niegodny. Tylko prawica Najwyższego, tylko łaska i moc Boga mogą przynieść owoce w moim życiu duchowym. Myślimy o słowach Świętego Symeona Nowego Teologa: Dopiero wtedy, gdy lamentuję i rozpaczam, On ukazuje Siebie, ten, który ogląda wszelkie stworzenie (8).” Gdy zaakceptuję fakt, że nic nie mogę zrobić, gdy wszystko wydaje się stracone, wtedy Bóg odwiedza mnie i wtedy mogę Go ujrzeć. I jaki jest tego efekt? Życie staje się wizją, przyjemnością i spełnieniem. Mówiąc słowami Boskiej Liturgii św. Bazylego: „Napełniliśmy się Twoim nieskończonym życiem. Przyjęliśmy Twój niezniszczalny pokarm.” Lecz ten pokarm nie jest dostępny dla ludzi, którzy myślą, że są kimś lub że mogą coś osiągnąć bez Boga. Bóg nie może komunikować się z ludźmi, którzy myślą w ten sposób. Dlaczego? Ponieważ wspólnota z Bogiem to kontemplacja, oglądanie Boga, dane nam przez samego Boga. To mając na uwadze św. Jan Chryzostom modli się w swej Boskiej Liturgii: „Chryste Boże nasze, który spełniłeś cały Ojcowski plan zbawienia, napełnij radością i weselem nasze serca.” Pismo Święte mówi: „Ciesz się młodzieńcze ze swych młodych lat (Koh 11,9); pogoda ducha – to życie dla człowieka” (Syr 30,22).Lecz świat rozumie te sprawy inaczej.

Bóg to Ten, który daje nam radość i to Jemu powinniśmy przypisywać całą naszą radość. Lecz co z tymi momentami, gdy nasze życie nie jest radosne? Jednym słowem, gdy jestem przygnębiony. Powinniśmy współczuć człowiekowi, który nie odczuwa tej radości i tego świętowania. On kocha tylko ziemię; jest zakochany w śmieciach i łajnie (por. Flp 3,8). Oddaje Bogu swe resztki, a gdy nasze serce wytwarza tylko śmieci, w zamian otrzymuje od Boga to samo. Z drugiej strony, dusza złakniona Boga nieustannie kąpie się w boskim świetle. Oblicze takiej osoby staje się bosko jaśniejące. Widzisz ją i pytasz samego siebie, czy ten człowiek może być Chrystusem? Dlatego chrześcijanin staje się zdumiewającym zjawiskiem, jest chrystoforyczny, teoforyczny, duchoforyczny. On lub ona objawia niezrównane piękno Chrystusa. A kiedy nagle pojawia się Chrystus, pełen blasku w całym swoim pięknie, napełnia mnie radością, zadowoleniem i słodyczą: „Nagła jest zmiana i dziwna przemiana, ponieważ tego, co dokonało się we mnie, nie można wyrazić słowami”, wedle św. Symeona (9). Dzieje się w nas coś dziwnego, coś, czego ludzka myśl nie może pojąć. Ale jak mogłoby być inaczej? Gdyż nasze „pragnienie Boga przewyższa nasze pragnienie świata i dlatego nie może być zaspokojone przez nic co jest na świecie (10)”.

Moim pragnieniem jest Chrystus; moja tęsknota to Chrystus. To dla Niego moje życie ulega przemianie. «To z Jego powodu zranione jest moje serce (por. Pnp 2,5). To dzięki Niemu mój umysł rozpalił się i jęczy: wędruję i płonę, szukając Ciebie tu i tam.” Moja ścieżka polega na ciągłym szukaniu Pana. „I wysilam oczy, aby ujrzeć Tego, którego pragnę, ale On jest niewidzialny i unika mego wzroku.” Ale w końcu nagradza moje wysiłki i, jak mówi święty Symeon: „Jestem zdumiony pięknem Jego kształtu ... Z każdego kierunku świeci na mnie światło Jego nieśmiertelnego splendoru. Wszystkie moje części ciała jaśnieją światłem; Jestem całkowicie pochłonięty Jego chwałą i On obejmuje mnie całkowicie. Oddaje mi siebie, niegodnemu, a ja jestem pełen Jego miłości i Jego piękna. Jestem nasycony boską rozkoszą i słodyczą. Mam udział w Jego świetle, uczestniczę także w Jego chwale, a moje oblicze lśni niczym oblicze mego umiłowanego Chrystusa, a całe moje ciało staje się świetliste. W końcu staję się piękniejszy, niż ci, którzy są piękni, bogatszy, niż ci, którzy są bogaci, potężniejszy, niż potężni królowie i cenniejszy, niż cokolwiek na ziemi lub w niebie, ponieważ posiadam Stwórcę wszechświata, do którego należy cała chwała i cześć, teraz i na wieki wieków. Amen (11)".

Oto jak żyje człowiek Boży. Poszukuje Boga, niczym ów człowiek, który postanowił pozostać w cieniu i skupił całą swoją uwagę w sobie, a swym gorejącym sercem zawołał: «Boże mój, Boże mój, pozwól mi ujrzeć Cię tylko ten jeden raz, a w zamian za to dam Ci jedno z moich oczu ». I w tym momencie otworzyło się niebo i Pan pojawił się w całym Swoim blasku, w całym Swoim majestacie, w całej Swojej chwale i w całej Swojej miłości. Co za zapierający dech w piersiach i wspaniały widok! Nic nie mogłoby być piękniejsze. Mężczyzna był oszołomiony, oczarowany, zachwycony. Nie mógł pragnąć niczego większego, niż to. W desperacji zawołał: «Weź moje drugie oko i pozwól mi jeszcze raz Cię zobaczyć!» I znowu Go widzi. Raduje się wizją. Jest pełen. Ale stracił wzrok, jak apostoł Paweł, gdy Pan ukazał mu się w oślepiającym świetle (Dz 9,3-9). Jednak oczy jego duszy są szeroko otwarte i widzą z doskonałą jasnością. Jego serce drży z niecierpliwości i pożądania, i znów woła: „O mój Chrystusie, pozwól mi jeszcze raz Cię zobaczyć, a potem możesz mnie zabrać. Jeszcze ten jeden raz, a potem pozwól mi umrzeć.”

starzec Emilian z Simonopetry

Przypisy:
(8) Św. Symeon Nowy Teolog, Hymn 16 (SC 174,10).
(9)  Tamże (SC 156,220).
(10) Tamże (SC 156,10).
(11) Tamże (SC 156,13).
 
fotografia: ursiy /orthophoto.net/