cerkiew.pl

Kiedyś ujrzysz cud

tłum. Justyna Pikutin, 07 sierpnia 2019

Pewnego razu udało mi się spotkać się ze św. Porfiriuszem. Nie mówiąc mu nic o swojej sytuacji rodzinnej, ani o rodzicach, zapytałem starca „Ojcze, powiedz, co mam robić ze swoją rodziną?”

Starzec, siedząc z zamkniętym oczyma, odpowiedział mi: „Sprzeciwiasz się swemu ojcu, nie mów mu nic więcej o spowiedzi. Przebudź się najpierw i poczuj obecność Chrystusa w swoim sercu. Okaż cierpliwość i posłuszeństwo, módl się i milcz. Po upływie dwóch, trzech, pięciu, sześciu lat doświadczysz cudu. A teraz powtórz, co ci powiedziałem.”

Po tych słowach ojciec Porfiriusz lekko mnie popchnął. Zmieszany, odpowiedziałem: „Przykazano mi okazać milczenie, posłuszeństwo i modlić się”. „Tak, ale na początek musisz się przebudzić, dopiero potem ujrzysz cud.” - jeszcze raz powtórzył starzec. O matce nie wspomniał ani słowem, ponieważ ona chodziła do spowiedzi. Tylko ojciec nie chodził.

Po rozmowie ze starcem ojciec zauważył, że już go nie zaczepiam, nie sprzeczam się z nim, nie niepokoję, i pewnego razu powiedział: „Co się stało? Skończyły się kazania?”
Odpowiedziałem mu: „Jesteś dorosłym człowiekiem i sam wiesz, jak masz postąpić”.

Minęła Pascha, ojciec nie poszedł do spowiedzi. Minęło lato - tak samo. Minął jeden rok - starałem się milczeć i nie sprzeciwiać się ojcu, bardziej słuchać swoich rodziców i oczywiście modlić się, a także starałem się sam się zmieniać.

Po upływie pewnego czasu ojciec nieoczekiwanie powiedział mi: „Znasz wielu duchownych, poleć mi jednego, chcę się wyspowiadać”. Poleciłem mu jednego duchownego i mój ojciec wyspowiadał się u niego. Wydarzyło się to w 1996 roku - minęło równo 6 lat od dnia mojej rozmowy ze świętym Porfiriuszem.

Święty starzec wiedział, że niektóre rzeczy wydarzają się w naszym życiu nie wtedy, kiedy tego chcemy, a kiedy przyjdzie odpowiedni moment dla każdego z nas. Dlatego bardzo ważne jest, byśmy przebudzili się duchowo. Bóg nie zapyta nas, dlaczego nie zmienili się nasi rodzice, przyjaciele, dzieci, wszyscy ci, którzy nas otaczają, a zapyta, dlaczego my się nie zmieniliśmy. Jeśli zmieniasz się wewnętrznie, pracujesz nad sobą, to przyniesie owoce.

Dojrzałą dynię można łatwo poznać po zapachu. Tak samo jest w tym przypadku. Nie zmuszaj nikogo do czegokolwiek na siłę. Tylko ty potrzebujesz wewnętrznej pracy nad sobą. Taką lekcję dał mi św. Porfiriusz w 1990 r., te słowa nosiłem w sobie przez całe swoje życie.

W naszym życiu nic nie zmienia się magicznie. Niektórzy mogą nawet widzieć Chrystusa i nie rozpoznać go, ale to nie znaczy, że oni cokolwiek zmienią w swoim życiu. Inni mówią: „Chcę spotkać, jakiegoś świętego człowieka”. Jeśli rzeczywiście jest ci to potrzebne, Bóg pośle ci odpowiedniego człowieka, byś mógł z rozmowy z nim wyciągnąć dla siebie lekcję. Wystarczy, że będziesz gotów pracować nad sobą - pojawi się duchowy nauczyciel, który da ci odpowiednią radę. Przecież tego, co mi powiedział starzec, tobie nie mówił.

W ten sposób nasze życie poprawia się dzięki naszym małym zmianom. Przecież kiedy w naszą duszę wchodzi Chrystus, Jego łaska cicho i delikatnie jaśnieje wszędzie i na wszystkich. Tak zmienia się świat.

Niech Bóg pozwoli nam otrzymać pomoc w naszych życiowych sprawach za pośrednictwem modlitw św. Porfiriusza.

archimandryta Andrzej (Konanos)

Fotografia: Argirov / orthphoto.net /