cerkiew.pl

Piątki z Modlitwą Pańską - Doksologia

tłum. Gabriel Szymczak, 07 lutego 2020

Dla większości anglojęzycznych ludzi w naszej kulturze Modlitwa Pańska kończy się słowami: „Albowiem Twoje jest Królestwo i moc, i chwała na wieki. Amen.” Jest to jednak konkluzja kościelna i liturgiczna, a nie część oryginalnej Modlitwy Pańskiej. Nie oznacza to oczywiście, że ekklesia powinna pominąć konkluzję kościelną w interesie egzegezy lub archeologii liturgicznej. Zapewne Pan dał uczniom modlitwę wzorcową, kończącą się słowami „wybaw nas od Złego” wiedząc, że jako dobrzy Żydzi dołożą do niej doksologiczny wniosek.

Tak właśnie z modlitwą postąpił Kościół, a różne manuskrypty świadczą o wielu różnych zakończeniach - co również pokazuje, że ostateczna doksologia nie jest oryginalna dla samej modlitwy.
Wczesne rękopisy Synaiticos i Vaticanus nie miały doksologii, podobnie jak cytaty w dziełach Tertuliana, Orygenesa, Cypriana i Grzegorza z Nyssy. Niektóre manuskrypty zawierają jako doksologię słowa: „Albowiem Twoja jest moc na wieki wieków”, podczas gdy inne (np. zachowana wersja Didache, napisana ok. 100 r.) brzmią: „Albowiem Twoja jest moc i chwała na wieki”. W jeszcze innych czytamy: „Albowiem Twoje jest Królestwo - Ojca i Syna, i Ducha Świętego - na wieki”. I wreszcie inny tekst, teraz tradycyjny: „Albowiem Twoje jest Królestwo i moc, i chwała na wieki”.
Kościół prawosławny, być może nieoczekiwanie, używa najpełniejszej możliwej wersji: „Albowiem Twoje jest Królestwo i moc, i chwała, Ojca i Syna, i Ducha Świętego, teraz i zawsze, i na zawsze [lub bardziej dosłownie: Teraz i zawsze, i na wieki wieków]”.

To, jaką doksologię stosuje Kościół, jest mniej ważne niż fakt, że decyduje się zakończyć modlitwę uwielbieniem Boga. To chwała Boża humanizuje nas i pomaga nam wypełniać naszą rolę w świecie. Człowiek jest mikrokosmosem i łącznikiem między resztą stworzenia a jego Stwórcą. W pewnym sensie całość stworzenia już wychwala Boga: przez hałas, jaki wydają liście drzewa, gdy wieje wiatr, drzewo klaszcze w dłonie i oklaskuje Boga (Iz 55, 11; Ps 96, 12); kiedy głodny lew ryczy, szuka pokarmu od Boga (Ps 104, 21). Jednak całe stworzenie musi wychwalać Stwórcę ustami człowieka, którego Bóg ustanowił nad nim królem. Dajemy głos bezgłośnym rybom; tłumaczymy nieczytelny ryk lwa na hymn uwielbienia. To jest nasza rola jako kapłańskiego połączenia między Bogiem a resztą Jego stworzenia. Tak jak kapłan daje głos modlitwom swojego zgromadzenia podczas Boskiej Liturgii, tak ludzkość udziela głosu różnorodnym stworzeniom, wypełniającym świat.

To uwielbienie tworzy naszą prawdziwą godność jako ludzi. Naszą chwałą nie jest to, że jesteśmy racjonalni i zdolni do skomplikowanego języka i mowy. Nie chodzi o to, że mamy przeciwstawne kciuki i tworzymy narzędzia i technologię. Nie chodzi o to, że możemy tworzyć systemy filozoficzne i jesteśmy mądrzy. Człowiek nie jest homo faber, twórcą narzędzi ani homo sapiens, stworzeniem mądrości. Jesteśmy homo adorans, stworzeniami zdolnymi do samo-transcendencji poprzez uwielbienie. Bez tej zdolności i umiejętności oddawania czci, nie jesteśmy w pełni ludźmi; nawet w naszym dostatku jesteśmy jak zwierzęta, które giną (Ps 49, 20).

Być może dlatego prawosławna nabożeństwo jutrzni, pierwotnie czuwanie monastyczne trwające od wczesnych godzin porannych do świtu, kończy się Psalmami Uwielbienia, Psalmami 148-150. A kiedy słońce w końcu zerknie ponad horyzont po długich godzinach porannego czuwania, celebrans, widząc je, krzyczy: „Chwała Tobie, który nam pokazałeś światło!”. Zgromadzeni czciciele śpiewają wtedy Wielką Doksologię. Kościół nie może wymyślić lepszego sposobu na rozpoczęcie każdego dnia, niż oddawanie chwały Bogu.

Niezależnie od tego, czy ktoś codziennie śpiewa całą służbę jutrzni (a to wyzwanie dla nas, którzy nie jesteśmy mnichami), ważne jest, aby każdy senny dzień rozpocząć od uwielbienia Boga. Nie wszyscy możemy być mnichami, ale wszyscy jesteśmy ludźmi, stworzeniami uczynionymi i odkupionymi przez Chrystusa, jesteśmy homo adorans. Teraz trudzimy się podczas długiej nocy tego wieku. Ale nadchodzi jasny świt, przynosząc dzień, w którym nie będzie wieczoru. Królestwo, moc i chwała należą ostatecznie nie do człowieka w jego przepychu, ale do Boga, a kiedy w końcu nadejdzie Dzień Pański, wszyscy to poznają. Nawet teraz, za każdym razem, gdy się modlimy, kończymy naszą modlitwę przypisując całą chwałę Jemu.

o. Lawrence Farley

za: No Other Foundation

fotografia: bogdan /orthphoto.net/