cerkiew.pl

Niedziela Palmowa - zwycięstwo serca

tłum. Gabriel Szymczak, 12 kwietnia 2020

Hosanna!
Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie.
Hosanna na wysokościach!
(Mk 11, 9–10)

Dzisiaj Jezus wkracza do Jerozolimy, a wiwatujące tłumy witają go jak króla wkraczającego do miasta po zwycięstwie militarnym. Tłumy słyszały o Jezusie, o Jego pełnej mocy nauce i Jego cudach, szczególnie o wskrzeszeniu z martwych Łazarza. Wołają „Hosanna na wysokości” - to okrzyk uwielbienia i prośba o zbawienie. „Ratuj nas, Panie!” Przez lata, od pokoleń, ludzie ci ginęli pod ciężkim butem rzymskiej okupacji i ucisku. Byli zmęczeni wysokimi podatkami, obecnością żołnierzy na ulicach i ciągłym zagrożeniem przemocą. Ludzie byli zmęczeni, wyczerpani i głodni, i chcieli wolności.

Czy zdarza ci się też tak czuć?

Dzisiaj w niektórych częściach świata chrześcijanie zmagają się z ciężkim jarzmem ucisku politycznego i okupacji wojskowej. W niektórych miejscach żyją w warunkach konfliktu zbrojnego i wojny domowej. Ale nawet ludzie, którzy cieszą się wielką wolnością polityczną, mogą odczuwać podobny ucisk na duszy. Możemy być tłamszeni przez napięte relacje w rodzinie czy między przyjaciółmi. Możemy być uciskani przez lęk i stres, związane z niepewnością gospodarczą. Możemy być uciskani agonią uzależnienia. Możemy być uciskani przez ból i żal, choroby i śmierć. I wszędzie tam, gdzie występuje ucisk, istnieje silne pragnienie wolności. Nie doświadczamy ucisku ze strony Imperium Rzymskiego, ale stojąc dzisiaj z naszymi gałązkami palmowymi i śpiewając „Hosanna na wysokości”, stoimy ramię w ramię z naszymi braćmi i siostrami z I wieku, tęskniąc za wolnością. Ale jak uzyskać tę wolność? Jak znaleźć wyzwolenie z ucisku fizycznego, emocjonalnego i duchowego?

Oczywistą odpowiedzią jest wyjście i walka o to. Tego właśnie tłumy w Jerozolimie chciały od Jezusa, gdy szedł po „czerwonym dywanie” z gałęzi palmowych i szat z ich pleców (Mk 11, 8). W ich oczach Jezus był idealnym przywódcą sprawiedliwego buntu. Z pewnością Pomazaniec Boży mógłby zebrać armię i przywrócić Królestwo Izraela. Wszakże skoro Jezus miał moc wskrzeszenia Łazarza z martwych, byłby niezwyciężony w obliczu rzymskich legionów. Gdyby Jezus był naprawdę namaszczonym przez Boga, byłby niepokonany w bitwie. Tłumy chciały wolności, którą wygrywa się włócznią, rydwanem i mieczem.

Jednak aby zdobyć taką wolność, potrzebujesz bogactwa, siły i władzy. To brzmi dobrze, prawda? Dzięki pieniądzom, silnemu ciału i wpływom politycznym wolność jest twoja. Ale czy na pewno? Starożytny Izrael miał wielką moc, ale uległ Babilończykom. W czasach Jezusa Cesarstwo Rzymskie miało wielką moc, ale na przestrzeni wieków imperium zostało pokonane przez inne narody. Gdy jeden naród powstaje, inne walczą o władzę i dominację. To samo dotyczy ludzi. Dzisiaj jedna osoba może być bogata, silna i mieć całą moc na świecie. Ale ten, kto zyskuje światową moc, szybko staje się celem dla każdego, kto chce znaleźć się na szczycie łańcucha pokarmowego.

A zatem siła, bogactwo i władza mają swoją straszną cenę. Przychodzą ze strachem, izolacją i niepokojem. Im więcej tego świata posiadasz, tym bardziej będzie on próbował ci zabrać. Tak więc przygotowujemy się do bitwy, wzmacniamy naszą obronę i wyostrzamy nasze ataki. Niezależnie od tego, czy atakujemy innych mieczami lub słowami, kulami czy działaniami biznesowymi, uderzamy w tych, którzy są najsłabsi, tam, gdzie możemy wyrządzić jak najwięcej szkód i uzyskać jak największą przewagę. Tłum był spragniony władzy i miał nadzieję, że Jezus doprowadzi go do zwycięstwa w epickiej bitwie, która zmieni świat.
Do pewnego stopnia tłum miał rację. Ci ludzie znajdowali się u progu wielkiej bitwy, która zmieni wszystko - bitwy, która da wolność uciśnionym i w której przeciwnik zostanie rozgromiony. Jednak armia, z którą Jezus przyszedł walczyć, nie była z ciała i krwi; była to, jak mówi św. Paweł, bitwa przeciwko pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich (Ef 6, 12). Ta bitwa rozpoczęła się jednak na długo przed wejściem Jezusa do Jerozolimy.

Po Swoim chrzcie w rzece Jordan, Jezus wyszedł na pustynię i pościł przez czterdzieści dni. Po tak długim okresie postu pojawił się diabeł i kusił Jezusa.

Jesteś głodny? Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem - mówi zły. To nie jest tylko pokusa jedzenia. Szatan kusi Jezusa bogactwem. Gdyby Jezus zamienił kamienie w chleb, nigdy nie byłby głodny. A gdyby ktoś miał nieograniczony zapas chleba, mógłby mieć praktycznie nieograniczone bogactwo. Lecz Jezus rozpoczyna kontratak i odpowiada: Napisane jest: Nie samym chlebem żyć będzie człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych (Mt 4, 4).

Następnie kusiciel zabiera Jezusa do świętego miasta, stawia Go na narożniku świątyni i mówi: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, jest przecież napisane: Aniołom swoim rozkaże o tobie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień (Mt 4, 6). Szatan kusi Jezusa mocą, fizyczną niezwyciężonością. „Jeśli naprawdę jesteś Synem Bożym, możesz zrobić wszystko, co chcesz, nawet zeskoczyć ze szczytu i nic ci się nie stanie”. Zgodnie z tą demoniczną logiką, Jezus mógłby nie tylko dokonywać nadludzkich wyczynów, ale także byłby fizycznie niewrażliwy. Mógłby dosłownie żyć wiecznie, robiąc wszystko, co Mu się podoba na tym świecie. Duchowa bitwa staje się bardziej intensywna, a Chrystus odpowiada: Ale jest napisane także: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego (Mt 4, 7).

W końcu Szatan zabiera Jezusa na szczyt wysokiej góry, pokazuje Mu wszystkie królestwa świata, wskazuje całą chwałę wszystkich tych królestw i mówi: Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon (Mt 4, 9). Jest to ostateczna oferta władzy. Jakby to było - rządzić całym światem, wszystkimi jego królestwami i wszystkimi jego narodami oraz mieć dostęp do całego jego bogactwa i wszystkich przyjemności? W jakiś sposób Jezus musiał wiedzieć, że wszystko to może być Jego: doskonała siła, nieskończone bogactwo i nieograniczona moc. Jednak Swoją odpowiedzią zadaje potężny cios mocom niegodziwości: Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz (Mt 4,10).

Dzisiaj, w Niedzielę Palmową, po trwającym czterdzieści dni poście, jesteśmy głodni i jeśli kiedykolwiek mielibyśmy stanąć przed obliczem pokusy szatana, to właśnie teraz. Stajemy w obliczu pokusy, aby zadowolić się światowymi rozkoszami. Stajemy w obliczu pokusy, by domagać się naszej wolności od wszystkiego i wszystkich, którzy nas uciskają. Stajemy w obliczu pokusy walki o siłę, bogactwo i władzę. Jest to duchowa wojna, która nieustannie szaleje ze wszystkich stron, a dziś w Niedzielę Palmową bitwa jest szczególnie gwałtowna.

Kiedy Jezus wkracza do Jerozolimy, staje w obliczu tych pokus jak nigdy przedtem - wszyscy ludzie wokół wiwatują, wołają „Hosanna!”, błagają Go, aby został ich liderem, ich dowódcą i cesarzem. Jednak Chrystus nie chce być ziemskim królem, jak tego domaga się lud. Zamiast tego, zostanie objawiony jako ten rodzaj króla, którego świat nigdy nie widział – króla doskonałego, niebieskiego; króla pokornego, ukoronowanego cierniami, odzianego w purpurę kpiny i zasiadającego na Krzyżu. Chociaż Chrystus wkracza do Jerozolimy i znajduje się w ogniu pokus, wciąż wpatruje się w Krzyż. To właśnie jest zwycięstwo Niedzieli Palmowej.

I dzisiaj Jezus Chrystus wchodzi do Jeruzalem naszych serc, aby doprowadzić nas do zwycięstwa. Dzisiaj Chrystus napełnia nas Swoją mocą, siłą i determinacją do przezwyciężenia pokusy światowej władzy. Albowiem Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu (Mt 20, 28).

Dzisiaj wołamy „Hosanna na wysokościach!”, ponieważ Chrystus zwycięża moce zła, a poprzez Jego doskonałą ofiarę na Krzyżu my zostajemy uwolnieni od ucisku żądzy władzy nad tym światem. Chrystus prowadzi nas do nieoczekiwanego zwycięstwa, w którym Król oddaje Swe życie za zbawienie wszystkich. W Jego śmierci doskonale objawione zostają prawdziwy majestat i siła Pana, a moce piekielne zostają pokonane. Podążając za Chrystusem, oddajemy życie tak, jak On: za naszych braci i siostry, za naszych bliźnich, a nawet za naszych wrogów. Dziś wołamy „Hosanna na wysokości!”, podążając za naszym Panem do Jego dobrowolnej męki i śmierci na Krzyżu.

o. Sergius Halvorsen

za: Synaxis. A Blog St. Vladimir's Orthodox Theological Seminary

fotografia: wowa58 /orthphoto.net/