cerkiew.pl

Psalm 62 - cz. I

tłum. o. Remigiusz Sosnowy, 11 maja 2020

PSALM 62 (1)

Psalm Dawida, gdy był na pustyni Judzkiej.
1. Boże, Boże mój, dla Ciebie wstaję o świcie, moja dusza pragnie Ciebie, jak często tęskniło do Ciebie moje ciało, na ziemi pustynnej i nieprzebytej, niemającej wody.
2. Tak oto pojawiłem się przed Tobą w Twym sanktuarium, abym mógł ujrzeć Twoją moc i Twoją chwałę.
3. Albowiem lepsza jest Twoja łaska aniżeli wiele żywotów, moje wargi będą Ciebie wysławiać.
4. Tak błogosławić będę Ciebie w moim życiu, w Twoje imię będę podnosić moje ręce.
5. Niby tłuszczem i szpikiem sycić się będzie moja dusza i radosnymi wargami będą Ciebie sławić moje usta.
6. Jak wspominałem Ciebie na moim łożu, tak w czasie wczesnych godzin porannych myślałem o Tobie,
7. bowiem byłeś moim pomocnikiem i w cieniu Twych skrzydeł rozraduję się.
8. Przywarła moja dusza do Ciebie, podtrzymuje mnie Twoja prawica.
9. Oni zaś bezskutecznie szukają mojej duszy, zapadną się w głębinę ziemi.
10. Niech wydani zostaną we władzę miecza i niech będą pastwą lisów.
11. Król zaś będzie się weselić w Bogu, chlubić będzie się każdy, kto na Niego przysięga, albowiem zamknięte zostaną usta mówiących nieprawość.


1. Boże, Boże mój, dla Ciebie wstaję o świcie, moja dusza pragnie Ciebie, jak często tęskniło do Ciebie moje ciało, na ziemi pustynnej i nieprzebytej, niemającej wody.

Dawid wzywa Boga dwukrotnie, dodając za drugim razem zaimek dzierżawczy „mój”. Jego serce jest w pełni pochłonięte przez miłość Boga; nie może znaleźć wytchnienia. Poszukuje zaspokojenia swego pragnienia przez ciągłe przywoływanie boskiego imienia. Wyraża głębię swej relacji z Bogiem, mówiąc: „Boże, mój Boże” z taką samą miłością i oddaniem, jak małe dziecko mogło by rzec: „Mamusiu, moja Mamusiu”.

Psalm 62 to miłosna pieśń, kantyk pożądania Boga. Dla śpiewaka takiej pieśni Bóg jest całkowicie konkretną i przekonywującą rzeczywistością. A zatem Dawid mówi do Niego, woła do Niego, a jednocześnie poszukuje Go, jakby krzyczał: Czy widzieliście Tego, którego miłuje ma dusza? (Pnp 3,3). Gdzie jest Bóg? Gdzie poszedł? Psalmista jest wielce zaniepokojony. Bóg był jego przyjacielem; znał Go dobrze i często spotykał. Jego jedynym pragnieniem było żyć z Nim na zawsze. Oto, dlaczego woła do Niego, dlaczego wzywa Go z taką prostotą i tak bezpośrednio, mówiąc mój Boże, mój Boże.
Dla Ciebie wstaję o świcie. “Wczesnym rankiem zwracam się do Ciebie; modlę się do Ciebie.” Co to znaczy wstawać wcześnie, wraz ze świtaniem? Po pierwsze, “świt” (ὄρθρος)to nazwa nadana dla czasu od drugiej do ostatniej warty trzymanej przez nocną straż wśród starożytnych Izraelitów. To znaczy, że Dawid mówi do Boga bardzo późno w nocy, tuż przed nastaniem brzasku, przed wschodem słońca. Lecz Dawid jest królem, obarczonym troskami urzędu: czy nie powinien spać o tej porze? Oczywiście, że powinien, ponieważ słodki jest sen. Lecz czy istnieje coś słodszego od modlitwy, która jest spotkaniem z Bogiem? Tekst hebrajski dodaje dodatkowy element, ponieważ fraza “Dla Ciebie wstaję o świcie” znaczy także: “choć jest wciąż noc, poszukuję cię gorąco i z zapałem.”

Zatem psalmista bezsennie poszukuje Boga. Nie może znaleźć wytchnienia. Poszukuje Boga w późnych godzinach nocnych i wczesnych godzinach porannych. A gdzie jest Dawid w tym czasie? Czy jest bezpieczny w swym pałacu, uczestnicząc w sprawach państwowych, rozmyślając o Bogu w ciągu dnia, a teraz szukając Go wśród nocy? Nie. Jest na pustyni, ścigany przez Absaloma, swego syna. Jest tropiony niczym zwierzę przez bandę spiskowców i buntowników (2 Sm 15,1-23). Jest głodny, spragniony, odarty ze swych królewskich szat, w niebezpieczeństwie z powodu burz piaskowych i brutalnych ludzi. A mimo to nie prosi ani o wybawienie z tej beznadziejnej sytuacji, ani o ukaranie swych wrogów. Szuka jedynie Boga.

Na tej wysuszonej pustyni, u Dawida rozkwita pragnienie Boga. Z pewnością, wszystkie rzeczy, których normalnie chciałby sobie życzyć, a których kiedyś chciał, teraz są bez znaczenia czy zastosowania. W mrokach nocy wyczuwa, że potrzebuje tylko Boga, i nic innego. Co więcej, uświadamia sobie, że modlitwy powiedziane w ciągu dnia, jeśli nie mają korzenia w modlitwach wypowiedzianych nocą, są bardzo słabe i wątłe, jakby były niedożywione. Weź małą sadzonkę bez korzeni i zasadź ją w ziemi. Pierwsza burza szybko wyrwie ją z ziemi. Jednak, jeśli jest głęboko zakorzeniona w ziemi, przeżyje napór wiatrów i deszczy. W ten sam sposób nasze życie duchowe musi mieć korzenie w nocy. Życie chrześcijańskie zaczyna się i formuje w nocy, podczas czuwania modlitewnego ofiarowywanego Bogu. Czy przerywamy nasz sen, wstajemy w nocy i wznosimy nasze ręce w modlitwie do Boga? Jeśli nie, nasze doświadczenie Boga w ciągu dnia będzie płytkie i powierzchowne.

Moja dusza pragnie Ciebie. „Jak spragnione gardło, moja dusza pragnie Ciebie; mój cały byt tęskni za Tobą. Zawsze pragnąłem i tęskniłem za Tobą.” Hebrajski tekst mówi: „Moja dusza, Boże, pożąda Ciebie.” „Topnieje wraz z myślą o Tobie, marnieje, cierpi, przepełniona udręką. Niecierpliwie czekając na Ciebie, ma dusza rozpłynęła się.”

Jak często tęskniło do Ciebie moje ciało, na ziemi pustynnej i nieprzebytej, niemającej wody.

Wynika z tego jasno, że nie tylko dusza Dawida tęskni za Bogiem, lecz także jego ciało, które również cierpi z powodu nieobecności Boga. Jak często, innymi słowy, „bardzo często, nieskończenie, nieustannie, moja dusza i ciało szukają Ciebie. Całym mym sercem i duszą, całym umysłem i siłą, całą mą psychologiczną, duchową i cielesną energią szukam Ciebie (Mk 12,30), na ziemi pustynnej i nieprzebytej, niemającej wody.” Wedle innej wersji tekstu Dawid mówi: „Pragnę Ciebie, o Boże, niczym spragniona ziemia, wyschnięta i nieprzebyta”.

Psalmista porównuje swój stan duchowy ze stanem gleby przed rozpoczęciem pory deszczowej. Taka gleba jest stwardniała i sucha; gdy orze się ją pługiem, łamie się na kawałki i zamienia w pył. Potrzebuje wody. „W ten sam sposób, mój Boże, łaknę Ciebie”. Pustynia Judejska, która jest zewnętrznym, fizycznym krajobrazem Dawida, umożliwia mu kontemplowanie wewnętrznej pustyni jego duszy. A czym jest dusza, gdy nieobecny jest w niej Bóg, jeśli nie jałową pustynią? Lecz dzięki swoim nocnym modlitwom psalmista jest ośmielony, aby poszukiwać żywego, osobistego spotkania z Bogiem.

W tych dniach Wielkiego Postu śpiewamy: „Otwórz mi drzwi pokajania, o Dawco Życia”. Na jakiej podstawie prosimy Boga, aby uczynił to dla nas? Sam utwór udziela nam odpowiedzi: „Albowiem od świtu mój duch wznosi się do świętej Twej świątyni”. Z głębokości nocy, mój Boże, kieruję mego ducha ku Tobie. To jest to, co daje nam pewność i odwagę, aby zbliżyć się do Boga. I tak było w wypadku Dawida.

2. Tak oto pojawiłem się przed Tobą w Twym sanktuarium, abym mógł ujrzeć Twoją moc i Twoją chwałę.

„Mój Boże, często zwracałem się do Ciebie, zjawiając się przed Tobą w Twym sanktuarium, abym mógł ujrzeć Twoją moc i Twą chwałę. Często przychodziłem do tego świętego miejsca, aby Ciebie zobaczyć.” A jak tutaj przybyłem? Jak się zjawiłem? „Tak oto,” co znaczy „w taki sposób”; z takim właśnie głębokim pragnieniem Ciebie; z taką samą potężną tęsknotą bardzo często tu przychodziłem i stawałem przed Tobą, aby ujrzeć Twą moc i Twą chwałę. „Moc” i „chwała” to słowa z nakładającymi się na siebie znaczeniami: chwalebna moc Boga i Jego potężna – zaprawdę, wszechmocna – chwała. Dawid mówi: „Twoja moc”, ponieważ doświadczył wiele razy w przeszłości Bożej mocy i teraz odczuwa dotkliwie jej potrzebę. Wspomniana tutaj „chwała” jest przejawem zdumiewającej obecności Boga (por. Wj 16,10; Lb 16,19).

Abym mógł ujrzeć Twoją moc i Twoją chwałę: „Abym mógł ujrzeć Cię w modlitwie i kontemplacji, abym mógł zobaczyć Twój słup obłoku (Wj 13,21-22), Twą gęstą ciemność (Pwt 4,11) i cokolwiek innego, co uczyniłeś miejscem Twego zamieszkania. Abym mógł ujrzeć, czymkolwiek to jest, to, co odkrywa mi Ciebie, co jest niestworzonym działaniem Twej istoty, dzięki czemu postrzegam, że Ty, mój Bóg, istniejesz.” Abym zobaczył, posmakował, rozsmakował się i czerpał przyjemność, abym był napełniony Twą chwałą. Prorok poszukuje widzenia. Tylko przemawiać do Boga nie satysfakcjonuje go. Pragnie Go ujrzeć.

A jak nadejdzie taka wizja? Dzięki pojawieniu się przed Tobą w Twym sanktuarium. Nie w Namiocie Spotkania, nie w Świątyni, lecz w sanktuarium (słowo o szczególnym znaczeniu). Jako „Miejsce Święte”, sanktuarium jest tym, co oddzielne i oddzielone od wszystkiego. Jest to miejsce wydzielone wyłącznie dla celów religijnych i poświęcone na stałe Bogu. Zatem święty kielich, święty diskos, zakrywające je welony, jak i święty ołtarz, są w ten sam sposób przeznaczone wyłącznie na użytek liturgiczny; są „bezużyteczne” względem innych funkcji czy działań. Istnieją całkowicie i wyłącznie dla służby Bożej, a zatem święte i całkowicie wyodrębnione.

„Panie, tylko wtedy, gdy nasze serca zostały oddzielone od świata, możemy porozumiewać się z Tobą, wkraczając w boską ciemność Twej obecności.” Albowiem Wieczny nie łączy się z przemijającymi sprawami czasu. Bóg jest niedostępny dla wszystkiego, jednakże dostępny dla duszy, dając Siebie tym, którzy całym sercem zwracają się do Niego i którzy posiadają rodzaj ducha wyrażony w następnym wersecie.

3. Albowiem lepsza jest Twoja łaska aniżeli wiele żywotów, moje wargi będą Ciebie wysławiać.

Dawid uświadamia sobie, że łaska Boża jest lepsza niż samo życie, lepsza niż „wiele żywotów” i lepsza niż jakikolwiek rodzaj życia. Ktoś wierzy, że celem jego życia jest służenie Bogu. Ktoś inny, że pieniądze, potęga, wpływy i przyjemność są rzeczami, które nadają znaczenie ludzkiej egzystencji. Inaczej na to patrząc, wyrażenie „lepsze niż życie” samo w sobie oznacza także „lepsze niż długie życie.” Załóżmy, że długość naszego życia można wydłużyć raz, dwa lub tysiąc razy poza jego naturalne granice. Nawet wtedy łaska Boża będzie ponad i poza wszystkimi dobrymi rzeczami tego życia, ponad i poza wszystkim, co miałbym nadzieję zdobyć lub osiągnąć w ciągu tysiąca lat, poza wszystkim, co dostępne dla mnie na całym świecie. Twa łaska, Boże, jest poza wszelkim porównaniem. „Łaska” jest synonimem Bożej miłości. Właśnie ta szczególna cecha lub działanie Boga pozwala nam zjednoczyć się z Nim, komunikować się z Nim. Tylko miłość i łaska Boża pozwalają nam zbliżyć się do Niego, a nie nasza sprawiedliwość lub nasze cnoty.

„Twoja Łaska, Panie; to doświadczenie wspólnoty z Tobą, to zjednoczenie z Tobą, jest dla mnie wystarczające. Poza wszelkimi dobrami tego świata, poza tysiącami żyć i niekończącym się cyklem żyć, Ty, mój Boże, jesteś Jedynym, którego miłuję. Moje wargi będą cię wysławiać, albowiem to jest cel mego życia.” Zamiast mówić „moje usta” będą Cię wysławiać, mówi „Moje wargi, zamieniając część na całość. „Moje wargi będą Cię wysławiać, wywyższać Cię, uwielbiać Cię. Żyję, aby Ciebie wysławiać, czcić Cię, wychwalać Cię przez całe me życie. I gdybym umarł tutaj, na tej jałowej pustyni, gdzie niesprawiedliwi ludzie poszukują, aby mnie zabić, nie miałoby znaczenia. Wystarczy mi być z Tobą. Ponad i poza mym życiem mam Ciebie, mój Boże. Mym jedynym pragnieniem jest wysławiać Ciebie.” Te myśli prowadzą Dawida dalej, wiodąc go do złożenia obietnicy Bogu, co ukazuje się w następnym wersecie.

4. Tak błogosławić będę Ciebie w moim życiu, w Twoje imię będę podnosić moje ręce.

Tak, innymi słowy, „w taki sposób”, tzn. z całą mą siłą, pełen pragnienia i tęsknoty za Tobą, błogosławić będę Ciebie w moim życiu. „Sens mego życia znajduje się w akcie błogosławienia Ciebie, wychwalania Ciebie. Prócz tego, byłoby tak, jakbym nie istniał, jakbym nawet nie żył. Moje życie ma znaczenie tylko do czasu, gdy obraca się wokół Ciebie; do czasu, gdy wychwalam i wysławiam Ciebie.” Rozważmy etymologię czasownika „błogosławić”, który w języku greckim oznacza „powiedzieć dobre słowo.” Bóg jest prawdziwie wychwalony, gdy wkraczamy w komunię z Jego Słowem, gdy jesteśmy zjednoczeni z Jego Słowem, gdy nasze życie staje się podobnym do Słowa i podobnym do Chrystusa. Nie ma dla nas lepszego sposobu „błogosławienia’ Boga. Zatem w Twoje imię będę podnosić moje ręce. „Ku Tobie będę wznosić modlitwę; ku Tobie skieruję siebie. Nie będę miał innego Boga; nie wzniosę idoli w mym sercu (por. Ez 14,3). Nie będę miał obcych myśli lub pragnień, albowiem cały swój umysł i życie będą skierowane ku Tobie, i wyłącznie ku Tobie. Moje ręce są wzniesione ku Tobie niczym dwie rozpalone pochodnie, których płomienie unoszą się do nieba.” Jaki niezwykły obraz przedstawia nam psalmista, a jednak taki, który jest dobrze znany. Zamiast ofiary, składa podniesienie swych rąk jako ofiarę wieczorną (por. 140,2). „Mój czyn błogosławieństwa, zaprawdę całe me życie, stało się ofiarą dla Boga.” Takie powinny być nasze serca!

5. Niby tłuszczem i szpikiem sycić się będzie moja dusza i radosnymi wargami będą Ciebie sławić moje usta.

Niby tłuszczem i szpikiem – jaki wspaniały obraz! „Jak wygłodniały człowiek może chwycić kawałek obfitego, tłustego mięsa i je pożreć, jakby na świecie nie było nic innego, co mogłoby zaspokoić jego apetyt, tak i ja jestem głodny Ciebie, mój Boże. A ten głód sam w sobie napełnia mnie przyjemnością.” Radosnymi wargami będą Ciebie sławić moje usta, lub „moje usta będą sławić Twoje imię”, wedle innej wersji tekstu. „Moje wargi, rozradowane szczęściem, będą sławić Twe imię.” Nie ma innego sposobu, w jaki mogłaby radować się dusza, lub znać szczęście. Bóg napełnia nasze życie radością, i czyni nasze dusze wesołymi. Tak intensywnie Dawid odczuwa wspólnotę z Bogiem, że ogłasza:

6. Jak wspominałem Ciebie na moim łożu, tak w czasie wczesnych godzin porannych myślałem o Tobie.

„Panie, jeśli pamiętałem o Tobie w nocy, na mym łożu, moje myśli były zajęte Tobą, aż po wczesne godzinny poranne. Mój duch rozmyślał nad Tobą.” Ten werset łączy się bezpośrednio z następnym:

7. bowiem byłeś moim pomocnikiem i w cieniu Twych skrzydeł rozraduję się.

„Nie myślę o spaniu. Podczas nocnej warty rozmyślałem o Tobie. Modliłem się do Ciebie, mój Panie i mój Boże, ponieważ Ty jesteś moim pomocnikiem (zob. 39,18) i w cieniu Twych skrzydeł rozraduję się.” W sumie mówi: „Mój Boże, myślę zawsze o Tobie; pamiętałem o Tobie na mym łożu. Rozmyślam o Tobie podczas porannych godzin, ponieważ stałeś się mym pomocnikiem.” Tekst hebrajski mówi: „Przebywałem w Tobie podczas nocnej warty.”

Bowiem byłeś moim pomocnikiem. Dawid używa w tym miejscu czasu przeszłego, aby wyrazić pewność, ostateczny charakter swego doświadczenia Boga. Czymś strasznym jest dla człowieka nie posiadać doświadczeń obecności Boga. Jak ktoś może bez nich żyć? Psalmista czerpie siłę ze swego doświadczenia i dlatego przemawia do Boga. My także jesteśmy zdolni do takich doświadczeń. Jeśli ktoś mówi, że nie może mieć takich doświadczeń, to tak naprawdę stwierdza, że nie chce ich mieć. Lecz miłujący Boga pełni są – tzn. znają i doświadczają – Bożej potęgi i łaski. W tym miejscu myślimy o wielu hymnach, które wychwalają Boga za Jego aktywną obecność w świętych: „Chwała Temu, który dał ci siłę; chwała Temu, który Cię ukoronował; chwała Temu, który przez ciebie czyni cuda.” Bóg jest Tym, który nas wzmacnia, koronuje, napełnia nasze życie cudami i wywyższa nas. A ponieważ to Bóg dokonuje cudów (por. 76,15; 85,10), wszyscy możemy czerpać z Jego siły, aby zdobywać doświadczenia Boga. One są osobistymi, wewnętrznymi doświadczeniami, dostępnymi dla wszystkich, albowiem Bóg nie sprzyja niektórym bardziej, niż innym (por. Rz 2,11; Gal 2,6; Ef 6,9).

I w cieniu Twych skrzydeł rozraduję się. „Mój Boże, niczym kwoka, która zbiera kurczęta pod swe skrzydła (zob. Łk 13,34), zbierz mnie i przykryj Twą miłością, w Twej czułości i w Twym współczuciu (por. Pwt 32,11). Dlaczego mam być zmartwiony? Dlaczego mam być niespokojny? Dlaczego mam być zatroskany negatywnymi myślami? Wystarczy mi mieć serce, które czuje Twą obecność i miłuje Ciebie. I wtedy się rozraduję; wtedy całe me życie będzie nieustanną radością.” Wcześniej psalmista miał radosne wargi, lecz teraz on się raduje. Radość jest refrenem prawdziwego chrześcijanina. Rozkoszuje się nią, ponieważ wspomniana przeszłość przypomina mu, że Bóg nigdy go nie porzucił. I tutaj znajdujemy wartościową lekcję. My także powinniśmy przypominać sobie Boże zmiłowania, które są niezliczone i jednakowo oraz obficie dane wszystkim, a zwłaszcza chorym, cierpiącym, ubogim, i wszystkim tym którzy wydają się nieistotni w oczach świata. Wspomnienie Bożej łaski jest źródłem nadziei i siły. Zatem, jakże psalmista może nie wołać:

8. Przywarła moja dusza do Ciebie, podtrzymuje mnie Twoja prawica.

Teraz wzajemne uczucia czułości i miłości, wraz z siłą jedności, osiągają swój punkt kulminacyjny w słodyczy i delikatności, które są niczym lekki powiew łagodnego wiatru lub woń perfum. Przywarła moja dusza do Ciebie. „Jestem przywiązany do Ciebie, mój Boże. Podążam za Tobą. Nigdy nie chcę być odłączony ani oddzielony od Ciebie”. Jest to wyraz wspólnego życia przeżywanego razem przez długi okres czasu, wyraz jedności, tożsamości i wzajemnej asymilacji. „Ty i ja, na zawsze razem, jesteśmy tak zjednoczeni, że nigdy nie moglibyśmy żyć bez siebie, bo jesteśmy jednym. Moje «ja» zostało zanurzone i zagubione w bezgranicznej Twej głębi. A to dlatego, że Twoja prawica mnie podtrzymała. Twoja moc i Twoja łaska nieustannie mi pomagają.” Aby nasze życie duchowe przyniosło owoce, konieczne są dwie rzeczy: działanie naszej wolnej woli, które wyraża się w pierwszej części tego wersetu, i łaska Boża, która wyrażona jest w drugiej części.

Pomyślcie o małym dziecku, które z wielką czułością i oddaniem kocha swego ojca. Łapie go za rękę, obejmuje go, przywiera do niego, tak jak ojciec kocha i trzyma dziecko. Przypomnijmy sobie ikonę „Glykofilousa” (scs. Umilenije), na której Matka Boża przedstawiona jest jako trzymająca Dzieciątko Jezus z nieskończoną czułością. Oboje są pochwyceni we wzajemnych objęciach, tak że ich ciała wydają się scalać i tworzyć jedno ciało; ich policzki przyciskają się do siebie, jakby tworzyły jedną twarz, jedną osobę. To, moi umiłowani, jest działaniem wolnej woli. Dawid nic tu nie mówi o potrzebie przymusu lub ludzkiego wysiłku. Jego wewnętrzne usposobienie jest proste, a mianowicie nie być oddzielonym od Boga: „Moja dusza mocno przylega do Ciebie”. Siła potrzebna do takiego zjednoczenia pochodzi wprost od Boga i dlatego mówi: „Twoja prawica mnie podtrzymuje,” co oznacza: „Twoja łaska podtrzymuje mnie: pracując razem, moja wolna wola i Twa łaska mogą osiągnąć wszystko.”

Święty Atanazy Aleksandryjski rozumie ten werset w następujący sposób: „Ani przez chwilę, mój Boże, może mój duch być odłączony od Ciebie, albowiem jestem płomieniem gorejącym miłością, i jakby mój umysł był masą kleju, przywieram do Ciebie w pragnieniu (2)."  To jest działanie naszej wolnej woli, naszego pragnienia, które pociąga i ściąga łaskę Bożą.

Świętych 40 męczenników, których pamięć dzisiaj czcimy, powiedziało: „Mamy jeden zaszczyt i jedno życie; i istnieje jeden dar, jedna łaska, i jedna rzecz pewna: aby umrzeć za Chrystusa.” Dlaczego wierzyli, że śmierć za Chrystusa była „zapewnieniem”? Ponieważ Chrystus zapewnił ich o wiecznym mieszkaniu z Bogiem i dlatego powiedzieli: „Niech nasze stopy zamarzną tutaj, aby mogły zatańczyć w raju. Niech nasze ręce trzęsą się i drżą, abyśmy mogli odważnie wznieść je w modlitwie przed Bogiem. Porzućmy nasze szaty, abyśmy nadzy niczym Chrystus, mogli oblec się w Jego łaskę. Połóżmy nasze ciała na ofiarę miłości Chrystusowej (3)."

Dzisiaj jest także druga niedziela Wielkiego Postu, gdy czcimy pamięć św. Grzegorza Palamasa. Był synem bizantyjskiego arystokraty, lecz wyrzekł się świata i został mnichem, przekonując jednocześnie swą matkę, rodzeństwo i sługi do mniszych postrzyżyn i zamieszkania w monasterach (4).  Każdego dnia pił tylko odrobinę wody i jadł kawałek chleba (5). Unikał snu, ile tylko mógł, ponieważ okradał go z cennych godzin modlitwy, które były dla niego obcowaniem z Bogiem. Przez okres trzech miesięcy spał tylko krótką chwilę w okolicach południa, po zjedzeniu niewielkiej ilości chleba. Był „niebiańskim człowiekiem i ziemskim aniołem.” Przez pięć dni w tygodniu pozostawał w odosobnieniu w swej celi, opuszczając ją tylko w soboty i niedziele, aby uczestniczyć w Boskiej Liturgii (6). Tam poszukiwał oblicza Boga, kluczowego doświadczenia dla jego przyswojenia boskiego, dla jego wzrostu w podobieństwie do Boga. Jak u psalmisty, jego nieustannym życzeniem było bycie z Bogiem, zjednoczenie z Nim. Gdy umierał, wydawało się, że mówi, choć jego głos był niewiele głośniejszy od szeptu. Jeden z uczniów przybliżył się i usłyszał, jak mówi następujące słowa: „Rzeczy niebiańskie przeznaczone dla nieba.” I powtarzał to, jak relacjonuje jego biograf, w rytmiczny sposób, aż do momentu, gdy jego niebiańska dusza została uwolniona ze swego naturalnego związku z ziemią, i dołączyła do towarzystwa aniołów, z którym od dawna się jednoczył (7). Święty Grzegorz nie mógł wyobrazić sobie siebie jedynie jako ziemskie stworzenie, ponieważ wszystkie jego myśli, jego serce, jego pragnienia, i całe jego istnienie było niebiańskie. Był całkowicie zjednoczony z Bogiem. „Spraw, abym ujrzał Cię, mój Boże; abym mógł być Tobą napełniony, rozkoszować się Tobą i zjednoczyć się z Tobą.” Poruszony tym samym pragnieniem, wygnany i prześladowany psalmista kontynuuje z pewnością w głosie:

9. Oni zaś bezskutecznie szukają mojej duszy, zapadną się w głębinę ziemi.
10. Niech wydani zostaną we władzę miecza i niech będą pastwą lisów.

„Ci, którzy mnie ścigają nie są mymi wrogami, mój Boże, lecz Twymi. I dlatego na próżno szukają, aby mnie zabić. Na końcu to oni zapadną się w głębinę ziemi i zostaną wydani we władzę miecza. Septuaginta mówi, że zostaną wydani „prawicy” miecza, co jest personifikacją śmierci w formie śmiertelnej broni. Będą pastwą lisów lub jak mówi hebrajski: zostaną wydani na pokarm dla szakali.”

11. Król zaś będzie się weselić w Bogu, chlubić będzie się każdy, kto na Niego przysięga, albowiem zamknięte zostaną usta mówiących nieprawość.

„Ale jeśli chodzi o mnie, mój Boże, me życie pełne będzie radości. Będę rozkoszował się w Tobie, mój Boże. Będziesz przyczyną i celem mej radości.” Chlubić będzie się każdy, kto na Niego przysięga. „Wszyscy, którzy są Tobie wierni, Boże, którzy są Ci oddani i poświęceni, będą wysławieni i wychwaleni. Lecz zamknięte zostaną usta mówiących nieprawość. Zostaną uciszeni.”

starzec Emilian z Simonopetry

Przypisy:
(1) Psalm 62, pierwszy w kolekcji, jest trzecim z sześciu psalmów, które czytamy z wielką powagą na początku każdej jutrzni. Psalm 62 był osią przemowy, którą starzec wygłosił 9 marca 1968 r. do mnichów Monasteru Przemienienia (Meteory, Grecja). Tego dnia obchodzono święto 40. Męczenników z Sebasty, które wypadało akurat w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu, gdy Cerkiew wspomina także pamięć św. Grzegorza Palamasa. Główne tematy poruszane przez starca to żarliwe pragnienie Boga, doniosłość nocnej modlitwy, oraz centralne znaczenie doświadczenia w życiu wiary.
(2) Św. Atanazy Wielki, Psalm 62 (PG 27,280).
(3) Ostatnie słowa męczenników, cytowane przez starca, pochodzą ze stichir wieczerni święta (9 marca).
(4) Św. Filoteusz Kokkinos, Żywot św. Grzegorza Palamasa (3,14).
(5) Tamże, 21.
(6) Tamże, 26.
(7) Tamże, 115.

fotografia: OlgaCh /orthphoto.net/