cerkiew.pl

Życie w Chrystusie - praktyczne porady starca Efrema z Filoteu

tłum. Justyna Pikutin, 28 sierpnia 2019

Atoski starzec Efrem (w świecie - Ioanis Moraitis) urodził się 24 czerwca 1928 roku w Wolos (Grecja). W wieku 19 lat na zawsze przeniósł się na Świętą Górę Athos, zostając tam nowicjuszem u św. starca Józefa Hezychasty, żyjącego w pieczarach i w milczeniu. Po założeniu 19 monasterów w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, starzec Efrem od 1995r. przebywał na pustyni, milcząc i modląc się za cały świat.


Drogie moje dzieci, z całego serca życzę, by Łaska Boża dała nam zbawienie!

Zima przynosi śnieg, który przykrywa zieloną trawę, ale ta nie usycha pod śniegiem, a doczekuje wiosny. Wiosną śnieg topnieje i trawa znów się zieleni. To samo dzieje się w naszym życiu duchowym. Zima pokus i życiowych trosk przychodzi i ochładza gorliwość. Każde spotkanie w celu zasiania Słowa Bożego - czym zajmujemy się jako Jego nikczemni słudzy, z Jego łaski - ożywia wzrost duchowy, to znaczy gorliwość w trudach dla zbawienia, dla osiągnięcia Królestwa Bożego.

Zasiewa się ziarno i w zależności od tego, jaka ziemia je przyjmuje, takie będą rośliny i taki będzie owoc. Tak samo jest ze Słowem Bożym - w zależności od tego, jak przyjmie je nasze serce, taki przyniesie Ono owoc Łaski, wprowadzający nas w życie wieczne.

By osiągnąć zbawienie, należy podporządkować swoje życie określonym zasadom. Przecież gdzie porządek - tam spokój, a gdzie spokój - tam Bóg; a gdzie nieporządek - tam zamieszanie, a gdzie zamieszanie - tam diabeł. Dlatego, by w życiu był porządek, powinniśmy podążać zgodnie z pouczeniami ojca duchowego. Każdy grzeszny człowiek, który stał się godnym wielkiego błogosławieństwa bezpłatnego leczenia w Sakramencie Spowiedzi, jeśli drogie jest mu jego zdrowie duchowe - powinien przestrzegać pouczeń i porad spowiednika.

Tak jak lekarz bada chorego, stawia diagnozę i na jej podstawie określa metody leczenia, tak jak chory, by wyzdrowieć, powinien przyjmować wszystkie lekarstwa i dokładnie wykonywać wszystkie zalecenia lekarza, gdyż każde najmniejsze odstąpienie od schematu leczenia stanowi niebezpieczeństwo dla wyzdrowienia - tak i w życiu duchowym, kiedy duchowy lekarz nakazuje duchową terapię, wierzący powinien podporządkować się zaleceniom i przestrzegać danych mu reguł. Co to za reguły? Modlitwa, ziemne pokłony, czytanie Nowego Testamentu i całego Pisma Świętego (Nowy Testament - to nowa Łaska Chrystusa, cała Łaska Świętej Trójcy, a Stary Testament - to Jej cień). Następnie - to post i uwaga na myśli. Myśli nie należy przyjmować, ale ucinać je w samym zalążku, ponieważ jeśli je zaniedbamy, mogą przynieść dużo cierni, które bywają bardzo ostre, ranią człowieka do krwi, często powodując nawet raka.

Z łaski Bożej wstajemy rano - ktoś wcześniej, ktoś później. Zgodnie z naszym chrześcijańskim obowiązkiem, niezbędną dla zbawienia pierwszą rzeczą, jaką powinniśmy zrobić po przebudzeniu - to stanąć na kolana, wznieść ręce ku Bogu i pomodlić się. Jak piękne są cerkiewne modlitwy! Cóż za słowa, dające życie: Wostawsze ot sna prypadajem Ti, Błaże, i anhielskuju piesn’ wopijem Ti, Silnie! czyli: „Powstawszy ze snu przypadamy do Ciebie, Dobry Boże, i anielską pieśń donośnie śpiewamy Tobie, Mocny!” Po przebudzeniu i doświadczeniu łaski Chrystusowej należy przede wszystkim podziękować Mu za przeżytą w spokoju noc.

Sen - to obraz śmierci. Śpimy nie wiedząc, gdzie się w tej chwili znajdujemy, nie odczuwamy czasu i znów wstajemy, powracamy do świadomego życia. Dziękując Bogu za to, że uczynił nas godnymi ponownie ujrzeć światło dnia, zaczniemy prosić Go o wybaczenie naszych grzechów.

Pomódlmy się także za naszych wrogów, za tych, którzy nas obgadują, osądzają, prześladują. To pierwsza rzecz, jaką powinniśmy zrobić, ponieważ jeśli nie wybaczymy im, to i nam Bóg nie wybaczy.

Prawdziwa, szczera miłość do bliźniego objawia się wtedy, gdy człowiek z całego serca - a nie tylko dlatego, że tak trzeba, bo Bóg tak przykazał - modli się za swoich wrogów, wybacza im i kocha ich, przecież zasadniczo nasi wrogowie to nasi dobroczyńcy. Ten, kto nas kusi, osądza, tworzy wszelkie niemiłe sytuacje - z jednej strony jest narzędziem w rękach diabła, a z drugiej strony - Chrystusa. Święci ojcowie mówią, że wrogowie - to rozżarzone żelazo, którym Bóg wypala z nas nasz egoizm, pychę, którym nas leczy. Człowiek działa w złości, a my dziką oliwkę zmieniamy w dobrą i otrzymujemy owoc korzystny dla naszego życia. Oto, dlaczego tak dobroczynne są dla nas działania naszych wrogów!

Ci, którzy nas chwalą - jeśli, oczywiście, robią to z miłości - sami są godni pochwały, ponieważ mają w sobie miłość Chrystusową. Jednak Chrystus mówi: „Jeśli kochacie kochających was, to jaką macie z tego korzyść? Tak postępują grzesznicy i celnicy… (Mt 5, 46-47). Powiadam wam - miłujcie wrogów waszych, tych którzy źle wam czynią, którzy was prześladują (Mt 5, 44)".

Przecież Bóg, nasz Ojciec z Niebios, oświeca słońcem, zrasza deszczem niesprawiedliwych i sprawiedliwych, złych i dobrych. Dla wszystkich jest On taki sam: obdarza Swymi łaskami i te dzieci, które kochają go całym sercem, i te, które bluźnią i przebywają w nieczystości - wszystkie bez wyjątku, tak aby i grzesznicy nie stanęli na Sądzie bez odpowiedzi. Tak i my, modląc się za tych ludzi z jednej strony, tłumaczymy się przed Bogiem, a z drugiej - przyczyniamy się do ich nawrócenia. Przecież być może ci ludzie nawet nie myślą o Bogu, nie modlą się, nawet nie czynią na sobie znaku krzyża! Kto im pomoże? Dlatego też niezwykle potrzebna jest im nasza modlitwa. Pomódlmy się do Boga o wybaczenie i uświęcenie ich, a tym samy pomożemy sobie osiągnąć skruchę. To wielka rzecz.

Chcesz zemścić się na swoim wrogu? Święci ojcowie mówią, że trzeba pomodlić się za niego i twoja modlitwa zmusi Boga, by zadziałał. Bóg będzie działał zgodnie z własną sprawiedliwością, a ty otrzymasz wybaczenie za swoją miłość.

Niech żony modlą się za swoich mężów i dzieci, mężowie - za żony i dzieci, a dzieci - za rodziców. Tak pomagając sobie wzajemnie modlitwą, będziemy zmierzać ku duchowemu wzrastaniu.
Pomodlimy się z rana, zrobimy pokłony (ile zaleci spowiednik), a jeśli zdrowie pozwoli - to dodamy jeszcze.

Czym jest pokłon? To pokłonienie się przed Bogiem. Kłaniamy się Bogu, a nasz wróg - diabeł, nie schyla ani głowy, ani kolan. On się Bogu nie kłania. Ci, którzy kłaniają się Bogu, są wrogami diabła, a to znaczy, że są ludźmi Bożymi. Dlatego pokłony mają ogromne znaczenie. Nawet jeden dodatkowy pokłon - to trud ascetyzmu, który zostanie nagrodzony przez Boga. Pokłony, które czynimy, gromadzą się powoli u Boga w Niebie i kiedy trafimy na Niebiosa, znajdziemy je tam w dużych ilościach. To pozwoli nam dać dobrą odpowiedź podczas Sądu Ostatecznego.

I tak, modlimy się rano z konieczności, ponieważ modlitwa daje nam światło, i światło to świeci przez cały dzień; następnie udajemy się załatwiać swoje sprawy: jeden do pracy, drugi do szkoły, kolejny na wycieczkę. Nawet wtedy nie powinniśmy porzucać pamięci Bożej, przecież poprzez modlitwy poranne otrzymujemy od Boga Łaskę, siłę, błogosławieństwo; po naszej prawicy staje Anioł i bierzemy się za swoje obowiązki. I gdzie byśmy się nie znaleźli nie powinniśmy przestawać pamiętać o Bogu.
Czym jest pamięć o Bogu? To modlitwa: Hospodi Iisusie Chrystie, pomiłuj mia! - „Panie Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną!”. Pamiętając o wybaczeniu, o które prosimy za każdym razem wspominając Boga, On nagrodzi nas spokojnym powrotem do domu.

W pracy bądźmy rozważni - pracuje z nami wielu ludzi, którzy mówią różne rzeczy. Mówią słowa obraźliwe, będąc w silnych emocjach i nie myśląc o niczym prócz tego, co doczesne, próżne; myślą wyłącznie o ziemskich przyjemnościach. Jeśli modlący się człowiek jest uważny, to nie podąża za nimi, żałuje tych ludzi i modli się, by Bóg oświecił ich, by oswobodzili się oni z takiego duszącego stanu duchowego, wyszli na czyste i świeże powietrze. Wieczorem przed snem znów skłonimy kolana i wzniesiemy nasze modlitwy ku Bogu. A w ciągu dnia lub wieczorem otworzymy Nowy Testament i przeczytamy chociaż jeden rozdział. Przecież św. Jan Złotousty powiedział, że z domu, gdzie jest św. Ewangelia, diabeł ucieka.

Dni, lata, wieki mijają jak cień i wszyscy zbliżamy się ku swojemu końcowi. Życie każdego człowieka - to księga, a każdy dzień życia - jedna stronica. Każda księga ma swój koniec; i życie ludzkie ma swój koniec, a na stronicach tej księgi zapisane jest to, co złe i dobre, zapisane są i dobre, i złe uczynki człowieka. Kiedy zakończy się nasze życie, wtedy ta księga otworzy się przed Bogiem i na podstawie tego, co w niej zapisane, człowiek będzie dawał odpowiedź.

Będziemy modlić się na miarę naszych sił, by odchodząc z tego życia, nie było w nas większych i ciężkich grzechów, a jeśli jakieś zostaną - to niewielkie i nieciężkie. Wtedy ogromną pomocą będzie nam oczywiście modlitwa Cerkwi na św. Liturgii, panichidy (nabożeństwa za zmarłych), ofiary, modlitwy bliskich, byśmy i za najmniejsze grzechy - przecież któż jest bez grzechu? - otrzymali od Boga wybaczenie. Największym zagrożeniem dla zbawienia są grzechy śmiertelne, których jest bardzo wiele.

Jednak jeśli uważnie przeżywamy swoje życie, to jesteśmy wolni od takich grzechów. Człowiek, który jest podatny na choroby, jeśli często będzie chodzić do lekarza i będzie przestrzegał jego rekomendacji, to uchroni swoje zdrowie. Ale jeśli zaniedba wizyty u lekarza, to zaszkodzi swojemu zdrowiu. Dlatego często odwiedzając duchowego lekarza, chronimy zdrowie swojej duszy, które jest najcenniejsze na świecie. Przecież cały świat nie jest wart jednej nieśmiertelnej duszy! Świat przemija, a dusza nigdy nie umiera.

W jednym z cerkiewnych troparionów mówi się o trzeźwości. Jest on czytany każdego dnia na nabożeństwie o północy, szczególnie w monasterach: Sie Żenich hradiet w połunoszczy i błażen rab, jeho obraszczet bdiaszcze, niedostoin że paki, jeho że obraszczet… - „Oto Oblubieniec nadchodzi o północy i błogosławiony sługa, którego zastanie czuwającym, niegodny jest zaś ten, którego zastanie leniącym się. Błogosławionym tytułuje się w nim człowieka, którego Oblubieniec przychodząc zastanie czuwającym, niegodnym jest zaś ten - kogo zastanie zasmuconym i niedbałym.

Człowiek pozostaje w trzeźwości umysłu czuwając. Kto unika traum? Ten, kto czuwa w trzeźwości umysłu, ten, kto jest uważny i kto dba o siebie oraz patrzy na drogę, i dzięki temu rzadziej upada. Kto często jest kontuzjowany? Ten, kto jest nieuważny na drodze i dlatego często upada. Powodem tego jest często niedbałość. Niedbałość przy wykonywaniu swoich obowiązków prowadzi do niebezpiecznych skutków. Niedbałość przyciąga do nas to, co czasowo odgania od nas gorliwość. Pewien święty mówił, że modlitwy, czotki, pokłony, posty itp. są potrzebne nie Bogu, a nam, dlatego że jeśli nie ma tego wszystkiego, to w duszę wchodzi zło. Jeśli człowiek nie przyjmuje leków przypisanych mu przez lekarza, to tym samym otwiera on dostęp do siebie chorobie, ale już w cięższej formie. Nie troszcząc się o wykonanie duchowych obowiązków, otwieramy biesom dostęp do naszego życia, pozwalamy im krzywdzić nas, ranić i poddawać niebezpieczeństwu. Dlatego niezbędna jest nam gorliwość ku zbawieniu: nie można być niedbałym, przecież nie wiemy, czy jutro będziemy żyć. Nie mamy władzy nawet nad najmniejszą sekundą. Wszystko jest niepewne, nietrwałe: nasze życie, życie naszych rodziców, dzieci, bliskich, zdrowie, finanse – wszystko, co mamy, jest niepewne i wszystko w każdej chwili możemy stracić.

Jedno nie podlega żadnym wątpliwościom - nadchodząca śmierć. Ona idzie za nami, depcząc nam po piętach. Żaden człowiek na ziemi nie może ominąć mostu, po którym przejdziemy na przeciwległy brzeg, do innego życia. Nad tym powinniśmy się zastanowić. Poważnie zamartwiamy się o wiele rzeczy: o zdrowie, pieniądze, dzieci, rodziców i o wiele innych spraw. Przeżywamy je i martwimy się. Ale znacznie mniej troszczymy się o to, co nieuniknione - o śmierć. A przecież śmierć przyprowadzi nas bezpośrednio do Boga!

Chrystus powiedział: „Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca” (J 16,28). Tą drogą przejdzie i dusza człowieka. Wiadomym jest, że w człowieku dusza i ciało są złączone w jedną postać. Dusza - stworzona przez Boga za pośrednictwem Syna i Świętego Ducha - po śmierci czasowo odłączy się od ciała i pójdzie do Boga. Po Ponownym Przyjściu zmartwychwstanie ciało, dusza złączy się z nim i cały człowiek stanie przed Strasznym Tronem Bożym na Sąd.

Będziemy walczyć ze wszystkich sił duszy w niebiańskiej światłości Ewangelii za Królestwo Niebios. Będziemy walczyć, by w ten Straszny czas nasz „duchowy” stan był w miarę możliwości jak najlepszy. Nie wiemy z doświadczenia, czym jest śmierć; ten, kto wie, może potwierdzić. jak bardzo to poważne. Wszyscy przejdziemy przez te ciasne drzwi i ten ciężki most, po czym odczujemy powagę tego pytania. Dlatego potrzebujemy oczyszczenia - nasza dusza musi nabyć dostojeństwa, charakterystycznych cechy usynowienia, pokrewieństwa z Ojcem z Niebios. W przeciwnym razie, jeśli ich brakuje, to dusza zostanie przypieczętowana pieczęcią diabła. Na ile to możliwe, będziemy oczyszczać się, porządkować swoje myśli, które bywają przyczyną naszego oddalenia od Łaski Bożej.

Bóg powiedział, że jedna nieuważna myśl nieczystego pragnienia tworzy nas winnymi (Mt 5,28). Wielu ludzi przez swoje myśli zostało pozbawionych Królestwa Niebios. Bóg znając tę naszą słabość, wylał światłość i leczniczy balsam na sam korzeń zła. A korzeniem zła jest 5 uczuć, przepełniających rozum i serce. Oczy wypełniają wyobrażenia i diabeł pobudza oczy duszy do podążania za tym, co sam im pokazuje. Przez to czyni on serce człowieka na tyle nieczystym, że Chrystus nie może przyjść i zamieszkać w nim.

Bóg powiedział w przykazaniach błogosławieństw: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt. 5,8). Bóg nie przejawia się w czymś zmysłowym, a przejawia się w Swojej miłości, radości, ciszy, spokoju „przewyższającym wszelki umysł” (Flp. 4,7). Ludzie myślą, że istotą umysłu jest brak myśli. Taki stan można też nazwać spokojem. Ale Święci Ojcowie, mówiąc o spokoju duszy, mają na względzie zaręczyny z Królestwem Niebios. Chrześcijanin, który doświadczył tego Boskiego spokoju, staje jakby poza własnym ciałem. Ten spokój jest przedsmakiem Królestwa Niebios na miarę sił ludzkich, tak jak zgodnie z nauczaniem Świętych Ojców ciało i dusza człowieka cieszą się spokojem w Królestwie Bożym.

Z wielkim bólem duchowym wzywam was do walki! Nie pozwólcie, aby to, co osiągnęliście teraz, zostało rozwiane przez wiatr, nie utraćcie tego, trzymajcie głęboko w swoim sercu, wprowadźcie w życie, by osiągnąć korzyść i zasmakować piękna Królestwa Bożego. Kiedy osiągniecie zdrowie duszy, wasza radość i wdzięczność Bogu będą bezgraniczne. Na koniec chcę jeszcze raz prosić was, byście zachowali w sobie to wszystko, co z Łaski Bożej zostało tu powiedziane, byście zachowali korzyść, którą zyskaliście w świętym Sakramencie Spowiedzi, byście walczyli o jej pomnożenie dla siebie i przekazali ją bliskim. Abyśmy - kiedy Bóg uczyni nas godnymi zebrać się wspólnie - byli w lepszym stanie duchowym. Ziarno, zasiane przez nas, jest chude i biedne, ponieważ sami jesteśmy gorsi i nie więksi od tego ziarna. Życzymy wam pomnożenia tego, co zdobyliście i prosimy o modlitwę, by i nas, ubogich duszą, i ciałem, ochraniała Łaska Świętego Ducha, i uczyniła nas godnymi zbawienia na chwałę Ojca i Syna, i Świętego Ducha, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen.

fragment książki "Sztuka zbawienia" starca Efrema z Filoteu

za: azbyka.ru

Fotografia: bogdan / orthphoto.net /