cerkiew.pl

O duchowej walce

tłum. Gabriel Szymczak, 01 kwietnia 2019

W jaki sposób człowiek wierzący może zostać uwolniony od dawnego, upadłego człowieka?
Wszyscy czujemy, że nosimy ślady dawnej osoby. Jej główną cechą jest miłość do samego siebie, czyli chora, egocentryczna "miłość" do naszego ja. Miłość własna nie pozwala nam kochać Boga i innych ludzi prawdziwie i bezinteresownie. Z niej rodzą się namiętności. Pełni namiętności, nie możemy bezinteresownie odnosić się do innych ludzi i rzeczy. Nasze relacje stają się namiętne i egoistyczne, i uniemożliwiają nam prawdziwe kochanie lub cieszenie się innymi ludźmi i innymi rzeczami tego świata. To ostatecznie prowadzi do samotności, pustki, do impasu.

Dlatego mówiąc "dawny człowiek", mamy na myśli chory egocentryzm, z którego powodu wszyscy cierpimy, w mniejszym lub większym stopniu.
W jaki sposób możemy uwolnić się od tej ciężkiej duchowej choroby, która zatruwa całe nasze życie?
Tylko ktoś wolny od tej choroby byłby w stanie nas uleczyć. Tylko nowa osoba byłaby w stanie dać nam szansę przezwyciężenia choroby dawnej osoby i odnowienia się – zmiany w nowych ludzi.
Wszyscy wiemy, że tą nową osobą jest nasz Zbawiciel, Jezus Chrystus, który, jako Bóg i Człowiek, zgodnie z Pismem Świętym, "grzechu nie popełnił, a w Jego ustach nie było podstępu" (1 P 2,22).
Z powodu Swojej nieskończonej miłości do nas, Jezus Chrystus ofiarowuje się nam, abyśmy mogli zjednoczyć się z Nim i w ten sposób otrzymać nowe życie.
Jesteśmy powołani do życia przez Chrystusa, a nasza integracja z Jego Ciałem następuje poprzez Chrzest, bierzmowanie i Komunię Świętą,

Wszyscy chrześcijanie, którzy uczestniczą w życiu Chrystusa w Jego ciele, którym jest Cerkiew, otrzymali dzięki łasce Ducha Świętego nasiona nowego życia. Muszą oni jednak także walczyć o to, aby coraz bardziej oczyszczać się z namiętności i przyozdabiać się cnotami.

Mówiąc krótko: im bardziej ludzie pozbywają się swojej dumy, tym bardziej napełniani są prawdziwą miłością i Łaską Boga. Im bardziej dawny człowiek jest ograniczany, tym bardziej nowy człowiek wzrasta. Ta podróż od dawnego człowieka do nowego nie jest łatwa, ponieważ namiętności są głęboko zakorzenione w nas i nie są łatwe do wyrugowania. Ciągła i długotrwała walka jest potrzebna, jeśli mamy oczyścić się z namiętności. To jest walka skruchy, pokajania. Każdego dnia musimy okazywać skruchę z powodu naszego dawnego sposobu życia, czyli naszej grzeszności, naszej złośliwości, naszej egocentryzmu, naszej niemożności całkowitego kochania Boga, naszego Ojca i innych ludzi. Każdego dnia jesteśmy wezwani do walki o miłość, pokorę, czyste wyznanie, panowanie nad sobą, sprawiedliwość, tolerancję i modlitwę.

W ten sposób stopniowo zaczynają się w nas nowe duchowe narodziny: narodziny nowej osoby, która jest pobłogosławiona Łaską Boga.
Jednakże, tak jak porodowi towarzyszą bóle, w taki sam sposób narodzinom duchowym towarzyszą bóle skruchy. Kiedy krzyżujemy dawnego człowieka, to boli, ale jednocześnie jest to moment wskrzeszania w nas nowego człowieka. Zostajemy ukrzyżowani razem z Chrystusem, abyśmy mogli razem z Nim powstać.

Tak więc, dzięki naszej cierpliwości i codziennej walce o skruchę, zostaniemy uwolnieni od dawnego, upadłego człowieka i przekształceni w kogoś nowego. Tak właśnie było w życiu naszych świętych, którzy swoim cudownym życiem pokazują nam drogę. 

Archimandryta Georgios (Kapsanis)

Za: pravmir.com

Fotografia: Sheep1389