cerkiew.pl

Przyjaciele Boga: Starzec Filoteusz (Zerwakos)

Piotr Sterlingow, 20 września 2019

Starzec Filoteusz (Zerwakos) urodził się w 1884 roku w niewielkiej wsi Pakia na Peloponezie. Na chrzcie otrzymał imię Konstanty. W swojej autobiografii wspomina pewne wydarzenie, które miało miejsce w dzieciństwie: „Kiedy miałem 8 lub 10 lat pojawił się przede mną diabeł w starym załatanym ubraniu i butach, miał straszne oblicze i rogi na głowie. Stał w odległości około 10 metrów ode mnie i rzucał kamieniami, ale żadnym we mnie nie trafił, wszystkie padały obok”.

Mając 17 lat, po ukończeniu szkoły pedagogicznej, Konstanty został nauczycielem. Zapragnął wtedy udać się do Ameryki, aby nauczać dzieci greckich emigrantów. Wola Boża była jednak inna. Pewnego dnia w sklepie znajdującym się w jego wsi kupił kilka książeczek z żywotami świętych. Przeczytawszy żywoty św. Barbary, św. Antoniego Wielkiego, św. Jana Damasceńskiego i innych, odczuł duchową słodycz. Od tego momentu jego umysł był zajęty tylko tym, co Boskie. W jego sercu pojawiło się pragnienie zostania mnichem. Pewnego dnia powiedział o swoim pragnieniu matce. W odpowiedzi usłyszał, że lepiej byłoby, aby poczekał z tą decyzją jeszcze kilka lat. Konstanty pozostawał jednak przy swoim. Tej nocy objawiło mu się wiele demonów, jeden z nich zaczął krzyczeć: „Jeśli nie zmienisz swojej decyzji,  zniszczymy cię”. Po tych słowach zaczęły się do niego zbliżać. Konstanty przestraszył się i zaczął wzywać na pomoc Bogurodzicę, która rozgoniła demony. Wydarzenie to powtarzało się kilka razy. Od tego momentu zaczął odczuwać strach przed wychodzeniem z domu. Pragnienie zostania mnichem stopniowo słabło. Pewnego razu w domu swego przyjaciela zobaczył książkę „Diamenty Raju”, znajdowała się w niej jedna z homilii św. Bazylego Wielkiego, żywoty niektórych świętych i duchowe pouczenia. Czytając książkę po raz kolejny odczuł pragnienie pójścia do monasteru. Z dnia na dzień pragnienie stawało się coraz większe. Rozpoczął poszukiwania monasteru, w którym mógłby zamieszkać. Poszukując odpowiedniego miejsca trafił do Patry, gdzie spotkał się z o. Euzebiuszem (Matopulosem), który doradził mu aby najpierw wypełnił dług wobec ojczyzny i odbył służbę wojskową. W 1901 roku rozpoczął dwuletnią służbę w Atenach. W tym okresie miał okazję zapoznać się z pisarzami Aleksandrem Moraitidisem i Aleksandrem Papadiamandisem oraz świętymi Mikołajem Planasem i Nektariuszem z Eginy, który doradził mu,  aby po ukończeniu służby udał się do monasteru Longowardas na wyspie Paros. Konstanty postąpił inaczej. Udał się do Salonik, skąd miał wyruszyć na Świętą Górę Athos. W Salonikach pokłonił się relikwiom św. Dymitra. Zaraz po tym został schwytany przez Turków. Sekretarz paszy wydał młodemu człowiekowi wyrok śmierci. Dzięki wystawiennictwu św. Dymitra wyrok został anulowany, a Konstantego wysłano do Aten.

Po powrocie udał się do monasteru Longowardas. Po siedmiu miesiącach życia w monasterze przyjął postrzyżyny małej schimy, otrzymując imię Filoteusz. Dzień po tym przyjął święcenia diakońskie. W 1910 roku wyruszył na pielgrzymkę na Świętą Górę Athos. Wracając, został aresztowany przez Turków w Salonikach. Święty Dymitr po raz kolejny uwolnił go w cudowny sposób.

W kwietniu 1912 roku przyjął święcenia kapłańskie w monasterze Longowardas. Rok później rozpoczął posługę spowiednika i kaznodziei. W 1930 roku ojciec Filoteusz został wybrany na ihumena monasteru. Wypełnianie obowiązków przełożonego nie przeszkadzało mu w kontynuowania swojego misyjnego dzieła. Podczas włoskiej i niemieckiej okupacji wyspy Paros, Starzec pomagał biednym mieszkańcom wyspy. Codziennie 200 mieszkańców wyspy otrzymywało w monasterze pożywienie. Pewnego razu uratował 125 młodych Greków,  skazanych na śmierć przez niemieckie wojsko.

Po wojnie kontynuował misyjne wyjazdy w różne części Grecji, podczas których spowiadał i głosił kazania. W swojej autobiografii wspomina: „czasem byłem tak zmęczony, że jak nieżywy padałem do łóżka, myśląc, że umrę i już nigdy nie wstanę, lub że zachoruję i wiele dni będę leżał bez ruchu. Mimo to wstając każdego dnia czułem się w pełni zdrowy. Dziwiło mnie to i pozwalało zdać sobie sprawę ze swojej słabości i z wielkiej mocy Łaski Bożej (bez której nie możemy nic).”

Starzec Filoteusz był autorem dziewięciu książek, wielu artykułów i broszur. Do samej śmierci umacniał wiernych, dawał im pocieszenie i siły na dalsze zmagania duchowe.

Oddał duszę Panu 8 maja 1980 roku, po przyjęciu Świętej Eucharystii.

Pouczenia Starca

Istnieje wiele dróg prowadzących człowieka z ziemi na niebo. Najłatwiejszą, najszybszą i najbezpieczniejszą z nich jest pokora. To jedyna bezpieczna droga. Kto po niej podąża, bez problemu dotrze do Raju.
 
***

Bóg aż do dnia dzisiejszego nie poddał nas katastrofie, nie odpłacił nam za nasze grzechy, ponieważ jest wielce miłościwy i cierpliwy, czeka na nasz powrót, na nasze pokajanie. Robi to również dlatego, że istnieją ludzie, w miastach i w pustyniach, którzy modlą się o zbawienie świata. Ze względu na tych niewielu Bóg zbawia pozostałych.

***

Największe szczęście, sukces i bogactwo w małżeństwie to wzajemna miłość. Lepiej abyście byli ubodzy, ale mieli miłość, niż abyście byli bogaci i jej nie mieli. Kiedy macie miłość będziecie mieli Boga, a kiedy będziecie mieli Boga - będziecie mieli wszystko.

***

Módlmy się codziennie i nieustannie, nawet wtedy gdy idziemy po ulicy, pracujemy lub gdy idziemy spać po ciężkim dniu. Wychwalajmy Boga za Jego dzieła i prośmy Go o miłość. Modlitwa to broń, broni człowieka przed złem, które czuje się bezsilne i ucieka.
 
***

Moje ostatnie przykazanie jest następujące: miejcie pokój, całą duszą kochajcie Boga i bliźnich, powierzam was opiece Bogurodzicy, Świętych Aniołów i wszyskich świętych.

źródła:
pravoslavie.ru
pemptusia.gr

 
Przyjaciele Boga: Święty Gabriel (Urgebadze)

Przyjaciele Boga: Święty Gabriel (Urgebadze)

Sylwetki współczesnych świętych i starców, kontynuatorów tradycji Świętych Ojców.

Przyjaciele Boga: Święty Amfilochiusz z Patmos

Przyjaciele Boga: Święty Amfilochiusz z Patmos

Sylwetki współczesnych świętych i starców, kontynuatorów tradycji Świętych Ojców.