cerkiew.pl

Ustrój soborowy w Kościele Wschodnim

tłum. Dominika Kovačević, 08 października 2019

Ustrój administracyjny w Kościele prawosławnym jest wcieleniem nauczania teologicznego, zaś dogmaty zachowują wszyscy wierzący – wizje na całe życie cerkiewne są wizją całej wspólnoty wierzącej, której częścią są też biskupi. Metropolita, ze względu na ważność miejsca, które zajmuje, wsłuchuje się w głos Ducha, przemawiającego do wspólnoty, której pasterzuje. Z kąta [modlitewnego] metropolita przychodzi tak, jak ten kąt z metropolity przychodzi. To nie znaczy, że metropolita opiera się na mnogości swej owczarni, lecz że on przychodzi z bogobojności swej trzody i praktykujących [wiernych]. Oni prawdziwie są w Ciele Chrystusa, to znaczy: że tworzą [tj. są częściami składowymi] Chrystusa na ziemi.

Jednakże biskup jest nie tylko połączony ze wspólnotą mu powierzoną, jego owczarnią; łączy się członkowstwem z innymi metropolitami, którzy przewodniczą Cerkwi zwanej przez nas lokalną czy regionalną, i tak samo jest on zjednoczony z takimi biskupami całego świata, którzy trwają w prawym poglądzie [tj. prawosławiu]. Niemniej jednak faktyczny ruch w kronikach porusza Cerkiew lokalną, jak np. Cerkiew antiocheńską.

Jest ona prowadzona przez święty sobór, czyli zgromadzenie wszystkich biskupów danego regionu, które zasiada pod przewodnictwem patriarchy, a ten jest pierwszym między równymi sobie. Ta sama tajemnica [/sakrament] kapłaństwa czyni ich jedną wspólnotą i oczekuje się od nich, iż wszyscy mają jedną myśl – myśl Chrystusa. Świadomość, którą kompilują i którą, jak mamy nadzieję, rozciąga Duch Święty poprzez Swe dary[1] aż do służenia w jednej duchowości całemu wiernemu ludowi na drodze ich służby na rzecz jedności duchowej, którą nazywamy diecezjami. Zatem jeden sobór, tak jak np. święty sobór antiocheński, z powodu zjednoczenia się swych członków obejmuje poważaną pieczę nad wszystkimi regionami naszego uniwersum; zakładamy tu, iż biskupi – w harmonii z myślą Chrystusa - nie proklamują jakichś własnych fantazji, lecz że dążą do Chrystusa, poczynając od Ewangelii. Dlatego w sali swego zgromadzenia kładą Księgę Ewangelii, by przypominała im, iż mówią oni jej słowami i nie dla nich są słowa spoza Ewangelii – jeśli doszli do jakiejś decyzji, ustanowili metodologię pracy, wyjaśnili Wiarę, wybrali nowego biskupa czy też osądzili biskupa, który naruszył kanony cerkiewne.

Patriarcha[2], jakiego mamy, jest gwarantem jedności biskupów, ponieważ osiągnął on beznamiętność. I dzięki temu oczyszczeniu, które ich łączy żarliwie wyrażany jest szacunek dla jego stanowiska - tak jak i on żarliwie przyjmuje ich stanowisko, jeśli wynika ono z konsensusu. Dlatego też nie zbierają się inaczej, jak tylko w jego obecności; a jeśli Bóg wezwał go do siebie, gromadzą się, by wybrać jego następcę. Przeto nie ma soboru przy braku patriarchy i nie ma patriarchy bez soboru. Dlatego też w sytuacji schizmy ci, którzy odchodzą od soboru, nie formują innego soboru, niezależnie od tego, jak wielu odchodzi. W sytuacji podziału nawet mniejszość, ale pozostająca pod przewodnictwem patriarchy, jest soborem.

Oczywiście, ten system nie ma sobie podobnego czy to w jakiejś instytucji świeckiej, parlamentarnej, czy innej. Dlatego nieprawidłowym byłoby powiedzenie, że Prawosławie jest demokratyczne. Jest ono zażyłością czy też harmonizowaniem się z Duchem Świętym[3]. Zatem, tak jak jesteś posłuszny swemu biskupowi, ponieważ Bóg ustanowił go przewodniczącym poprzez nałożenie rąk (to jest przez jego święcenia), tak też jesteś posłuszny świętemu soborowi nie dlatego, że on jest władzą stojącą nad tobą (ze względu na jego reprezentatywność, władzę sądowniczą czy kolektywność), lecz ponieważ na głowę każdego biskupa w dniu jego święceń zostały położone ręce. „Biskup jest ikoną Chrystusa”, jak powiedział święty Ignacy Antiocheński. W posłuszeństwie jemu, jesteś posłuszny Chrystusowi.
* * *

Jednakże biskup jest człowiekiem – może błądzić [/grzeszyć]. Jeśli doszło do błędu [/grzechu] naruszającego dogmatykę, to nie wolno ci być mu posłusznym, i w takim przypadku sobór składa skargę innym prawosławnym soborom. I jeśli zbłądził [/zgrzeszył] twój zwierzchnik lokalny w zakresie dogmatyki i uczy herezji, to masz zerwać z nim łączność modlitewną i podjąć w jego sprawie stosowne działania wspólnie z innymi biskupami, a zwłaszcza patriarchą. Jednak dochodzi do tego bardzo rzadko, i w ostatnich stu latach nie zaobserwowaliśmy czegoś takiego, ponieważ określenie dogmatyki to domena soborów ekumenicznych (światowych), a nie soborów regionalnych.

Sobór może nie podjąć mądrych decyzji w jakichś sprawach duszpasterskich czy administracyjnych. Jeśli tak się zdarzy, jest to dyskutowane na kolejnej sesji przez zgłoszenie skargi lub uzasadniony sprzeciw, a sprawy są regulowane regionalnie.

Dużą rolę odgrywają tutaj pobożni kapłani - cerkiewni intelektualiści oraz religijni, świadomi świeccy. A znana duchowość Ojców służy naprawie spraw, szczególnie dogmatyki, która mówi, że kler i ogół ludu wiernego to jedno ciało, którego członkowie oddziałują na siebie poprzez Słowo Zbawienia, Którego obrona przychodzi wraz z dobrą intencją i prawością serc.

W Cerkwi liczba nie ma znaczenia. Ty nie jesteś posłuszny soborowi z tego powodu. Przyjmujesz go, ponieważ jest on wyrazem Oczyszczającej Się Cerkwi, to jest modlącego się zgromadzenia. Cerkiew już w pierwszych wiekach odrzuciła sobory składające się z więcej niż 400 metropolitów i nazywała je soborami zbójeckimi. Zaś te, które zostały przyjęte, uznano za zainspirowane Duchem Świętym. Sobór nie jest władzą sam sobie tylko ze względu na fakt swego zgromadzenia, lecz ze względu na nasze przekonanie, iż jest on związany z Panem. Jeśli Bóg włada soborem poprzez Łaskę, to jest on soborem Boskim, a ty trzymasz się tylko Boskości.

Biskupi to zarządcy Świętych Tajemnic [/Sakramentów], jak powiedział apostoł Paweł [zob. Tt 1,7], i jeśliby zachowali się sprzecznie z tym pełnomocnictwem, to staliby się niczym, jako że w Cerkwi nie ma władzy poza Bogiem. W Cerkwi siedmiu soborów ekumenicznych [tj. powszechnych], każdy kolejny sobór potwierdzał prawdę soboru go poprzedzającego, i w tym przybliżaliśmy się do pewności. Pewność utwierdziła się przy przyjęciu przez całą wspólnotą tego, co hierarchowie postanowili podczas swego zgromadzenia. Wielkie sobory nie były uznawane tylko ze względu na zrozumienie czegoś czy wspaniałą teologię, stąd też mówimy w kalendarzu liturgicznym: Ojcowie Święci, którzy zgromadzili się w Nicei czy np. Konstantynopolu. Świętość tych, którzy się zgromadzili, widoczna jest w prawdzie poglądu, jeśli nie ma rozdźwięku pomiędzy poglądem a czystością ich biografii.
* * *

Ci, którym ufamy odnośnie ich czystości, są wezwani na wybory, by służyć w diecezji, w której nastanie wakat przez śmierć jej ordynariusza. W niektórych Cerkwiach, np. rosyjskiej, kapłani i świeccy uczestniczą w wyborach bezpośrednio. W innych Cerkwiach struktury nominacyjne, składające się z kapłanów i świeckich, czynią rekomendację, to jest przedkładają świętemu soborowi kartę z imionami, z których sobór wybiera jedno.

W naszym kraju [Libanie] ciałem nominacyjnym jest konferencja diecezjalna, i jeśli ta nie jest uformowana, to sobór w fazie pierwszej sam nominuje, a potem przeprowadza wybory w oparciu o listę nominacji. Oczywiście, istnieją pewne warunki, które nominowany powinien spełniać, a wśród nich do najważniejszych należą duchowość i jego moralność, następnie osiągnięty wysoki poziom teologiczny, wreszcie warunek wieku i stopień w posłudze.

Jednakże wszystkie te warunki są pewnym zbliżeniem się do wzoru, a nie bezwzględnym punktem do wypełnienia. Na przykład, wybierasz osobą wydającą się tobie pokorną i cnotliwą, a sprawowanie władzy zepsuło ją i doprowadziło do bycia apodyktycznym. Albo np. spojrzałeś na wysokie osiągnięcia teologiczno-uniwersyteckie i być może pomyślałeś, że on wie, a okazuje się potem, że on jest słaby w stosowaniu tego umysłu teologicznego. Dobre cechy przejawiające się w kapłanie mogą nie wystarczyć do poznania jego kwalifikacji na biskupstwo. Mogą się w nim ujawnić nowe dobre cechy podczas jego nowej działalności, i bez wątpienia członkowie świętego soboru mogą różnić się przy swych wyborach. Jeden skupi się na zdolnościach teologicznych kandydata, inny na jego darach duszpasterskich - nawet kosztem wiedzy. A jeszcze inny podkreśla umiejętności administracyjne. Jakie administracyjne?…

Nie powinny dziwić różnice kryteriów u władyków. Jednego przyciąga inteligencja kandydata i jego wiedza, a drugiego jego doświadczenie. Rzecz polega na szacunkach indywidualnych osób, więc pierwotnie pożądany konsensus jest trudny do osiągnięcia. Jednak tym, co relatywnie powinno wyzwalać od wahań, jest domaganie się od tych, którzy wzywani są do stanu arcykapłańskiego, miłości wobec Pana - trwałej i głębokiej; do niej niech będzie dołączona wiedza – w zakresie znajomości spraw wiary, znajomości dokładnej, potrzebnej do głoszenia i nauczania. W przypadku tego, co nazywamy zarządzaniem – własnością, skarbcem czy pieniędzmi – w pierwotnej Cerkwi wybrany biskup mianował ekonoma znającego się na tych sprawach, gdyż człowiek będący inteligentem teologicznym nie ma obowiązku zajmować się sprawami świata. Ten natomiast, który zna się na tych sprawach, a nie ma wiedzy związanej z Bogiem i Jego Słowem, nie jest w stanie zaimprowizować Słowa improwizacją. Dlatego dobre intencje i wnikliwe spojrzenia powinny działać razem przy wyborze mężczyzny wypełnionego mądrością Bożą; nim kieruje mądrość, zdobywa doświadczenie, polegając jednocześnie na mądrych i pobożnych wśród swej owczarni.

Wielkim problemem jest to, że z konieczności Ewangelia Jezusa Chrystusa została oddana ludziom słabym w swej naturze ludzkiej, a wielkich postaw duchowych jest mało i są cenne. Lecz Cerkiew w świecie nie osiągnęła Królestwa, a my wiemy, jak napisał apostoł, że mamy ten skarb w naczyniach glinianych (2 Kor 4, 7). Zachowanie depozytu nienaruszonym aż do przyjścia Pana wymaga długiego czuwania i wytrwania w niedogodnościach, dzięki pocieszeniom, które zstępują na ciebie z góry. 

metropolita Jerzy (Khodr)

[1] Po arabsku słowo nafḥāt jest symboliczne i głębokie w znaczeniu, gdyż oznacza „powiew”, „bryzę”, „dar rozprzestrzeniany” (może odnosić się do np. świeżego powietrza, zapachu perfum etc.); z kolei arabskie słowo Rūḥ oznaczające „Duch” związane jest z wyrazem rīḥ znaczące „wiatr”; to wszystko jest istotne w kontekście Ducha Świętego, jak i całego zdania, nadając mu poetycki charakter: Duch Święty jest jak świeży, pachnący wiatr, który stopniowo dociera w różne zakątki, przynosząc świeżość, miły zapach.
[2] W przypadku Cerkwi lokalnych nie mających stopnia patriarchatu odnosi się to do zwierzchnika tej Cerkwi.
[3] Gra słów; słowo oddane tu jako „zażyłość” to ulfa, które oznacza bliską relację – przyjacielską, czy rodzinną, w której następuje upodobnienie toku myślenia dzięki temu przywiązaniu, stosunkom; z kolei wyraz przetłumaczony tu jako „harmonizowanie się” to i’tilāf, który jest z tego samego rdzenia, co ulfa, zatem owe harmonizowanie się z czyjąś myślą również wynika z zażyłej relacji.

za: georgeskhodr.org