cerkiew.pl

Piątki z Modlitwą Pańską - wprowadzenie

tłum. Gabriel Szymczak, 20 grudnia 2019

Zapraszamy do lektury cyklu rozważań o. Lawrence'a Farleya o Modlitwie Pańskiej. Towarzyszyć nam one będą w kilka kolejnych piątków.

Co byś zrobił, gdybyś wiedział, że wkrótce umrzesz? Kiedy wiele osób na pokładzie Titanica już wiedziało, że wkrótce zginą w lodowatych wodach Północnego Atlantyku, nie mogli wymyślić nic lepszego niż zebrać się i wspólnie odmawiać Modlitwę Pańską. To był mądry wybór.
Orkiestra mogła dalej grać (jak powszechnie się mówi), ale mądrość wskazywała, że śmiertelny człowiek, którego dusza wkrótce miała spotkać się ze swoim Stwórcą, powinien zwrócić swe serce do Boga słowami przekazanymi kiedyś przez Zbawiciela.

Podobnie jak większość Swoich nauk, Jezus przekazał słowa tej modlitwy w odpowiedzi na potrzebę i prośbę. Sam modlił się w pewnym miejscu, a Jego uczniowie Go słyszeli. Nie było to wcale trudne, ponieważ w tych czasach (w przeciwieństwie do naszych) modlitwa była wypowiadana głośno, nawet gdy ktoś był w miejscu publicznym. Można było modlić się na tyle cicho, aby nie zostać usłyszanym, jak to kiedyś zrobiła Anna (1 Sm 1, 10-13), ale było to wyjątkowe. Modlitwa, podobnie jak czytanie, była wówczas słyszalną czynnością.
Uczniowie Chrystusa byli pod wrażeniem jakości Jego modlitwy i chcieli modlić się jak On. Dlatego poprosili Go, aby nauczył ich modlić się, tak jak Jan Chrzciciel nauczał swoich uczniów (Łk 11, 1).

W odpowiedzi Mistrz dał im nie wykład czy zbiór zasad duchowych do wprowadzenia w życie, ale wzorzec modlitwy. Modląc się tą modlitwą, mogli w końcu dowiedzieć się, jaka powinna być cała modlitwa. Była ona na tyle zwięzła, że natychmiast ją zapamiętali i zapisali w swoich sercach do rozważania. Nie był to jednak tylko wzorzec. Była to prawdziwa modlitwa, którą należy się modlić, ponieważ Jezus nie tylko powiedział: „Wy zatem tak się módlcie” [gr. ouuω / outos] w Ewangelii wg św. Mateusza 6, 9, ale w Ewangelii wg św. Łukasza 11, 2 powiedział także: „Kiedy się modlicie, mówcie” [gr. λεγετε / legete]. I Kościół zawsze był Mu posłuszny, stosując tę modlitwę wraz ze wszystkimi innymi modlitwami.

Modlitwa Pańska jest obecna w Nowym Testamencie w dwóch różnych formach: dłuższa w Ewangelii wg św. Mateusza 6, 9-13 i krótsza w Ewangelii wg św. Łukasza 11, 2-4. (Niektóre manuskrypty mają jednak dłuższą wersję wg św. Łukasza, która bardziej odpowiada wersji św. Mateusza. Biorąc pod uwagę nawyki liturgiczne z czasu, w którym dłuższa wersja Mateusza była stale używana liturgicznie, późniejsi skrybowie kopiujący tekst Łukasza ulagali pokusie, aby uznać krótszą wersję Łukasza za niekompletną i poprawić ją poprzez wstawienie pominiętych zwrotów. Zatem chociaż manuskrypty takie jak Synajski i Watykański mają krótszą wersję, inne manuskrypty - takie jak Aleksandryjski i Efraimi - mają wersję dłuższą. Nie ma jednak wątpliwości, że krótsza wersja jest tą oryginalną, napisaną przez Łukasza, ponieważ gdyby oryginalna wersja Łukasza była zgodna z wersją Mateusza, trudno byłoby sobie wyobrazić, dlaczego skryba tak poważnie ją edytował.)
Która wersja jest pierwotną, Jezusową (lub czy obie wersje - i Mateusza, i Łukasza - są tłumaczeniami wcześniejszej wspólnej wersji, jak sam podejrzewam) - jest dyskutowane przez uczonych. Prawdopodobnie ze względu na to, że wersja Mateusza jest pełniejsza i dłuższa, stała się ona tą preferowaną przez większość Kościoła i kiedy autor Didache (napisanego prawdopodobnie około 100 rne) każe swoim czytelnikom odmawiać Modlitwę Pańską trzy razy dziennie, to jest wersja Mateusza (rozdział 8). Z tego powodu (i ze względu na niemożność pozyskania wcześniejszej, ustnej wersji - jeśli taka istniała), będziemy pracować nad wersją św. Mateusza.

Przed naszym dogłębnym zbadaniem Modlitwy Pańskiej fraza po frazie, zauważmy, że nasz Pan zamierzał przekazać nam modlitwę, która była wyraźnie odmienna duchowo od modlitw składanych przez faryzeuszy – konkurujących wówczas swoim podejściem na rynku palestyńskim. Wina faryzeuszy polegała na tym, że uwielbiali się modlić, aby zaimponować swoim słuchaczom ogromnym przejawem pobożności. Dlatego upewniali się, że kiedy nadejdą godziny wyznaczone na modlitwę, jeśli to możliwe będą znajdować się w miejscu publicznym, na przykład na rogu ulic. Pomnażali słowa i modlili się przez długi czas, piętrząc frazę po frazie. Nasz Pan potępił to jako godne jedynie pogrążonych w mroku niewiedzy pogan, którzy sądzili, że ich bogowie mogą być w jakiś sposób pod wrażeniem słownych fajerwerków i fantazyjnej retoryki, i z tego względu ulec prośbom wyznawców.

To była odrobina komediowej satyry: wyobraź to sobie, mówił w efekcie Chrystus: poganin odmawia rozwlekłą i dramatyczną modlitwę, a jego pogański bóg relaksuje się i mówi: „wow, co za modlitwa! Teraz na pewno spełnię to, o co prosił!”
Każdy Żyd rozpoznałby pogląd, że bóg może zostać pochłonięty retoryką, która w żaden sposób nie jest godna prawdziwego Boga. Ale, jak mówi nasz Pan, to samo robili właśnie faryzeusze, nalegając na długotrwale modlitwy, obfitujące w słowa. Byli więc niewiele lepsi od pogan!

W przeciwieństwie do tego, Pan poleca swoim uczniom, aby byli prości i bezpośredni w swoim podejściu do Boga. Nie muszą trwać na modlitwie długo, tak jakby udzielali Najwyższemu informacji, której potrzebował, zanim spełnił ich prośby. Bóg przecież wiedział, czego potrzebowali, zanim jeszcze modlitwa się rozpoczęła! Lepiej modlić się w prosty sposób, tak jak dziecko rozmawia ze swoimi ojcem, będąc pewnym miłości Boga.

o. Lawrence Farley

za: No Other Foundation

Zdjęcia: alik / orthphoto.net /