cerkiew.pl

Zrozumieć ikonę

tłum. Gabriel Szymczak, 03 kwietnia 2020

Pierwsze, co wyczuwamy w ikonie, to jej powaga. Porównaj ikonę, którą masz w swoich myślach, z wielkim zachodnim obrazem religijnym, takim, który pobudza cię do głębszej wiary, a nawet łez. Zauważysz, że jest jednak różnica w 'sposobie', w jaki one cię poruszają. Malarstwo zachodnie - które bez wątpienia ma większe osiągnięcia w kategoriach realizmu, perspektywy, oświetlenia, anatomii itd. - porusza nas w wyobraźni i emocjach. Angażujemy się w nie tak, jak w przypadku filmu lub książki.

Ikona uderza nas w inny sposób. W porównaniu z malarstwem, jest bardzo niewzruszona. Jest cicha. Stojąc przed nią, znajdujemy się w ciszy. Ikona w jakiś sposób przejmuje kontrolę nad otaczającą ją przestrzenią. Na nowo ustala, gdzie jest punkt odniesienia naszej świadomości.

Wiele lat temu mój mąż kupił naszą pierwszą ikonę, kopię słynnej ikony z XII wieku znanej jako Dziewica Włodzimierska. Powiesiliśmy ją na ścianie w gabinecie i zgrupowaliśmy wokół niej inne mniejsze obrazy i malunki. Ale nigdy nie wyglądało to dobrze. Zmienialiśmy układ obrazów, a następnie zaczęliśmy usuwać niektóre z nich. Wciąż jakoś nie wyglądało. W końcu usunęliśmy wszystkie inne obrazy, aby Dziewica królowała sama na tej przestrzeni. Wszystkie pozostałe prace „wysadziła” ze ściany. Taka jest jakość jej obecności na tym obrazie - jakość, której nie możemy opisać inaczej niż „majestat”, „tajemnica” i „powaga”.

Ta powaga ikony to kolejna rzecz, którą chcę, abyście zauważyli. Ludzie na tych wyobrażeniach są bardzo stateczni. Ich milczenie jest niepokojące. Nie wiemy, jak zareagować i czujemy się niezręcznie. Myślę, że jest to coś takiego, co czuł św. Piotr, gdy Pan powiedział mu, aby zarzucił sieci do połowu. Kiedy je wyciągnął - tętniące życiem, św. Piotr powiedział: „Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny”.

Poważna obecność Pana w ikonie sprawia, że czujemy się nieswojo, ponieważ uświadamiamy sobie, jak daleko jesteśmy od niewypowiedzianego piękna i mocy Boga. Czasami ludzie oskarżają chrześcijan, że próbują sprawić, by ludzie czuli się źle lub żeby czuli się winni, że podlegają osądowi. Nie jest to fortunne stwierdzenie. Ale w tym przypadku odczuwamy wpływ osądu jedynego prawdziwego Sędziego, jedynego możliwego Sędziego, który czyni to bez słowa. Jednak jest to sąd zawarty w obietnicy uzdrowienia. To nie jest odrzucenie, ale zaproszenie. Jest to okazja do otrzymania uzdrowienia, które tylko Bóg może dać, ponieważ zna nas lepiej niż my znamy siebie samych.

Stałe, niepokojące spojrzenie Pana na ikonie przypomina spojrzenie chirurga, gdy patrzy na zranione, złamane ciało pacjenta. Chirurg rozumie nasze zranienie lepiej niż my sami i dokładnie wie, co będzie potrzebne, aby je wyleczyć. Nasz Pan widzi w nas złamania i porażki, których nie możemy / których nie jesteśmy w stanie / których nie moglibyśmy znieść. I zaprasza nas do otwarcia się na Jego uzdrowienie, uzdrowienie, które będzie postępować bardzo delikatnie, bardzo stopniowo, tak jak będziemy w stanie je wytrzymać.

Nie oznacza to, że uzdrowienie zawsze będzie wygodne. Może poprosić nas o rezygnację z rzeczy, bez których nie możemy żyć. Może poprosić nas o przyjęcie czegoś, czego naszym zdaniem nie jesteśmy w stanie unieść. Tylko On wie, czego potrzeba, aby nas wyleczyć. Nic dziwnego, że ikona wygląda tak poważnie. Nasz stan jest poważny. Dzięki miłosiernej opiece naszego Pana nie musimy leczyć się u chirurga, którego nigdy nie widzieliśmy. On objawił nam swoją twarz, a gdy stopniowo uczymy się Mu ufać, możemy w zamian odkryć własne złamane ja.

Fredericka Mathewes-Green

za: Frederica.com

fotografia: sheep1389 /orthphoto.net/