cerkiew.pl

Kazanie na Sobotę Wskrzeszenia Łazarza – o. Anthony Coniaris

tłum. Dominika Kovačević, 11 kwietnia 2020

Łazarzu, wyjdź!
Wielki Tydzień zaczyna się właściwe w Sobotę Łazarza. Rozpoczyna się wskrzeszeniem (Łazarza) i kończy zmartwychwstaniem (Chrystusa). Zatem, Wielki Tydzień jest umiejscowiony pomiędzy dwoma jaśniejącymi snopami światła, które oświecają ciemność Krzyża ostateczną radością.

Już wcześniej Chrystus wskrzesił co najmniej dwie osoby. Jedną z nich była córka Jaira, zaś drugą jedyny syn wdowy z Nain. Pierwsza dopiero co umarła, a druga była już niesiona w trumnie na cmentarz. Ale to jednak przypadek Łazarza z tego wszystkiego był najbardziej zadziwiający.

Wszystko zaczęło się od dwóch sióstr Łazarza, Marii i Marty. Posłały Jezusowi wieść mówiącą: Panie, ten, którego kochasz, jest chory (J 11,3). Cóż za cudowna lekcja w tej modlitwie! Pierwszą rzeczą, jaką uczyniły, gdy znalazły się w kłopotach, było poinformowanie Jezusa. Chciały, by On o tym wiedział. Iluż ludzi na przestrzeni wieków odnalazło pokój, pocieszenie i siłę, gdy byli przerażeni i obciążeni, i instynktownie, przechodząc przez ciemność, chwycili się ręki Chrystusa. Wiem, że obchodzą Go nasze prośby i odpowiada na nie, tak jak to uczynił wobec Marii i Marty.

Kiedy Jezus przybył do Betanii, Łazarz był martwy już od czterech dni. Słysząc o Jego przybyciu, Marta wybiegła Mu na spotkanie. Choć miała swego rodzaju pewność odnośnie mocy Chrystusa, to wciąż trwała w pewnym ograniczeniu, co możemy wywnioskować z jej słów: Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Jezus odpowiedział: Twój brat powstanie. Marta powiedziała: Tak, wiem, że powstanie z martwych w dniu ostatecznym.

Wiara w zmartwychwstanie, którą wyraża Marta, była wiarą większości Żydów. Tak jak Samarytanka przy studni wiedziała, że Mesjasz przyjdzie, ale nie zdawała sobie sprawy, że On już przyszedł i że stoi dokładnie naprzeciwko niej, tak i Marta, choć wierzyła w zmartwychwstanie, to nie wiedziała, że Zmartwychwstanie stoi dokładnie naprzeciwko niej. Tak jak Jezus powiedział Samarytance przy studni, że to On jest Mesjaszem, tak powiedział teraz Marcie: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Ten, kto wierzy we Mnie, choćby i umarł, żyć będzie, i ktokolwiek żyje i wierzy we Mnie, nie umrze nigdy.

Głęboko wzruszony w Duchu
Następnie czytamy: Gdy Jezus ujrzał płaczącą Marię i Żydów, którzy przyszli z nią, także płacząc, głęboko się wzruszył i rozrzewnił (J 11, 33). W tych słowach: „głęboko się wzruszył w duchu i rozrzewnił” widzimy stosunek Jezusa do śmierci. Traktuje śmierć nie jako coś przyjemnego, coś uwalniającego od bólu i rozpaczy. On traktuje ją jak śmierć, jak wytwór zła, naszego ostatniego i największego nieprzyjaciela. On pokazuje nam, że śmierć jest czymś nie do zaakceptowania, lecz do pokonania. Jeśli Chrystus jest Życiem, to śmierć jest wrogiem, którego należy zniszczyć. Jezus, „głęboko wzruszony w duchu i rozrzewniony”, stojąc przed grobem Łazarza pokazuje nam, że śmierć jest czymś nienormalnym, a zatem zaiste przerażającym. Syn Boży jest głęboko poruszony i rozrzewniony przez śmierć – tak bardzo, że oddaje Siebie Samego na to samo cierpienie i śmierć, aby pokonać tego wroga Swoją mocą i darować nam owoce Jego zwycięstwa.

Jezus zapłakał
Gdzie go położyliście? – zapytał Jezus. Odpowiedzieli Mu: Panie, przyjdź, i zobacz. I tak docieramy do jednego z najkrótszych, a jednocześnie najbardziej poruszających wersetów Pisma Świętego: Jezus zapłakał. Jezus jest tak poruszony śmiercią Swojego przyjaciela, że wybucha płaczem. W Piśmie Świętym znajdujemy trzy sytuacje opisujące płacz Jezusa. Jedną z nich jest ta związana z Łazarzem, gdy opłakuje skutek grzechu, jakim jest śmierć. Żadne z tych łez nie były nad Nim samym, lecz nad naturą ludzką, którą przyjął. Zapłakał nad grzechem i nad tym, co ten grzech zrobił człowiekowi. Zapłakał, by pokazać nam Swoją troskę wobec wszystkich tych, którzy utracili swoich bliskich. Zapłakał, by pokazać nam, że my także powinniśmy płakać z tymi, którzy płaczą. Wyrażenie naszej żałoby poprzez łzy nie jest wcale nieludzkim czy niechrześcijańskim, skoro sam Syn Boży zapłakał. Ale te łzy są czymś więcej niż wyrazem współczucia. Bowiem moment, kiedy Ten, Który jest Życiem, zapłakał u grobu przyjaciela, jest momentem, kiedy zwycięstwo nad śmiercią się zaczyna.

W miejscu, gdzie był pochowany Łazarz, był grób zapieczętowany kamieniem. Odsuńcie kamień – powiedział Jezus. Marta odpowiedziała: Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie. Na jednym z francuskich malowideł w Luwrze, które przedstawia Wskrzeszenie Łazarza, widać jedną z osób postronnych trzymających się za nos.

Marta spróbowała ostrzec Jezusa, że stan Łazarza jest taki, że wszelka nadzieja na jego zmartwychwstanie powinna być porzucona aż do dnia ostatecznego. Jednakże, mimo tego, w posłuszeństwie wobec polecenia naszego Pana, kamień odsunięto. Jezus skierował piękną modlitwę do Swojego Niebiańskiego Ojca, wyrażając Swe pragnienie, by każdy, kto zobaczy ten cud, mógł uwierzyć, że On i Ojciec stanowią jedno, i że Ojciec posłał Go na świat.

Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!
Jezus zawołał donośnym głosem: Łazarzu, wyjdź na zewnątrz! I zmarły mężczyzna wyszedł, jego ręce i stopy były owinięte opaskami, a twarz pokryta chustą. Jezus powiedział im: Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić. Ten sam głos, który na początku powiedział „Niech będzie światłość, i nastała światłość”, mówi teraz „Łazarzu, wyjdź na zewnątrz”, i Łazarz, zmarły od czterech dni, wychodzi na własnych nogach z grobu. Pan mój i Bóg mój! Któż teraz może wątpić, że w Jezusie jest życie? Któż teraz może wątpić, że ostatniego dnia ten sam głos przemówi ponownie, gdy zadźwięczy trąba i ci, którzy są w grobach, usłyszą Jego głos i wyjdą? Któż teraz może wątpić w słowa, które wyznajemy w Wyznaniu wiary każdej niedzieli „Wierzę… w zmartwychwstanie umarłych i życie przyszłego wieku”? Jak mówi troparion tego dnia, Potwierdziłeś Chryste prawdę powszechnego zmartwychwstania poprzez wskrzeszenie Łazarza z martwych.

Ktoś został zapytany: Czy naprawdę wierzysz, że Jezus wezwał Łazarza spośród umarłych? Odpowiedział: Nigdy nie znałem Łazarza, ale wiem, co Jezus zrobił dla mnie. Rozumiem, że Łazarz był martwy tylko przez cztery dni. Ja byłem martwy przez cztery lata, byłem w złym stanie, w stanie rozkładu. Rozpadłem się na kawałki. Moja rodzina rozpadła się na kawałki. Moje interesy rozpadły się na kawałki. Jedna z moich przyjaźni rozpadła się na kawałki. A wówczas Jezus przemówiłem do mnie i stałem się ponownie żywy. Moja rodzina wróciła. Moi przyjaciele rozpoznają i uznają mnie. Wszystkie rzeczy są uczynionymi na nowo. Nie wiem za wiele o Łazarzu, ale wiem jedno: Jezus wezwał mnie spośród umarłych do nowego życia.

Nawet dzisiaj On wzywa: „Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!”. Ci, którzy słyszą Jego głos, wychodzą z prawdziwych grobów, do nowego życia.

Pewien agnostyk, próbując ośmieszyć wskrzeszenie Łazarza, zapytał słuchaczy: Czy może ktoś mi powiedzieć, dlaczego Jezus powiedział „Łazarzu, wyjdź na zewnątrz”? Pewien starszy mężczyzna wstał, i powiedział: Szanowny panie, mogę panu powiedzieć! Gdyby mój Pan nie powiedział „Łazarzu, wyjdź na zewnątrz”, to każdy grób na cmentarzu w Betanii zostałby pusty!

Cóż za szczęśliwe ponownie spotkanie, gdy Łazarz został przywrócony swym siostrom, Marii i Marcie. Cóż za przedsmak tego, co stanie się ostatniego dnia, gdy wszyscy będziemy zjednoczeni nie tylko z naszym Najdroższym Panem, ale też ze wszystkimi naszymi bliskimi, którzy odeszli… I to zjednoczeni na zawsze! Rodzice z dziećmi, rodzeństwo z rodzeństwem, przyjaciele z przyjaciółmi…

Kim jest Łazarz?
Pytamy: kim jest ten człowiek w grobie o imieniu Łazarz? którego Jezus kocha? za którym on płacze? do którego On przemawia? czy to ja mógłbym być tym człowiekiem? czy mógłbym być Łazarzem? czy ta historia o wskrzeszeniu mogłaby być moją historią? Ale, czyż Jezus nie nazwał mnie Swoim przyjacielem? Już nie nazywam was sługami, lecz przyjaciółmi… czyż nie zostałem stworzony dla przyjaźni z Bogiem: by poznawać Go, by kochać Go, by służyć Mu, i by na zawsze być z Nim? Czyż nie przyszedł on wskrzesić mnie nie tylko z finalnego grobu, ale też z wielu grobów, w których to ja sam siebie grzebię dzisiaj?

Po wyjściu Łazarza z grobu w pełni blasku południowego słońca, ktoś mógłby pomyśleć, iż każdy powinien był uwierzyć. Lecz cuda nie są lekarstwem na niewiarę. Niektórzy nie uwierzą nawet jeśli ktoś został wskrzeszony. To zmartwychwstanie Łazarza przyniosło tłumy w Niedzielę Palmową, ale to także zbudowało krzyż; jak pisze Apostoł Jan, od tego dnia spiskowali, by zginął [Jezus].

Decyzja została podjęta. Kajfasz, będący arcykapłanem, nieświadomie potwierdza, że Jezus umrze dla wszystkich ludzi. W starożytnych czasach wierzono, że arcykapłan ma moc prorokowania, i Ewangelia świadczy, że było to prawdziwe proroctwo, gdy powiedział: …lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród». Tego jednak nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus miał umrzeć za naród, a nie tylko za naród, ale także, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno (J 11, 49-52).

Tak oto, pod koniec swego życia, arcykapłan Kajfasz, który nie wierzył w zmartwychwstanie, potwierdził to, co anioł wcześniej ogłosił przy Narodzeniu Tego, Którego imieniem jest Jezus: On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów (Mt 1, 21).

Wskrzeszenie Łazarza było obietnicą czegoś jeszcze większego, co miało nadejść. To stało się praobrazem innego i większego cudu: zwycięstwa samego Chrystusa nad grobem. Wraz ze wskrzeszeniem Łazarza, śmierć zaczyna drżeć. To dlatego duch wielkiej radości przenika Liturgię w Sobotę Łazarza. Już we wczesnej Cerkwi Sobota Łazarza była uważana za wstępne ogłoszenie Wielkanocy. Oznaczała początek końca śmierci.

Te dwa zmartwychwstania – Łazarza i Jezusa – są ściśle połączone poprzez postać Marii. To jej miłość do Chrystusa za wskrzeszenie Łazarza doprowadziła ją do pięknego czynu, o którym mówi perykopa ewangeliczna czytana w Niedzielę Palmową. Natychmiast po wskrzeszeniu Łazarza urządzono dla Niego [Jezusa] ucztę, gdzie Marta posługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. Maria zaś wzięła funt szlachetnego i drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je otarła, i dom napełnił się wonią olejku. A kiedy Judasz się sprzeciwił, Jezus powiedział: ona w ten sposób przygotowuje na Mój pogrzeb.

Wielki pojedynek pomiędzy Światłością i ciemnością ma miejsce podczas Wielkiego Tygodnia. Ale ma on miejsce pomiędzy dwoma jaśniejącymi snopami światła. Z jednego końca: Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!, a z drugiego końca: Zmartwychwstał. Nie ma Go tu. Zobaczcie miejsce, gdzie Go położono!

o. Anthony Coniaris

za: http://www.holytrinitymission.org/books/english/sermons_a_coniaris.htm

fotografia: PedjaVid /orthphoto.net/