cerkiew.pl

Czas Apokalipsy

tłum. Gabriel Szymczak, 18 października 2019

Niewiele nauk wiary chrześcijańskiej jest tak samo źle rozumianych i równie niewłaściwie stosowanych, jak zagadnienia związane z „końcem świata”. Historia chrześcijańska, zarówno wschodnia, jak i zachodnia, daje liczne przykłady popularnych nieporozumień - niektóre z nich doprowadziły do rozlewu krwi i najgorszych chwil w dziejach Kościoła. Z tego samego powodu apokaliptyczność, wiara w koniec historii, wywarła potężny wpływ na kultury, w których zakorzeniło się chrześcijaństwo. Różne utopie (marksizm, nazizm, sekciarski millenarianizm itp.) są produktami źle zrozumianej idei chrześcijańskiej. Nie są to wynalazki chrześcijaństwa - ale nie mogłyby powstać w żadnej innej kulturze. To samo można powiedzieć o różnych dystopiach (wierze w bardzo trudne i ciężkie czasy). Obrazy końca świata można odczytać na obydwa sposoby. W obu przypadkach najgorsze wyniki ogólnie występują w grupach, które nie tylko wierzą w taką czy inną formę apokaliptyczności, ale wierzą, że ich własne działania mogą mieć bezpośredni wpływ na nadejście końca.

Na przestrzeni wieków pojawiła się znacząca liczba apokaliptycznych sekt z różnych herezji chrześcijańskich, wiele z nich na ziemi amerykańskiej - ziemi, której pierwsi europejscy osadnicy mieli zdecydowanie apokaliptyczny pogląd na świat. Nawet islam, czasami określany przez ojców prawosławnych raczej jako „herezja” niż „nowa religia”, ma swój apokaliptyczny element, szczególnie w swoich ekstremalnych grupach.

Jaka jest natura fałszywego apokaliptyzmu i prawosławne rozumienie końca? W dużej mierze główny element fałszywego apokaliptyzmu zakorzeniony jest w linearnym spojrzeniu na historię, w którym wszystko czytane jest dosłownie. Czas liniowy pozwala tylko na kilka chwil, których przyczynę można znaleźć w chwili wcześniejszej. Bóg może interweniować w tym liniowym procesie, ale liniowa natura rzeczy nie ulega zmianie. Można powiedzieć, że w tym modelu można zmienić historię, ale nie charakter i doświadczenie czasu.

Taka liniowość i dosłowność mogą często sprowadzić wielbicieli tego poglądu do karykatur Jerry'ego Fletchera, niemal psychotycznego głównego bohatera filmu „Teoria spisku” (1997). Uważnie czytał mnóstwo codziennych gazet, szukał wzorów, znajdował powiązania tam, gdzie ich nie było (ale także przypadkowo znajdował jakieś ze względu na fabułę filmu). Koniec, jak rozumie się w teologii prawosławnej, nie jest kosmiczną teorią spiskową, powstałą w liniowym biegu czasu historii ludzkości. Nasze gazety nie zawierają wskazówek ani ukrytych informacji dotyczących jego przebiegu. Rzeczywiście, cała linearna koncepcja życia i czasu jest niezrozumieniem Paschy Pana i tego, co stało się w Zmartwychwstaniu Chrystusa.

Język Pisma Świętego, zarówno opisujący posługę Chrystusa, jak i spotkania uczniów z Nim po Zmartwychwstaniu, jest dość szczególny, zwłaszcza w odniesieniu do czasu. Większość chrześcijan zna oświadczenie Chrystusa:
Abraham, ojciec wasz, rozradował się z tego, że ujrzał mój dzień – ujrzał /go/ i ucieszył się. Na to rzekli do Niego Żydzi: Pięćdziesięciu lat jeszcze nie masz, a Abrahama widziałeś? Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Zanim Abraham stał się, JA JESTEM (J 8, 56-58).

Oczywiście tekst odnosi się do odwiecznie istniejącego Syna Bożego - ale wypowiedzi Chrystusa całkowicie niszczą normalne poczucie czasu. Jego słowa są czymś więcej niż tylko grą umysłową, prowadzoną przez Chrystusa - są objawieniem „wypaczenia” (być może rekonfiguracji) i wypełnienia czasu. Chrystus w Objawieniu św. Jana mówi: „Jam Alfa i Omega, Pierwszy i Ostatni, Początek i Koniec” (Obj 22, 13). To stwierdzenie, wyraźne ogłoszenie boskości Chrystusa, zostało sformułowane wyłącznie w kategoriach doczesnych - ale w każdym z trzech przypadków kategorie doczesne są zwyczajnie sprzeczne. Tymczasowości Chrystusa nie można określić w kategoriach czysto liniowych.

Święty Jan ponownie pozostawia czasowość w stwierdzeniu: „Wszyscy mieszkańcy ziemi będą oddawać pokłon władcy, każdy, którego imię nie jest zapisane od założenia świata w księdze życia zabitego Baranka” (Obj 13, 8) ). Chrystus z pewnością zostaje zabity na krzyżu w czasie historycznym, a jednak św. Jan utożsamia Chrystusa z Barankiem „zabitym od założenia świata”. Pascha Chrystusa jest zarówno „historyczna”, jak i kosmiczna, przekraczająca czas.

Ta sama transcendencja historii i czasu jest nieodłączną częścią prawosławnego rozumienia kultu (i ostatecznie całego naszego życia). Boską Liturgię rozpoczynamy słowami: „Błogosławione Królestwo ...” Kapłan nie mówi: „Błogosławione Królestwo Twoje, które ma nadejść…” Błogosławi Królestwo, które jest, za które dziękujemy Bogu stojąc w Jego Królestwie. W trakcie liturgii św. Jana Chryzostoma kapłan modli się i dziękuje w czasie przeszłym za chwalebne powtórne przyjście Chrystusa. Co może znaczyć taki język?
Oznacza to, że poprzez ochrzczenie z Chrystusem w Jego śmierci i powstanie na podobieństwo Jego zmartwychwstania, czas przesunął się z obecnego wieku i uczestniczy w wieku nadchodzącym. Stajemy z Alfą i Omegą: Początek i Koniec zamieszkują nasze serca.

Wielu odrzuciło Początek i Koniec na rzecz „liniowego Chrystusa”, albo zatracając się w poszukiwaniu „historycznego Jezusa”, albo wściekle przeszukując Biblię i gazety w poszukiwaniu oznak liniowego zbliżania się Chrystusa ograniczonego czasowo. Taki Chrystus sprowadza chrześcijaństwo do teorii i moralizmu. Liniowy Chrystus nie zbawia i nie może zbawić. To, co jest związane w czasie, jest związane w śmierci. Ten, który zdeptał śmierć przez śmierć, zdeptał też czas i „przyprowadził nas do Swego Królestwa, które ma nadejść”.

Dzięki takiej przemianie w naszym życiu możemy przestać żyć jako więźniowie w naszym czasie, oczekujący powrotu wygnanego Pana. Bóg jest z nami i sprawia, że my jesteśmy z Nim.

o. Stephen Freeman

za: Glory to God for All Things

fotografia: Nicolay_Chulev /orthphoto.net/