cerkiew.pl

Przyczyna naszej nadziei

tłum. Gabriel Szymczak, 16 maja 2019

Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”.

Te słowa Chrystusa, wypowiedziane do Tomasza i zapisane w Ewangelii wg św. Jana (20, 29), często były źle rozumiane. Niektórzy sugerują, że Chrystus błogosławił tych, którzy wierzą w Niego bez żadnego dowodu, którzy przyjmują Go w ślepej wierze. To nie było to, co miał na myśli Chrystus, ponieważ Tomasz nigdy nie przyjął Chrystusa wierząc na ślepo, bez jakichkolwiek dowodów. W rzeczy samej Tomasz miał mnóstwo dowodów i powodów, by przyjąć Jezusa jako Chrystusa, między innymi dzięki wielu cudom, czynionym na jego oczach przez Chrystusa. Tymi słowami Jezus nie potwierdził więc konieczności ślepej wiary, ale błogosławił tych, którzy w Niego uwierzyli, chociaż nigdy nie doświadczyli zmartwychwstania, tak jak Tomasz.

Są bowiem różne powody, by wierzyć w Chrystusa i wszelkiego rodzaju dowody na prawdziwość chrześcijaństwa, poza doświadczeniem zmartwychwstania, doznanym przez apostołów. Św. Piotr powiedział swoim nowo nawróconym, aby zawsze byli gotowi do obrony przed każdym, kto wzywałby ich do podania przyczyny nadziei, która w nich była (1 P 3,15). Chrześcijanie muszą więc mieć powody do nadziei w Chrystusie. Chciałbym wspomnieć o trzech z nich, trzech dowodach na prawdziwość Zmartwychwstania Chrystusa.

Wszystkie te dowody zakładają zasadniczą wiarygodność relacji ewangelicznych. To samo w sobie nie jest nierozsądne, ponieważ Ewangelie odnoszą się do świadectw naocznych świadków: Mateusz był jednym z Dwunastu, podobnie jak Jan, który wielokrotnie podkreślał bezpośredni charakter swojego świadectwa (np. J 19, 35; 21, 24). Łukasz spisał swój przekaz po konsultacji z wieloma świadkami z pierwszej ręki (Łk 1: 1-4), a Marek napisał swoją relację po wysłuchaniu wspomnień Piotra w Rzymie. Pierwsze trzy Ewangelie zostały napisane w ciągu około trzydziestu lat od wydarzeń, o których opowiadają - czyli były praktycznie równoczesne z tymi wydarzeniami. Co więcej, autorzy Ewangelii pisali i rozpowszechniali swoje pisma w otoczeniu wrogiej grupy ludzi (niewierzących Żydów), którzy kwestionowaliby i zaprzeczali ich doniesieniom, gdyby uchylili się od znanych faktów; ta wrogość działała zatem jako rodzaj kontroli, zmuszający pisarzy do dokładności. Możemy więc mieć pewność co do zasadniczej precyzji relacji ewangelicznych.

Pierwszym dowodem jest pustka grobu Jezusa. Apostołowie publicznie głosili w samym sercu Świątyni Zmartwychwstanie Chrystusa (i wynikającą z tego winę Sanhedrynu za zbrodnię ukrzyżowania Mesjasza), a wszystko, co rozwścieczony Sanhedryn mógł zrobić, to aresztować Piotra i Jana, i grozić im, każąc im przestać (Dz 3-4). Mogli zakończyć całe apostolskie przedsięwzięcie i zmiażdżyć rodzący się ruch chrześcijański wtedy i tam - wszystko, co musieli zrobić, to okazać zwłoki Jezusa, który został pochowany w niewielkiej odległości od Świątyni. Ale tego nie zrobili. Dlaczego nie? Oczywiście, ponieważ ciało Jezusa nie było już w grobie i nie było dla nich dostępne.

Więc gdzie ono było? Dlaczego nie było go w grobie? Wyjaśnieniem apostołów było to, że grób był pusty, ponieważ Bóg wzbudził Jezusa z martwych i że Jezus wyszedł z grobu, spotykając się ze swoimi uczniami w ciągu następnych czterdziestu dni, zanim został zabrany do nieba. Żydowskie wyjaśnienie pustki grobu polegało na tym, że uczniowie przyszli nocą, podczas gdy rzymscy żołnierze strzegący grobu spali, i zwłoki (Mt 28, 12-15). Przyjrzyjmy się bliżej temu wyjaśnieniu, ponieważ zawiera ono kilka problemów.

Pierwszym problemem jest założenie, że rzymski żołnierz pełniący służbę na straży zasypia - coś, co przyniosłoby szybką i gwałtowną reakcję jego dowódcy, gdyby został przyłapany. Jednak ta historia prosi nas, byśmy uwierzyli, że wszyscy żołnierze na straży zasnęli i to wszyscy w tym samym czasie, i że tak mocno zasnęli, że uczniowie podkradli się, otworzyli grobowiec przesuwając wielki kamień, a uciekając ze zwłokami nie obudzili ich. Jeszcze trudniej uwierzyć, że uczniowie zatrzymali się w środku tej niebezpiecznej kradzieży i poświęcili trochę czasu, aby zdjąć z ciała całun grobowy, zanim je zabrali (J 20, 6-7).

Żydowskie wyjaśnienie daje więcej pytań niż odpowiedzi. Nawet jeśli apostołowie zakradli się niepostrzeżenie i czekali, aż wszyscy strażnicy w tym samym czasie zasną tak mocno, aby się nie obudzić, gdy kamień zostanie poruszony , a ciało rozebrane i skradzione, dlaczego mieliby to robić? to? Co mieli na tym zyskać? Wszystko, co faktycznie zyskali dzięki kierowaniu ruchem chrześcijańskim, to cierpienie, ubóstwo, trudności i częstokroć męczeństwo (1 Kor 4, 9-13).

A gdzie pochowali ciało? Przecież ta pogrzebowa ucieczka w mieście rojącym się od ich wrogów, na pewno zostałaby wykryta, skoro w obawie przed nieprzyjaciółmi zamykali drzwi, spotykając się ze sobą (J 20, 19). A dlaczego mieliby trwać w takim kłamstwie? Niesamowite jest wyobrażanie sobie, że taki kolosalny spisek w jakiś sposób nie wyciekłby, zwłaszcza gdy pojawiły się prześladowania. Co więcej, żydowskie wyjaśnienie nie jest nawet spójne z samym sobą: gdyby strażnicy spali, skąd wiedzieliby, że to uczniowie ukradli zwłoki? W to wyjaśnienie trudniej jest uwierzyć niż w Zmartwychwstanie.

Drugi problem z zaprzeczeniem historyczności Zmartwychwstania Chrystusa polega na przemianie apostołów. Od czasu aresztowania Jezusa, podczas Jego procesu i ukrzyżowania, i zaraz po Jego śmierci, wszyscy wykazywali ogromne tchórzostwo - lub (mówiąc bardziej wyrozumiale) ogromną troskę o swoje przetrwanie. Podczas Jego aresztowania wszyscy Go opuścili i uciekli (M 14, 50), a Piotr, kilkakrotnie pytany, czy należał do Jego ruchu, za każdym razem zaprzeczał, że Go zna (M 14, 66 - 72). Nikt oprócz Jana nie był obecny przy Jego krzyżu, a po Jego śmierci, kiedy spotkali się razem, z obawy przed aresztowaniem przez Żydów upewnili się, że zewnętrzne drzwi były zamknięte - w sumie nie był to wielki pokaz odwagi i śmiałości. Jednak pięćdziesiąt dni później byli tak odważni, że publicznie głosili każdemu, kto chciał słuchać, że Jezus jest Mesjaszem, że zmartwychwstał, i otwarcie oskarżali Sanhedryn o odrzucenie Mesjasza i zabicie Go (Dz 5, 28). Aresztowanie, chłosta i groźby dalszych kar nie mogły powstrzymać apostołów.

Pytanie brzmi: co spowodowało tę zmianę serca i zainspirowało tę nową śmiałość? Apostołowie wyjaśnili to, mówiąc, że widzieli zmartwychwstałego Pana. Jeśli w rzeczywistości nie zobaczyli zmartwychwstałego Pana, jakie mogą być inne wyjaśnienia tak szybkiej, radykalnej i jednomyślnej zmiany serca wśród nich wszystkich? Pytanie staje się bardziej dręczące, gdy nasilają się prześladowania Kościoła: nawet gdy zagrażało im męczeństwo, apostołowie nadal głosili, że rzeczywiście widzieli zmartwychwstałego Chrystusa. Kto chciałby umrzeć za to, o czym wie, że jest bezcelowym kłamstwem? Odwagę apostolską możemy wyjaśniona tylko wtedy, gdy założymy, że mówili prawdę o Zmartwychwstaniu.

Trzecim problemem z zaprzeczeniem Zmartwychwstaniu Chrystusa jest nawrócenie Szawła z Tarsu. Był stanowczo przeciwny chrześcijańskiemu ruchowi i podjął drastyczne i skuteczne kroki, aby go zniszczyć. Był obecny podczas męczeństwa Szczepana i spustoszył Kościół w Jerozolimie, chodząc od domu do domu i wtrącając do więzienia uczniów Jezusa, zarówno kobiety, jak i mężczyzn (Dz 8, 3). Nie zadowalając się tym, poprosił i otrzymał upoważnienie od najwyższego kapłana, aby wyruszył do dalekiego Damaszku i aresztować wszystkich uczniów Jezusa, których znalazłby w tamtejszych synagogach. W związku z tym udał się do Damaszku, jednak po przybyciu tam, kiedy wszedł do synagogi - zamiast potępiać Jezusa jako fałszywego Mesjasza i aresztować Jego uczniów - ogłosił, że Jezus jest rzeczywiście Mesjaszem. Co spowodowało tak nagłą i oszałamiającą przemianę?
Saul (znany później jako Paweł) wyjaśnił to mówiąc, że gdy zbliżał się do Damaszku spotkał zmartwychwstałego Jezusa, a spotkanie to nawróciło go i czasowo oślepiło. Wtedy jeden z uczniów Jezusa, Ananiasz, znalazł Saula w mieście, wyjaśnił mu, że w wizji Jezus posłał go, aby uzdrowił Saula z jego ślepoty, co uczynił. Jeśli ktoś odrzuca wyjaśnienie Saula co do tego, co spowodowało jego zmianę, jakie mogą być inne wyjaśnienia? I ponownie możemy zapytać, dlaczego Saul miałby kłamać? Co zyskałby przez to?

Istnieją także inne powody, aby zaakceptować prawdę wiary chrześcijańskiej - powody związane z subiektywnym doświadczeniem obecności Chrystusa, a także współczesne cuda i odpowiedzi na modlitwę. Jednak twierdzę, że te trzy historyczne powody są wystarczające - a przynajmniej były wystarczające dla mnie. Jeśli Chrystus powstał z martwych, to pustka Jego grobu, przemiana apostołów i nawrócenie Saula z Tarsu mogą być odpowiednio i w pełni wyjaśnione. Jeśli Jego Zmartwychwstanie w rzeczywistości nie miało miejsca, te trzy rzeczy pozostają niewytłumaczalne. Przynajmniej ciężar dowodu w tym przypadku przenosi się na tych, którzy zaprzeczają Zmartwychwstaniu. Takie historyczne dowody stanowią powód nadziei, która jest w nas - i wyzwanie dla tych, którzy zaprzeczają Zmartwychwstaniu i decydują się żyć bez takiej nadziei.

O. Lawrence Farley

za: No Other Foundation

Fot. Aleksander Wasyluk