cerkiew.pl

Palące słowo

tłum. Klaudia Ambrożewicz, 26 sierpnia 2019

Jest słowo, które rani, powoduje gniew, wrogość, ślepą nienawiść. Słowo, które parzy i oburza wielu współczesnych ludzi. Jest to słowo bardzo stare, które przez wieki nie straciło na znaczeniu, wybuchowe i niepokojące. A to słowo to - Bóg.

I my, ludzie ze swoimi słabościami, błędami, nikczemnością ośmielającą się wierzyć w Boga, znajdujemy się w dziwnej sytuacji: są ludzie i siły, które nas nienawidzą, chociaż nigdy nas nie widzieli i nie mamy nic wspólnego z ich namiętnościami i zainteresowaniami. Nienawidzą nas tylko dlatego, że wiedzą, iż akceptujemy słowo, które ich parzy. Oczerniają i poniżają nas, ponieważ nosimy Jego ślad w naszych sercach, i gdziekolwiek pójdziemy, wiedzą, że jest w nas Jego obraz. Widzą Go i czują, i nie wybaczają nam tego.

Nigdy wcześniej ludzie nie nienawidzili Go, nie wyrzekali się Go ani nie oddawali Go na śmierć z tak złowrogą wytrwałością i nienawiścią jak w naszych czasach. I przy tym nigdy wcześniej ludzie tak bardzo nie potrzebowali Boga.

My, śmiertelnicy, chcemy uciec od Boga i od nas samych. Bez Niego chcemy osiągnąć spokój, wolność i zatopić się w śmiertelnej agonii historii. Wszyscy, którzy czuwają, zdają sobie sprawę, że świat upadnie, jeśli człowiek nie odzyska moralności, nie powróci do podstaw, które mogą przywrócić pokój, ożywić zarówno osobiste relacje międzyludzkie, jak i więź ze społeczeństwem. Świat zginie, a człowiek bez Boga utonie w okrucieństwie.

Kostas Tsiropoulos

za: monastery.ru
 
Fotografia: MarkellaM / orthphoto.net /