cerkiew.pl

Mamy przed sobą Jutro

tłum. Gabriel Szymczak, 31 grudnia 2018

Podczas pakowania przed naszą ostatnią przeprowadzką, jeden z naszych młodych pomocników odnalazł kasetę audio. Spojrzał na nią pytająco, starając się znaleźć wskazówki dotyczące jej funkcji. To było jak obserwowanie człowieka pierwotnego, odkrywającego ogień...

Myślę, że każdy powinien się przeprowadzać raz na jakiś czas - przynajmniej raz na dekadę. Jest to okazja, aby przejrzeć stare rzeczy i pozbyć się tego, co niepotrzebne. Jeśli płacisz przewoźnikowi według wagi przesyłki, będziesz zaskoczony, jak łatwo jest odciążyć się od starych ubrań, książek i elektroniki, które tak długo wydawały ci się niezbędne.

Korzyść z przeprowadzki i odciążania siebie jest tak duża, że warto byłoby się ruszyć, nawet jeśli tylko do domu obok.

Znalazłem wciąż zamknięte skrzynki z lat siedemdziesiątych, które towarzyszyły mi podczas szkoły średniej, studiów, a potem w kolejnych mieszkaniach i domach przez czterdzieści lat. Jedna zawierała butelkę wody kolońskiej - jej zawartość wyparowała dawno temu. W innej był stary magnetofon (stąd kaseta powyżej) - zepsute baterie C (pamiętasz je?) zniszczyły jego elektronikę tym specjalnym, zardzewiałym, kwaśnym bałaganem, który przenika z ciemności, dziesięcioleci i lekceważenia.
Trudno było podjąć pewne decyzje dotyczące pozbycia się rzeczy. Czy powinienem zachować moją kurtkę? Te certyfikaty? Te czarno-białe zdjęcia z wczesnych lat pięćdziesiątych, które wyglądają wyjątkowo, ale nie mamy pojęcia, kim jest ten człowiek w białej koszuli, machający z jakiegoś nieznanego ganku? Co zrobić z tymi wszystkimi pieśniami i śpiewnikami z mojej protestanckiej przeszłości?
Czy powinienem trzymać tę nylonową koszulkę trykotową? Ten szeroki pomarańczowy krawat? To łatwe - nie.

Moja lepsza połowa, Marsha, i ja nauczyliśmy się dobrej lekcji w ciągu ostatnich kilku miesięcy przeprowadzki z naszego ukochanego Wschodniego Pittsburgha do Północnej Karoliny. I ta lekcja jest następująca:
Nie potrzebujesz rzeczy, które pomogą ci zachować przeszłość.

To, co pamiętasz, to, co trzymasz w swoim sercu, jest czymś, czego nie można zabrać ani oddać. Wszyscy lubimy fotografie i historie, ale nie potrzebujemy ich.
Zawsze będziemy mieli naszą przeszłość, nasze wspomnienia o małych dziewczynkach i wakacjach, o rodzinnych zwierzakach i dawno zmarłych krewnych, o wypiekaniu ciasta i Misjach Wielkopostnych.
Zawsze będziemy mieć nasze wczoraj.

I nawet jeśli moja pamięć osłabia się ze względu na upływ lat i utratę funkcji poznawczych, wiem – bez wątpienia – że w Ostateczny Dzień Pan przywróci moją pamięć do doskonałości. Doskonałości, która nie będzie już zniekształcona przez fałszywy podział na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.
Zawsze będziemy mieć nasze wczoraj.

Ale tutaj wiek i dorosłość stają się ograniczeniem. Z biegiem czasu, wraz z wiekiem, przeszłość staje się bardziej atrakcyjna niż teraźniejszość, a przyszłość staje się co najmniej przygnębiająca, jeśli nie wręcz przerażająca. Pomimo wszystkich młodzieńczych postanowień, którymi przeciwstawialiśmy się innym (jak "kiedy się zestarzeję, nigdy nie będę patrzył w przeszłość jak moi dziadkowie"), stwierdzamy, że mówimy boleśnie obciążające rzeczy, takie jak:
"Dzieciaki w dzisiejszych czasach" ... lub
"Rzeczy były wtedy lepsze, prostsze" ... lub
"Ten kraj nie przetrwa" ... lub
"Nie mogę uwierzyć, że Bóg pozwala światu postępować w ten sposób".
Prawdopodobnie przysięgliśmy, że nigdy nie będziemy rozmawiać w ten sposób ... ale robimy to.

Tęsknimy za Przeszłością. Zapewne wiemy, że Przeszłość nigdy nie jest tym, co tak bardzo wychwalamy. Zapewne podejrzewamy, że odwołanie się do niej bierze się stąd, że nasze interpretacje Przeszłości nie będą kwestionowane, bo to już zamknięta sprawa.
Ale miło jest trzymać się tego. Nawet jeśli wiemy lepiej. Nawet jeśli przyznajemy, ze smutkiem, że trzymanie się przeszłości i życie w teraźniejszości jest jak jazda naprzód podczas patrzenia w lusterko wsteczne.

Istnieje duża różnica między dzieciństwem a dorosłością. Dziecko nie ma (lub nie powinno) martwić się zbytnio o przyszłość, ale to zazwyczaj zmienia się wraz z wiekiem. Przyszłość staje się zimniejsza, pełna niepokoju i obaw. Śmierć często nawiedza przyszłość w upadłym świecie, a św. Paweł mówi, że lęk przed nią jest źródłem grzechu (Heb 2, 15). Bogaci głupcy starają się budować wystarczająco dużo spichlerzy, aby odsunąć od siebie gorzki koniec (Łk 12.13-21). W ludziach w ogóle słabnie dziecięce zadziwienie, a pojawia się zaufanie do namiętności otaczających duszę mrokiem (Rz 1,18-32).

A my wszyscy, patrząc w twarz Nowego Roku, staramy się robić plany i postanowienia. Bojąc się nieznanych krain przyszłości, staramy się narysować mapy "jeszcze nie", oparte na naszym doświadczeniu "teraz". Ale przez cały czas jesteśmy jak kartografowie przedkolumbijscy, wystraszeni krańcami świata na horyzoncie, podejrzewający, że w wielu miejscach możemy napisać, jak na starych mapach świata: "tam mieszkają potwory".

Oto, co św. Jakub mówi o postanowieniach, które starają się zamknąć przyszłość i zatrzasnąć drzwi przed strachem i zimnem śmierci: "Wy, którzy mówicie: Dziś lub jutro udamy się do tego oto miasta i spędzimy tam rok, będziemy uprawiać handel i osiągniemy zyski, wy, którzy nie wiecie nawet, co jutro będzie. Bo czymże jest życie wasze? Parą jesteście, co się ukazuje na krótko, a potem znika" (Jk 4, 13 – 14).

Tak, to św. Jakub w swojej zwykłej twardości. Nie jest tu zbyt przyjemny, ale ma rację. Tworzone przez człowieka plany, strategie i programy, zbudowane na strachu przed śmiercią, nigdy się nie sprawdzą. Przyszłość nie zgodzi się na to, aby nią zarządzać. Dla małego ludzkiego umysłu przyszłość jest zawsze chaotyczna i mroczna. Jest dzika, nigdy nie oswojona.
To ciężki orzech do zgryzienia.
I właśnie dlatego, w skrócie, my - starzejący się dorośli - lubimy trzymać się przeszłości. Nasz sen na jawie trwa nadal, nawet jeśli nie jest prawdziwy.

Ten Nowy Rok, jak każdy kolejny, jest dziki.
Ale w Chrystusie - jest dobry.
Wiara, starannie ugruntowana, ufa Bogu w Czasie. To uznanie, że Czas jest tylko Jego Dziełem. To wizja Chrystusa, Słowa, istniejącego nie tylko w odległej przeszłości i nieskończonej teraźniejszości, ale także w dalekiej przyszłości, nawet jeśli "tam mieszkają potwory".

Wiara – Prawosławna Wiara – rozpoznaje Chrystusa nawet w chaosie. Chrystus jest Brzaskiem ponad horyzontem, we wstającym świcie.

Wiara wie – nawet jeśli osiągnięcie tej mądrości jest ciężką pracą – że tylko Chrystus zajmuje przyszłość. Nie ma Jutra, które nie jest wypełnione przez Jego Dzisiaj. Oto prosty powód, dla którego św. Paweł mówi: "Oto teraz czas upragniony; oto teraz dzień zbawienia" (2 Kor 6, 2).
Jeśli Chrystus zajmuje jutro i zmienia chaos przyszłości w poetycki, słodki powód Swojej obecności, to my, starzy chrześcijanie, nie możemy się bać. Święty Jan Teolog jest tego pewien: "W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk" (1 J 4, 18).
Doskonała Miłość - to znaczy nieskończona Obecność Świętej Trójcy - wypycha wszelki lęk z jutra i zamienia ciemność przyszłej nocy w jasność poranku.

Mamy nasze dni wczorajsze w sentymentalnej pamięci, w naszych albumach fotograficznych i na kasetach, w naszych certyfikatach, zatęchłych książkach i skrzyniach.
Ale w Chrystusie mamy także nasze jutra.

Jak by to było, gdyby ortodoksyjny chrześcijanin wchodził w jutro w wierze i w miłości? Tak jak idąc do Eucharystii, aby przyjąć Boga w Ciele i Krwi?

Oto niektóre postanowienia noworoczne, które nawet św. Jakub by polubił:
Pracuj ciężko, aby rozpoznać Chrystusa wszędzie i za każdym razem. Będziesz musiał dużo się modlić i uczyć prawosławnej mądrości: to jest zadanie starzenia się. Nikt nie ukończył Uniwersytetu Boga.

Pracuj ciężko, by kochać. Przebaczaj, nawet jeśli nie możesz zapomnieć (a nie sądzę, że to kiedykolwiek będzie możliwe). Wątp w swoje emocje: nie wierz w swoje namiętności. Zawsze staraj się robić nowsze i lepsze rzeczy. Rozpoznawaj Oblicze Chrystusa w każdym. Wyjdź do Stworzenia i powiedz: "To jest świat mojego Ojca". Załóż ogród.

Poddaj się. Bądź z Bogiem w Jego Tajemnicach. Zaakceptuj Pokój Chrystusa. Odpocznij w Nim.
Zamiast martwić się, bądź wdzięczny. Zachowaj tylko dobre i piękne rzeczy w swoim pokoju i w swoim umyśle.

Pozwól sobie być szczęśliwym. Bądź wystarczająco odważny, aby być wdzięcznym.

Szukaj Chrystusa w Nowym Roku, następnym miesiącu, tygodniu lub dniu, każdego poranka.

Przecież się przeprowadzasz. Może nie do innego domu. Ale rzeczywiście przenosisz się do czegoś obcego, czegoś dalszego niż odległość pomiędzy Północną Karoliną i Pensylwanią.
Przeprowadzasz się z teraz do później. Czy ci się to podoba, czy nie, wkraczasz w Jutro.
Nie musisz się bać: "A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata" (Mt 28, 20).
W Chrystusie mamy jutro.

O. Jonathan Tobias

za: pravmir.com

Fot. Aimilianos