cerkiew.pl

Biedak, dług i twój wróg

tłum. Gabriel Szymczak, 01 grudnia 2019

Pożycza [samemu] Panu – kto dla biednych życzliwy. (Prz 19, 17)

Jezus opowiedział historię o człowieku z ogromnym długiem. Był go winien swojemu panu i nie był w stanie spłacić. Kiedy został zaciągnięty przed swego pana, błagał o litość. O dziwo, pan był tak poruszony błaganiem sługi, że wybaczył mu cały dług. Ten sam człowiek, powiedział Jezus, odwrócił się i wtrącił biedaka do więzienia za bardzo niewielki dług. Kiedy pan dowiedział się o tej niesprawiedliwości, nastąpił poważny rozrachunek: mężczyzna został wydany „oprawcom”, aż do czasu spłaty własnego długu.

Dług to poważna sprawa. Właściwie, jest to sprawa naszej kultury. Ameryka jest winna tryliony dolarów - sobie, innym, nawzajem. Każdy jest komuś coś winien! Oczywiście w naszym kraju dochodzi do sporadycznych rozrachunków. Niektórzy idą do więzienia za nieuiszczenie podatków. Niektórzy tracą domy z powodu niespłacenia kredytu hipotecznego. Inni mają umarzone długi (szczególnie jeśli są „zbyt duże, by ogłosić upadłość”).

Jest jednak głębszy dług, coś, co sprawia, że pieniądze wyglądają jak dziecinna zabawa (i tak jest). Ten dług jest obciążeniem wynikającym z krzywd, jakie wyrządzamy innym. Wielu z tych obciążeń nigdy nie da się zmniejszyć o żadną kwotę. Zasadniczo nie uważamy tych, którzy są nam winni pieniądze, za „wrogów” - zazwyczaj tylko nasi „przyjaciele” są nam winni pieniądze. Ale poziom emocjonalnego i duchowego długu naszych wrogów może być ogromny. Takie długi z czasem jedynie rosną.

Istnieje duchowe brzemię, stworzone przez długi naszych wrogów. Trzymają nas z dala od prawdziwej modlitwy i blokują naszą podróż do serca. Wielu mówiło mi, że „nie mają wrogów”. Wydaje mi się, że każdy, kto ma wobec ciebie dług, jest twoim duchowym wrogiem. Niektórzy są po prostu bardziej groźni niż inni. Rzadko spotykałem serca tak czyste, że nie było w nich urazy czy gniewu.

W przypowieści jedynym możliwym sposobem uregulowania długu przez pierwszego człowieka było zwolnienie go przez pana. Oczywiście obiecywał zapłacić i błagał o więcej czasu. Dług drugiego mężczyzny był niewielki i z czasem mógł zostać spłacony. Ale w sercu wierzyciela nie było litości, tylko uraza i gorycz. Jego niechęć i gorycz spowodowały w jego zdaniu „tortury”.

Moje doświadczenie życiowe mówi, że nikt nie jest w stanie spłacić emocjonalnego / duchowego długu wobec innych. Nic nie usuwa pamięci ani nie usuwa samej rany. Ludzie fantazjują, że przeprosiny byłyby wystarczające. Nie są. Mogą przywrócić trochę poczucia własnej wartości, ale obrażenia pozostają. Słuchałem ludzi, którzy rok po roku wracali do rany, i dziwili się, że nie potrafią wybaczyć.

Moje doświadczenie pokazało mi także coś innego. Są tacy w moim życiu, których „kredyt” jest duży. Moja miłość i komunia z nimi powodują, że łatwo przeoczam ich grzechy przeciwko mnie. Łatwo jest mi usprawiedliwić ich działania i wytłumaczyć je sobie. To, właśnie jest to, co czyni naszych „przyjaciół”. Jak zauważa św. Piotr: Miłość zakrywa wiele grzechów (1 P 4, 8).

Zasadniczo różnica między naszymi wrogami a naszymi przyjaciółmi to koszty, które jesteśmy gotowi dla nich ponieść. Znajomi mają kredyt w różnych sprawach. Nasi wrogowie są związani ubóstwem.
Jest tylko jedna droga naprzód. Długi naszych wrogów należy traktować jak długi biedaków. Nasi wrogowie nie będą mieli dość, aby nam zapłacić. Jeśli tych długów nie da się spłacić (a nie można), można im tylko wybaczyć. A może ktoś inny będzie w stanie pożyczyć im to, czego potrzeba.

I tutaj dochodzimy do wersetu z Przysłów: Pożycza [samemu] Panu – kto dla biednych życzliwy. Pismo Święte dodaje jeszcze: On mu nagrodzi.
Nędza naszych wrogów jest najgłębszym ubóstwem ze wszystkich, naprawdę tkwiącym w zamkniętym kole. Można je złamać jedynie aktem radykalnej hojności. Ale nie wymaga się od nas hojności. Bóg spłaci dług. Cokolwiek oni zrobili, bez względu na to, ile są winni, Bóg zapłaci.

Od dawna umieszczam tę myśl w modlitwie: „O Panie, wiesz, co zrobili mi moi wrogowie. W dniu wyroku, nie trzymaj tego przeciwko nim na moim koncie.”

Uwolnij ich. Myśl poważnie o gromadzeniu skarbów w niebie.
Uczyń Boga dłużnikiem.

o. Stephen Freeman

za: Glory to God for All Things

fotografia: Aimilianos