cerkiew.pl

Gdzie jest Jezus?

tłum. Gabriel Szymczak, 06 sierpnia 2019

„Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy” (Mt 22, 37 -40)

Wszyscy znamy, cytujemy te słowa naszego Pana, głosimy kazania na nich oparte. Wiemy, że nie powinno być różnicy między naszym zachowaniem wobec Boga i wobec innych ludzi. W rzeczywistości miłość do innych jest nawet ważniejsza z perspektywy oceny, czy mamy w sobie wiarę czy też nie, ponieważ nie ma możliwości, aby udowodnić, że szczerze kochamy Boga – nie mamy z Nim do czynienia w sposób widoczny i bezpośredni. Jeśli nasza komunia z Bogiem jest prawdziwa, to jej owocem może być tylko nasza miłość do naszych braci i sióstr. To właśnie stąd biorą się słowa Jezusa o podobieństwie miłości do Boga i do innych. Nie możemy kochać Boga i nie kochać innych. To jest niemożliwe.

Pójdę nawet krok dalej i powiem coś, co niektórzy chrześcijanie mogą kwestionować - jeśli ktoś jest niewierzącym, ale kocha innych, jeśli jego działanie jest pełne prawdziwej troski o innych, wtedy ta osoba również kocha Boga, nawet jeśli myśli, że Boga nie ma. W tym przypadku Bóg jest w jej duszy, choć ona Go po prostu nie rozpoznaje. Taka osoba rzeczywiście działa i żyje jak chrześcijanin, chociaż nie może tego wyznać. Sam poznałem takich ludzi.

Pomimo to nie wszyscy z nas, chrześcijan, znają podstawową prawdę naszej religii, że wiara w Boga jest tym samym, co miłość do innych. Rzeczywiście, czasami oddzielamy Boga od człowieka. Zachowujemy się tak, jakbyśmy byli wierzący, ale nie zwracamy zbytniej uwagi na nasze relacje z braćmi i siostrami. Chodzenie do cerkwi i przestrzeganie zasad bez prawdziwej, szczerej motywacji, nie dowodzą naszej wiary i mogą stać się haniebną hipokryzją. Wielu może się ze mną nie zgadzać, ale nie mówię tutaj o tym, co mówimy, ani nawet o tym, co myślimy. Mówię o tym, jakie jest nasze rzeczywiste zachowanie.

Ja rzekłem: Jesteście bogami i wszyscy - synami Najwyższego” (Ps 82, 6).
Nosimy obraz i podobieństwo Boga. Jesteśmy niedoskonałymi bogami; istnieje druga strona tej rzeczywistości - że Bóg jest doskonałym człowiekiem. Według rosyjskiego chrześcijańskiego filozofa Bierdiajewa, w Bogu istnieje głębokie człowieczeństwo, tak jak Boskość istnieje w nas. Zawsze musimy pamiętać o tym bardzo głębokim związku między Bogiem a człowiekiem. Bóg przez Swoją inkarnację, poprzez stanie się istotą ludzką w Jezusie Chrystusie, otworzył przed nami nowe możliwości, które wcześniej były niedostępne. Przełamał dystans między Bogiem a człowiekiem, ustanowił równy związek między Bogiem a człowiekiem, między Doskonałym a niedoskonałym, między czystością a grzechem. Jesteśmy jedynymi stworzeniami, którym Bóg dał Swoją naturę i dlatego tak bardzo troszczy się o nas, ponieważ jesteśmy z Nim tej samej natury, ponieważ jesteśmy Jego dziećmi, ponieważ jesteśmy „bogami”. Historia Objawienia zapisana w Biblii (ale nie tylko) pokazuje, że głównym przedmiotem troski Boga jest ludzkość. Biblia dotyczy Bożej komunikacji z nami, której celem jest pokazanie nam, czym jest prawdziwe szczęście.

Co myślimy o szczęściu? Jakie jest nasze rozumienie życia wiecznego i Królestwa Bożego? I wreszcie, jak rozumiemy słowa Jezusa, że Królestwo Boże jest pośród nas? Słowa Jezusa nie są tylko na teraz. Słowa Jezusa są wieczne; Jego słowa są na wszystkie czasy i są skierowane do każdego z nas. Co zatem oznacza Królestwo Boże pośród nas? Czym jest prawdziwe szczęście?

Kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi”, te słowa są również dobrze znane z pierwszego listu św. Jana Apostoła (4, 20).

Jak możemy udowodnić naszą miłość do Boga? Myślę, że jedynym sposobem na udowodnienie, że ją mamy, jest okazywanie naszej miłości braciom i siostrom, a to wymaga poświęceń, czasem wielkich poświęceń, ofiar, które poważnie nas ranią.

Słyszałem, jak niektórzy niewierzący mówili: „Dlaczego muszę nosić ciężary innych?” Wielu powie, że to jest złe - i ma rację. Widziałem także innych niewierzących, którzy opiekowali się innymi. Ale szokujące jest to, że niektórzy chrześcijanie działają w taki sam sposób, jak wspomniana wyżej pierwsza grupa niewierzących. Tacy chrześcijanie nie powiedzą tego otwarcie, ale ich czyny będą miały takie same implikacje, jak słowa pierwszej grupy niewierzących. Chociaż łatwo jest przestrzegać zasad religii, to trudno jest składać ofiary, które mogą nas ranić, ofiary, które są niezbędne, aby pomóc innym. Dlatego bycie chrześcijaninem i przyzwoitą istotą ludzką jest trudne. Chodzi o przezwyciężenie siebie i naszych słabości, o pokonanie naszej troski o to, co inni ludzie myślą o nas – troski, która może czynić niemożliwym podążanie za prawdą, Bożą Prawdą. Widziałem ludzi krytykujących innych i drwiących z nich, podczas gdy ci próbowali pomóc komuś w potrzebie. To szokujące. Wynika to z niewłaściwego rozumienia wiary i myślenia, że chodzi w niej tylko o Boga, a przecież chodzi jednocześnie o Boga i człowieka.

Bardziej poprawnie - wynika to z braku wiary, braku prawdziwej i nieprzerwanej komunii z Bogiem, która nie pozwala komuś, kto doświadcza takiej komunii, na nic innego niż prawdziwa miłość do innych, okazywanie im pomocy i miłosierdzia. Kiedy ktoś puka do naszych drzwi po pomoc, minimum, które musimy zrobić, to uważnie wysłuchać, popatrzeć na sprawę i dowiedzieć się, czy jest to uzasadnione czy też nie, i odpowiednio podjąć decyzję o udzieleniu pomocy lub jej braku. Nie możemy odesłać nikogo już w pierwszej chwili, gdy pojawi się prośba o pomoc. Jest to całkowicie nieludzkie i niechrześcijańskie, a każda próba usprawiedliwienia takiego zachowania jest nie do przyjęcia. Prawdziwie mówił rosyjski wielki pisarz, Lew Tołstoj: „Kropla dobroci jest lepsza niż beczka filozofii”.

To, co czyni chrześcijaństwo wyjątkowym, to Boża ofiara za nas, ponieważ Bóg ograniczył Siebie, Swoją moc i chwałę, i stał się istotą ludzką jak każdy z nas (co za zaszczyt), a co najważniejsze, choć był całkowicie niewinny - był prześladowany, zdradzony, wyśmiewany , torturowany i ukrzyżowany dla nas, Jego dzieci.
Jego śmierć była tak bolesna, upokarzająca i nadzwyczajna, ponieważ zgodnie z rzymskimi zasadami człowiek mógł zostać ukarany albo chłostą, albo śmiercią. Oba te rodzaje kary nie mogły być zastosowane w przypadku tej samej osoby i w tym samym czasie. Jeśli ktoś został wychłostany, nie dochodziło do egzekucji i odwrotnie. Piłat myślał o ograniczeniu kary dla Jezusa tylko do wychłostania Go, ale skończyło się na tym, że Jezus był zarówno chłostany, jak i ukrzyżowany. To niesamowite, że nawet Jezus miał trudność ze stawieniem czoła torturom i śmierci, gdy modlił się tuż przed tym, jak został pojmany: „Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich”. Jednak po tej chwili kontynuował: „Wszak nie jak Ja chcę, ale jak Ty”.

Naprawdę nie jest to łatwe. W rzeczywistości niewielu z nas staje przed wyzwaniem bycia torturowanym i zabijanym, tak jak Jezus. Ostatnio widzieliśmy takie rzeczy na Bliskim Wschodzie, gdzie chrześcijanie stawali się męczennikami za wiarę. Tutaj, w Stanach Zjednoczonych, chodzi głównie o dużo łatwiejsze ofiary, zdecydowanie łatwiejsze.

Właściwie myślę, że potrzebujemy trzęsienia ziemi. Teraz śpimy. Najwyraźniej wygodne życie czyni nasze serca twardymi. Stajemy się obojętni na naszych braci i siostry. Czasami myślimy, że jeśli ktoś ma kłopoty, to jest to jego czy jej wina i on czy ona na to zasługuje. No cóż, to nie jest chrześcijańskie. Musimy pamiętać, co uczynił Jezus, kiedy przyprowadzono do Niego grzeszną kobietę, która zgodnie z prawem musiała zostać ukamienowana. Przebaczył jej, ale także powiedział: „Nie grzesz więcej”. Nie powinniśmy osądzać kogoś za jego czy jej błędy i grzechy, ale okazywać miłosierdzie i pomoc. Kara w chrześcijaństwie jest ostatnią opcją, gdy wszystkie inne środki i metody zawiodły i nie doprowadziły do czyjejś poprawy, i jeśli ta osoba arogancko kontynuuje swoją niewłaściwą drogę i negatywnie wpływa na innych. Istnieje długa droga okazywania miłosierdzia, współczucia, przebaczenia - przed myśleniem o karze.

Są dwa rodzaje ludzi. Po pierwsze, ludzie, którzy żyją i martwią się tylko o siebie. To większość. Drugi rodzaj, który jest w mniejszości, to ludzie, którzy pomimo naturalnego instynktu dbania o siebie, żyją dla innych i poświęcają się, aby pomóc potrzebującym. Każdy, kto rozumie, że szczęście polega na pomaganiu innym i uszczęśliwianiu ich, jest błogosławiony, a taka jednostka jest spełnionym człowiekiem o wysokiej wartości.

Mówimy o codziennym chrześcijaństwie, chrześcijaństwie 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, a kiedy ktoś przychodzi i puka do naszych drzwi, nie jest tylko sobą, ale w rzeczywistości jest Jezusem; spotykamy Jezusa w cierpiących i potrzebujących ludziach, to w nich jest Jezus.

Ale to nie jest cała historia. Pomagając innym, stajemy się narzędziem Jezusa, stajemy się Jezusem dla tych, którzy są w potrzebie. Aby tak się stało, musimy pozwolić, aby nasza wolna wola samodzielnie zobowiązała się pomagać innym, nieważne jak trudne to może być.

Bóg jest miłością, bezwarunkową miłością. Królestwem Bożym jest życie w Bożej Miłości, w środowisku wiecznego spokoju. Jeśli potrafimy stworzyć chwile podobnej Miłości przez nasze poświęcenia dla innych, podczas gdy wciąż żyjemy w świecie, w ten sposób oczyścimy się i staniemy osobami o wyższej wartości. W ten sposób możemy zasmakować prawdziwego szczęścia, a co najważniejsze, w jaki sposób możemy wypełnić słowa Jezusa o Królestwie Bożym, które jest pośród nas.

O. Bedros Shetilian

za: pravmir.com

Fotografia: Aleksander Wasyluk / orthphoto.net /