cerkiew.pl

Pragnąc tego, czego nie widzimy

tłum. Gabriel Szymczak, 11 lutego 2020

Błogosławieństwem było dla mnie uczestnictwo w ubiegłym tygodniu w krótkich rekolekcjach w monasterze Zaśnięcia NMP w Rives Junction. Każdy, kto był na monasterskich rekolekcjach wie, że nabożeństwa poranne rozpoczynają się bardzo wcześnie, a jutrznia i pierwsza godzina odbywają się o 5:00 rano, na długo przed tym, jak słońce wyjrzy ponad horyzont.

Wraz z kilkoma innymi kapłanami i diakonami, w środku mrocznej cerkwi były mniszki, które cały dzień spędzają na modlitwie do Boga za nas wszystkich. Podczas śpiewania hymnów chwały przyszła mi do głowy pewna osobliwa myśl:
Gdyby Chrystus wybrał właśnie ten moment, aby przejść przez drzwi tej wypełnionej pokojem cerkwi, jaka byłaby moja reakcja?

Czy zastanawiałeś się kiedyś nad tą możliwą rzeczywistością? Gdyby Chrystus zstąpił w tym momencie na świat, jaka byłaby nasza instynktowna reakcja? Jestem pewien, że są tacy, którzy po zamknięciu opadłej z wrażenia szczęki, rzuciliby się do torebek i kieszeni, aby chwycić telefony komórkowe i spróbować uchwycić tę chwilę. W ciągu kilku sekund konta społecznościowe zostałyby zalane selfie ludzi, próbujących zrobić sobie zdjęcie z naszym Panem w tle. Być może jakiś chwytliwy hashtag porwałby cały naród, ponieważ rozeszłyby się wieści o powrocie naszego Pana.
Byliby też inni, patrzący na Chrystusa z ogromnym sceptycyzmem, proszący o Jego dowód tożsamości, a może żądający dokonania jakichś cudów - podobnie jak niewierzący, którzy zrobili to samo 2000 lat temu.

W ciemnej cerkwi, w piątkowy ranek, gdy ten scenariusz rozgrywał się w mojej głowie, słuchałem mniszek wychwalających śpiewem Boga i wiedziałem dokładnie, jaka byłaby ich reakcja. Podobnie jak wielu, którzy pragną być z Chrystusem, rzuciłyby się do Jego stóp i błagały o wybaczenie tych niezliczonych chwil, w których „nie rozpoznały znaku” uczynionego przez Niego dla nich w ich życiu. Gdy nasz Pan wszedłby za ikonostas i zajął Swoje miejsce na Tronie w ołtarzu, mniszki bez wątpienia wróciłyby do modlitwy z taką samą gorliwością, jaką miały wcześniej.

A jaka byłaby nasza odpowiedź, bracia i siostry w Chrystusie?

Czytaliśmy niedawno w Ewangelii relację nieco podobną do sytuacji, którą właśnie opisałem. Pewien niski wzrostem poborca podatkowy, Zacheusz, wędrował ulicami Jerycha i zobaczył tłum ludzi krzyczących z radości, ponieważ przechodził tamtędy Jezus. Ponieważ nie był w stanie Go dojrzeć, wspiął się na szczyt drzewa sykomory, aby stamtąd spoglądać ponad głowami tłumu.

Chrystus niemal natychmiast rozpoznał pragnienie Zacheusza i wprosił się do jego domu. Ten człowiek, po latach spędzonych na oszukiwaniu innych i ograbianiu ich z majątku, zrobił kompletne „w tył zwrot”. Zacheusz doświadczył metanoi, całkowitej zmiany serca, i od tego momentu jego życie zmieniło się na zawsze.

Za kilka tygodni wkroczymy w okres kalendarza cerkiewnego, w którym każdy prawosławny chrześcijanin zostaje wezwany do przeżycia tego samego „w tył zwrot” w swoim życiu. I właśnie w tych kilka nadchodzących niedziel przed rozpoczęciem Wielkiego Postu, Cerkiew mówi nam, co jest potrzebne, aby nasza przemiana się powiodła. W niedzielę o Zacheuszu przypomniano nam, jak ważne jest PRAGNIENIE przebywania z Chrystusem.

Bycie wypełnionym pragnieniami to nasz zwykły, ludzki sposób życia. To pragnienia powodują, że często wpadamy w kłopoty - ponieważ tęsknimy tylko za rzeczami, które możemy zobaczyć na własne oczy! Pragniemy pewnych pokarmów, więcej pieniędzy, więcej dóbr, innych ludzi (a te pragnienia mogą być zarówno dobre, jak i złe). Mamy tendencję do pragnienia tylko tego, czego możemy dotknąć, posmakować, powąchać, usłyszeć lub poczuć, co często utrudnia odczuwanie chęci przebywania z Bogiem.

Jednak czytając żywoty świętych i regularne modlitw tych, którzy zdecydowali się na życie monastyczne, słyszymy o tych, którzy nie pragną fizycznych rzeczy na ziemi, ale niebiańskich rzeczy z góry. Co sprawia, że różnią się od nas? Dlaczego wydaje się, że jest im łatwiej, gdyż pragną tego, czego często nie widzą fizycznymi oczami? Odpowiedź można znaleźć poprzez modlitwę, medytację i, co najważniejsze, ciągłe pamiętanie o PRAWDZIWEJ obecności Boga na świecie.

Gdybyśmy odłożyli nasze iPhony i inne telefony na kilka minut każdego dnia, odeszli od naszych telewizorów i ekranów komputerowych i wyszli na zewnątrz, by wziąć głęboki oddech chłodnego zimowego powietrza, my również zobaczylibyśmy Boga i Jego Dzieła we wszystkim:
słońce nad horyzontem
tryliony gwiazd na niebie
ptaki śpiewające w powietrzu i wychwalające Go
jelenia wędrującego po lesie i znajdującego jedzenie
7,6 miliarda istot ludzkich, z których każda jest stworzona na Jego obraz i podobieństwo i które spędzają całe swoje życie szukając na Ziemi czegoś większego niż oni sami.

Jeśli tylko mamy oczy do patrzenia i uszy do słuchania, zobaczymy, że Chrystus objawia się we wszystkim.

Aby rozpocząć tę drogę ku nawróceniu i prawdziwie zmienić kierunek naszego życia, musimy pamiętać, aby dziękować Panu za wszystkie cuda, które On dla nas czyni… zarówno te, które zauważamy, jak i te, których nie dostrzegamy. Jedno z wielkich narzędzi, które dała nam Cerkiew, abyśmy to mogli uczynić, znajduje się w czytaniu Psałterza, który jest dosłownie PEŁEN odniesień proroka Dawida do majestatu Boga w stworzeniu i w naszym indywidualnym życiu. Poświęć trochę czasu w ciągu kilku następnych tygodni, znajdź ciemne i ciche miejsce w swoim domu i kontempluj święte psalmy, przygotowując się na nadejście Wielkiego Postu!

Bracia i Siostry w Chrystusie, pogłębiajmy naszą miłość do Boga poprzez odsłanianie Jego dzieł w naszym życiu, wchodząc na ścieżkę nawrócenia!

o. Gabriel Bilas

za: St. Mary Magdalene Orthodox Church

fotografia: igors /orthphoto.net/