cerkiew.pl

Lato z Bogiem

tłum. Gabriel Szymczak, 02 lipca 2019

Czas jest bardzo cennym dobrem. Jednym z najczęstszych grzechów, jakie słyszę jako kapłan podczas spowiedzi, jest brak czasu na modlitwę. Większość ludzi zdaje sobie sprawę, że w ich życiu modlitewnym brakuje szerokości i głębi, jaką powinno ono mieć, a jednak wciąż powtarzają ten sam błąd. Z osobistego doświadczenia wiem bardzo dobrze, jak wygląda napięty harmonogram, więc ogólnie pod tym względem mam dużo współczucia.

Jednak pewnego dnia przeczytałem interesujący raport z badań Urzędu ds. Statystyk Pracy, dotyczący tego, w jaki sposób przeciętni Amerykanie spędzają czas - i moje współczujące nastawienie zostało poważnie zachwiane.

Oto dzienny harmonogram przeciętnego pracującego Amerykanina w wieku powyżej 18 lat: zajmowanie się sobą (w tym spanie) 9 godzin; jedzenie i picie 1 godzina i 10 minut; czynności domowe 1 godzina i 15 minut; zakupy 4 minuty; opieka nad innymi (w tym dziećmi) 1 godzina i 44 minuty; praca 5,6 godziny; zajęcia edukacyjne 5 minut; wypoczynek i sport 3,7 godziny (z tego 1,9 godziny oglądania telewizji, aktywność fizyczna tylko 10 minut); wolontariat 5 minut; zajęcia religijne i duchowe aż 6 długich minut...

Jeśli jesteś tak zaskoczony, jak ja byłem, weź głęboki oddech i kontynuuj czytanie.

Nie jestem zszokowany tym, ile czasu ludzie spędzają na dbaniu o siebie, ani czasem marnowanym przed telewizorem. Jestem natomiast zszokowany, jak mało uwagi poświęcają swoim duszom: ledwie 6 minut dziennie! Wszystko inne jest ważniejsze. Oczywiście jest to średnia, ale średnia oznacza, że niektórzy, bardzo pobożni ludzie lub mnisi spędzają znacznie więcej czasu modląc się, podczas gdy inni w ogóle nie poświęcają czasu Bogu.

Wskazówka św. Pawła „nieustannie się módlcie” (1 Tes 5, 17) nie jest skierowana tylko do niektórych – to jest wezwanie uniwersalne. Apostoł celowo skupia się na tym, co jest najważniejsze – na naszej relacji z Bogiem.

Modlitwa jest jedynym sposobem podtrzymywania tego związku; im więcej czasu spędzamy na rozmowie z Bogiem, tym jesteśmy Go bliżej, tym lepiej Go rozumiemy i dostosowujemy nasze życie do Jego woli. Cała reszta ma mniejsze znaczenie.

Życie powinno polegać na wyznaczeniu właściwych priorytetów, na skupieniu się na rzeczach podstawowych a nie zbędnych, zdecydowanie bardziej na wieczności niż na tymczasowości. Statystyki, o których wspomniałem, mówią coś przeciwnego – to, co trywialne, dominuje nad tym, co ważne, a my zastanawiamy się, dlaczego społeczeństwo jest w wielkim impasie moralnym. ekonomicznym i duchowym.

Wiązanie końca z końcem w kurczącej się gospodarce nie jest łatwe i na tę walkę poświęcamy wiele czasu; po pracy potrzebujemy snu, relaks jest również konieczny, aby zluzować napięcie – w ten sposób możemy usprawiedliwiać każdą minutę, którą mamy do swojej dyspozycji. W ciągu dnia powinno być jednak wiele okazji, aby skoncentrować się również na naszym życiu duchowym.

Starajcie się naprzód o królestwo / Boga / i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane” (Mt 6, 33). Zapominanie o Bogu, odstawianie Go na boczny tor, nie ułatwi nam życia, wręcz przeciwnie. Bóg troszczy się o wszystkie Swoje dzieci, ale musimy pozostawać blisko, musimy być z Nim. W Bogu wszystkie nasze udręki nagle nabierają sensu i wszystkie nasze wysiłki się opłacają. „Błogosławiony mąż, który wytrwa w pokusie, gdy bowiem zostanie poddany próbie, otrzyma wieniec życia, obiecany przez Pana tym, którzy Go miłują” (Jk 1, 12).

Latem, gdy nasze harmonogramy stają się mniej napięte, mamy nawet więcej możliwości, aby wykorzystać trochę dodatkowego czasu na rzeczy, które naprawdę mają znaczenie. Wakacje powinny być wykorzystywane nie tylko na rozrywkę i odpoczynek (chociaż jest to również niezbędne), ale powinniśmy też starać się ożywić nasze dusze, poświęcając trochę czasu na nasz rozwój duchowy.

Możliwości są nieograniczone. Możemy wysłać nasze dzieci na obóz religijny, a nie na świecki. Możemy brać udział w niektórych służbach w dni powszednie, na które zazwyczaj nie możemy uczęszczać; możemy odmawiać dłuższe modlitwy, takie jak Paraklesis (kanon do Bogurodzicy) czy akatyst; możemy wybrać kierunek naszego wyjazdu wakacyjnego tak, aby był tam monaster lub inne miejsce pielgrzymkowe, mogące dostarczyć nam duchowego pożywienia, którego potrzebujemy.

Otwórzcie swoje serca na wszelkie możliwości, a Bóg skieruje wasze kroki do Siebie. Niech wasze lato będzie błogosławione i wróćcie silniejsi i bliżsi Bogu!

O. Vasile Tudora

za: Gladsome Light Dialogues

Fotografia: AM / orthphoto.net /