cerkiew.pl

Duchowa amnezja

tłum. Justyna Pikutin, 12 sierpnia 2019

Daj Bóg, by nie dopadła nas amnezja! To bardzo ważne - pamiętać, być w stanie pamiętać o tym, co ważne i niezbędne w życiu. Można sobie o tym przypomnieć biorąc udział w świętej Liturgii, podczas modlitwy - wtedy mówi się o tym, o czym często zapominamy.

Kiedy człowiek ulega wypadkowi i w efekcie dopada go amnezja, nie pamięta nic. Mówisz do niego, a on zupełnie nic nie pamięta. Bardzo dawno temu stało się tak z pewnym dzieckiem z naszej niedzielnej szkoły. Byliśmy wtedy na wycieczce na wyspie Egina i samochód potrącił jednego chłopca. Zaczęła się u niego amnezja i zupełnie nic nie pamiętał. Podał mi 6 różnych numerów telefonów, dzwoniłem ale ciągle nie mogłem się dodzwonić do jego rodziców. Mówię mu:
- Aleksy, opamiętaj się trochę! Jaki jest wasz domowy numer telefonu?
A on odpowiada mi:
- Nauczycielu - tak się do mnie zwracał - poczekaj, niech sobie przypomnę. Ale dlaczego ja tu jestem, co robię w szpitalu?

Bardzo się wtedy przestraszyłem i byłem w szoku widząc, co działo się z tym dzieckiem. Miał amnezję, i ledwo-ledwo znaleźliśmy jego domowy numer telefonu. Dopiero po kilku dniach zaczął dochodzić do siebie i wszystko sobie przypominać.

Teraz mówimy o nim, o tym, że miał amnezję, a tu przychodzi Bóg i mówi do ciebie:
- Ty też masz amnezję. Też zapominasz, też miałeś jakiś wypadek, uderzyłeś się w głowę i twój mózg wiele rzeczy zapomina.
- Ale o czym zapominam, Boże mój? O czym? Faktycznie, czasami zapominam o rachunkach, fakturach, zapominam wyłączyć bojler, skończyć to, co zacząłem, zapłacić za coś czy zgasić światło.
- Nie, nie o tym mówię - mówi Bóg - O tym zapominasz ze względu na swój wiek. Mówię o tym, że zapominasz o ważnych rzeczach w swoim życiu. A w efekcie cierpisz.

Święci nazywają to zapomnieniem - kiedy o czymś zapomniałeś i już o tym nie pamiętasz, ale to ciągle w tobie istnieje. Dlatego to, o czym nigdy się nie zapomina, to prawda, α-λήθεια oznacza to, czego się nie zapomina.

- Ale o czym zapomniałem, Boże mój?
- Widzisz, muszę powiedzieć ci, dziecko Moje, że zapominasz o tym, że masz nieśmiertelną duszę. Zapominasz o tym, że Chrystus mówi: czegokolwiek nie uczyniliby tobie ludzie, nie lękaj się ich - oni nie mogą dotknąć twego wewnętrznego człowieka (Mt 10,28). W głębi twojej duszy bije źródełko szczęścia, Boża pieczęć, pocałunek, który dał ci sam Chrystus. Kiedy? Podczas chrztu i bierzmowania, gdy przyjmujesz Eucharystię, gdy modlitwą dotykasz Boga.

Badać Jego słowo, Jego tajemnice - o tym wszystkim zapominasz. Zapominasz, że w głębi ciebie drzemie ogromna siła, dzięki której możesz wytrwać w trudnościach i odnieść sukces w życiu. Rozumiesz?

Możesz odnieść sukces. Zapomniałeś o tym i teraz pamiętasz co innego. Pamiętasz to, bo przecież twój mózg ciągle pracuje. Bezustannie myśli o wszystkim i o niczym, nie o prawdziwych, a o niewłaściwych wyobrażeniach, oszukańczych odczuciach, błędnym rozumowaniu - i w efekcie czujesz się zagubiony.

Mózg pracuje, ale ciebie niszczy. Myślisz o tym, co ci szkodzi i mówisz: „Do niczego się nie nadaję”. Dlaczego? „Dlatego, że oblałem egzamin”. „Jestem pustym miejscem, bo jestem brzydka” - mówi dziewczyna. A ktoś inny mówi: „Do niczego się nie nadaję, bo jestem zbyt gruby”. Jeszcze inny mówi: „Nie jestem w porządku, bo jestem zbyt niski” - albo odwrotnie - zbyt wysoki. Ktoś inny cierpi z tego powodu, że jest zbyt biedny lub zbyt bogaty.

Twój mózg pracuje, myślisz o wielu rzeczach, ale myślisz w błędnych kategoriach. Zupełnie zapomniałeś o prawdzie.
- Jakiej prawdzie?
- Prawda, dziecko Moje, jest taka, że jest w tobie dusza, którą czynię nieśmiertelną, dlatego, że Ja - Bóg - daję jej nieśmiertelność poprzez Moje błogosławieństwo, Moją łaskę, Moją radość, Moją pieczęć.

A ty zapomniałeś o tym, to znaczy zidentyfikowałeś się ze swoim ciałem, z sukcesami, dyplomami, wagą, z tym, na ile jesteś chudy czy gruby, bogaty czy biedny, jesteś mężczyzną czy kobietą - zmieniłeś swoje cechy w swoją tożsamość. Jednak twoja tożsamość - to zupełnie nie to. Jesteś czymś zupełnie innym, wyłącznie wielkim. W twoim sercu rośnie sad, przepełniony drzewami, owocami, kwiatami i zapachami. Jesteś niezwykle cenny.

Zupełnie o tym zapomniałeś i dlatego stałeś się ruiną, kiedy kilka dni temu, siedząc za kierownicą, miałeś wypadek. Twój samochód był bardzo zniszczony i mówiłeś mi: „Przepadłem!” - „Dlaczego?” - „Dlatego, że rozbiłem samochód”. - „I jaki to ma związek z tobą?” - „Przecież to mój samochód!”
To prawda, to twój samochód, ale to nie ty! Twoja wartość, osobowość, znaczenie - to nie twój samochód, który został rozbity. Ale ty zidentyfikowałeś się i przywiązałeś się do niego, stałeś się jednością ze swoimi rzeczami. Jednak czy to nie jest wielkie zapomnienie, czy nie zapominasz o wartości swojej osobowości?

Bóg kocha cię niezależnie od tego, czy masz samochód czy nie, czy lśni on czystością i lakierem, czy zmienił się w stertę żelastwa. Twoja wartość nie jest mierzona samochodem, domem, czymkolwiek, co jest wokół ciebie; jest mierzona tym, co masz w środku, w sercu swojego istnienia, tym, co Boskie, wielkie i tym, czego jeszcze nie odkryłeś. Dlatego mówię, że wpadłeś w stan amnezji - tak samo jak ja.

Tak, ja też – dlatego, że na przykład jeśli powiesz mi, że dziś nie podobają ci się moje słowa, mogę się obrazić: „Ojej, on powiedział mi coś przykrego!”
I Bóg mówi do mnie:
- Ty też masz amnezję.
- Dlaczego?
- Dlatego że dla Mnie, Moje dziecko, jesteś cenny bez względu na to, co piszesz, nie to jest ważne w twoim życiu. (Bóg nie patrzy na mnie jako na człowieka prowadzącego audycje radiowe, On patrzy na mnie tak samo, jak i na ciebie.) Masz duszę, Moje dziecko, kocham cię niezależnie od tego, czy prowadzisz audycje, czy też nie. Niezależnie od tego, czy odnosisz w tym sukces, czy nie. Kocham cię dlatego, że to ty. Dlatego, że stworzyłem cię, dlatego, że jestem twoim Stwórcą, a ty - Moim dzieckiem.

Twoja wartość nie powinna być identyfikowana z tym, co robisz, z twoimi działaniami, z twoimi dziećmi. Na przykład - twoje dziecko oblało egzamin, albo w ogóle nie zostało przyjęte na studia, i mówisz: „Co za porażka! Jak ja się teraz ludziom pokażę? Co o mnie powiedzą? Jak będę mógł po czymś takim kochać swoje dziecko?”

Niestety, nie możemy przypomnieć sobie tej wielkiej prawdy, że przed Bogiem wszyscy jesteśmy duszami starającymi się osiągnąć to, co możemy. I kiedy moje dziecko popełnia jakikolwiek błąd, to nie oznacza, że jego dusza przestaje być piękna jak dawniej. Ono nadal jest piękną duszą, która dołożyła wszelkich starań, ale poniosła porażkę. Czy to znaczy, że jeżeli nie dostało się na uniwersytet, to nie zasługuje już na moją miłość? Czy sąsiedzi powinni przestać kochać moje dziecko, ponieważ mu się nie udało? Czy naprawdę jest to powód do odrzucenia miłości?

Rozstajesz się z ukochanym i on mówi do ciebie: „Nie chcę cię więcej widzieć!” Mówisz sobie, że jeżeli on cię nie chce, to znaczy, że nie jesteś niczego warta. Dlatego zrobisz sobie krzywdę, zwariujesz, popadniesz w rozpacz, nałykasz się jakichś tabletek, zaczniesz chodzić do lekarzy, wpadniesz w głęboką depresję, zamkniesz się w czterech ścianach i choć pokój zarośnie pajęczyną, nie będziesz robiła nic, pogrążając się w bagnie rozpaczy. A dlaczego?

„Dlatego, że ten człowiek był źródłem mojej wartości, kiedy mówił, że mnie kocha, że jestem piękna, najważniejsza, najlepsza, stworzona tylko dla niego, że umiera beze mnie. Kiedy mówił te słowa, czułam swoją wartość, a teraz stwierdza: „Nie chcę cię widzieć, chcę zerwać z tobą wszelki kontakt”. Dlaczego tak się stało?”

Dlaczego? Dlatego, że zaczęłaś myśleć nie o tym, co trzeba i w efekcie postanowiłaś: „Teraz nie jestem nic nie warta”. Jednak czy wyznacznikiem twojej wartości jest to, że inny człowiek cię ceni? Czy tak właśnie jest? Rozumiesz?

Szczęście siedmiu miliardów ludzi na planecie Ziemi nie zależy od tego człowieka, który cię zostawił. A ty uzależniasz swoje szczęście od jednego człowieka i kiedy on obdarza cię uśmiechem i błyskiem w oczach, mówisz: „Hura, żyję! Żyję, ponieważ on obdarza mnie życiem!”

Jest jeszcze jeden krok - naucz się patrzeć w jaśniejące oczy Chrystusa, który rzeczywiście zawsze obdarza cię życiem, podnosi twoją wartość i mówi:
- Dziecko moje, kocham cię bez względu na to, co robią inni wokół ciebie. To, przez co przechodzisz, to nie jest drobnostka, ale Ja nie mówiłem, że będzie lekko!

Chrześcijanin sukcesu - to ten, kto może szybko przywrócić w sobie duchową równowagę i spokój, znów wypełnić swoje serce radością i kontynuować swoją drogę. W życiu ciągle będziesz spotykać się z pewnymi przykrościami. I dobrze, to przecież normalne - potknąć się i upaść. Być może nawet nie będzie krwi. Ale ile czasu zamierzasz leżeć tam gdzie upadłeś? 5 minut? 5 dni? 5 miesięcy? 5 lat? A jeśli pamiętasz o tym nawet 5 dziesięcioleci, to powiedzą ci: „Co się z tobą dzieje?”

Życie toczy się dalej. Sukces polega na tym, żeby kierować nasze myśli ku Bogu. Temu szczególnie sprzyja św. Liturgia, kontakt z Bogiem. To pomaga nam zawrócić nasze myśli na właściwe tory i zrobić porządek w naszej głowie i sercu. A jeśli będziemy uciekać, zapominać, wtedy będzie to nasz koniec.

Tak jak się tego nauczyłeś, tak też możesz się tego oduczyć. To kwestia nawyków, by ta wiedza zmieniła się w doświadczenie. To znaczy, że trzeba to praktykować, powtarzać, trzeba mówić sobie w myślach: „Bóg mnie kocha!” Powtarzaj to w myślach, myśl o tym do czasu, kiedy ta myśl, przejdzie - jak mówią święci ojcowie - z myśli do serca i ono to poczuje. Mów sobie: „Bóg mnie kocha! Ukochany mnie zostawił (ukochana mnie zostawiła). To prawda, ale i tak jestem ważny dla Boga, Bóg mnie kocha. Jestem wartościowy dla Boga, zasługuję na miłość!”
Jeśli tego nie powiesz, to czarna otchłań pociągnie cię w dół i w rzeczy samej będziesz czuł się jeszcze gorzej.

Archimandryta Andrzej (Konanos) 

za: pravoslavie.ru

Fotografia: mixajlo / orthphot.net /