cerkiew.pl

Podróż z grzesznikami

tłum. Gabriel Szymczak, 28 marca 2019

Tak wiele wahań ...
Niektórzy ludzie nie chcą iść do spowiedzi, inni szaleją, gdyż zostali wcześnie obudzeni by pójść do cerkwi; post wydaje się być trudny jak zdobywanie góry, ale dieta na plażę to dziecinna zabawa. Widzisz duchownego na ulicy i masz ochotę przejść na drugą stronę. Grzech chce zakotwiczyć cię we własnym porcie.

Co stoi za tym wszystkim?

Nie chcemy porzucać grzechu. Lubimy go. Jak mówi jedna z pieśni, kielich grzechu jest słodki. Nie chcemy od niego odejść - jesteśmy razem od lat i cieszymy się tym małżeństwem. Staliśmy się jednym. Jeśli ktoś dotknie naszej drugiej połowy, nawet w kazaniu, zaczynamy szaleć. Wszystko jest dla nas naganą. Widzimy Chrystusa ukrzyżowanego i płaczącego w Wielki Czwartek, ale nie chcemy robić następnego kroku. Widok Krzyża jest dla nas naganą, ale jesteśmy zbyt słabi, by iść ścieżką uzdrowienia.

Grzech jest jak kochanek, który grozi rozbiciem twojego małżeństwa, jeśli piśniesz choć słówko. Przychodzisz do cerkwi, zapalasz świeczkę i wychodzisz ze spuszczoną głową, nie mogąc nawet spojrzeć świętym w oczy, ponieważ to odzwierciedlałoby twój stan, a nie chcesz tego. Wstydzisz się, ale nic z tym nie robisz. Przekazałeś zbyt wiele swoich praw. Jesteś w trudnej sytuacji.
Kiedy jesteś przyzwyczajony do bycia w celi więziennej, wolność wydaje ci się chorobą.

Wtedy Chrystus wkracza w twoje życie i szepcze do ciebie w różnych sytuacjach, w które jesteś zaangażowany – szepcze, że nie chcesz być tym, kim jesteś, że to więzienie, w którym mieszkasz, nie jest tak naprawdę twoim domem. Często przemawia do ciebie, kiedy cierpisz, ponieważ to jedyny czas, kiedy Go słuchasz.

I nagle nadchodzi czas, aby podjąć decyzję.
Jeśli przyjmiesz Jego zaproszenie, to, jak mówią święci, twoja namiętna miłość do grzechu zostanie wygaszona przez namiętną miłość do Oblubieńca, a proces uzdrowienia może się rozpocząć.
W Cerkwi nazywamy to "skruchą", podróżą z Chrystusem na czele. Nazywamy to również uzdrawiającą "świętością" i "transformacją w Chrystusie". Naszą akceptację nazywamy "intencją", a zmianę - "byciem dotkniętym Łaską". Szept Chrystusa to "objawienie".
Jesteś chory, ale jesteś także pierwszym zaproszonym na ucztę, na której będziesz gościem honorowym.

Uczta to Święty Ołtarz. Mistrzem uczty jest Chrystus, który przemówił do ciebie, a ty jesteś gościem honorowym.
Inni mogą kpić z ciebie, że jesteś tam, gdzie stare kobiety pewnie plotkują, ale to cię nie dotyka. Patrzysz na grzech i jest on dla ciebie odpychający. Nagle słyszysz odgłos otwierania bramy Królestwa Niebieskiego i jesteś zaproszony do wejścia ...
Wszystko to dzieje się w Cerkwi, gdzie jesteś razem z chorymi, szalonymi, grzesznymi i zwariowanymi.

Walcz w dobrej walce, mój przyjacielu. Nigdy nie zapominaj: jesteś częścią ciała Chrystusa.

O. Spyridon Skoutis

za: pemptousia.com

Fotografia: rzs