cerkiew.pl

Prawosławna droga - część I

Gabriel Szymczak, 10 grudnia 2018

Metropolita Kallistos (Timothy) Ware, Brytyjczyk z pochodzenia, prawosławny chrześcijanin z wyboru, to jedna z bardziej znanych w świecie twarzy teologii prawosławnej, szczególnie zachodnioeuropejskiej. Biskup tytularny Dioklei, mnich od roku 1966, a biskup od 1982. Z wykształcenia teolog, filozof i znawca klasyki. Wieloletni wykładowca akademicki, m.in. Uniwersytetu Oxsfordzkiego, autor wielu książek i artykułów, człowiek żywego świadectwa o Bogu i prawosławiu, dawanego podczas licznych spotkań i wykładów.

Cechuje go szerokie spojrzenie na omawiane zagadnienia, nie unikające odniesień do zachodniej myśli teologicznej, podkreślające jednak głębię prawosławnego podejścia i duchowości oraz patrystyczne korzenie.

W Polsce ukazały się tłumaczenia kilku jego książek, niniejszy cykl spróbuje przybliżyć nam jedną z jego prac - „Prawosławną drogę”, wydaną w roku 1999. Siłą rzeczy będzie to zaledwie wycinek myśli i rozważań metr. Kallistosa, pozostaje więc mieć nadzieję, że zachęci do lektury całego dzieła.
Wszystkie cytaty, o ile nie mają przypisanego innego źródła, pochodzą bezpośrednio z książki.

Bóg jako tajemnica
Niby nieznany, a przecież dobrze znany (2 Kor 6,8)
Boga nie sposób zrozumieć. Gdyby Go można zrozumieć, nie byłby Bogiem (Ewagriusz z Pontu)

Bóg jest tajemnicą, o której możemy dyskutować, próbować ją analizować, ale i tak pozostanie poza naszym zasięgiem rozumowym – nie jesteśmy w stanie pojąć Tego, który jest poza czasem i przestrzenią. „Dotykając” Go, dotykamy czegoś nieokreślonego, nieznanego i nie do poznania w swej pełnej istocie.

Możemy próbować opisywać Boga, jakim nam się wydaje, że jest – mówimy, że jest dobry, sprawiedliwy, wieczny, wszystkowiedzący, twórczy... Cokolwiek byśmy jednak powiedzieli, nie wyczerpie to Jego istoty – ciągle będzie to za mało w stosunku do tego, jaki naprawdę jest Bóg. Musimy więc przyznać, że nie jest dla nas w pełni poznawalny, że na końcu naszych rozważań o Nim będzie już tylko milczenie umysłu, a jednocześnie kontakt z żywym Bogiem i Jego tajemnicą.

Bóg jest nam jednocześnie i bliski, i daleki. Bliski – gdyż jest wszędzie wokół nas i w nas samych, niekiedy możemy dostąpić łaski Jego „dotknięcia”; daleki – ponieważ im mocniej próbujemy się do Niego zbliżyć i Go poznać, tym bardziej doświadczamy Jego niepoznawalności.

Wierzymy nie tylko, że On jest, ale także wierzymy w Niego, ufamy Mu, mamy w Nim nadzieję.
Bóg nie jest jakąś bezimienną, nieokreśloną siłą czy żywiołem, jest On Osobą, z którą łączy nas miłość. Wiara jest czymś indywidualnym, osobistym, podlegającym rozwojowi; wierząc możemy, wręcz mamy prawo mieć wątpliwości, gdyż „wiara zakłada bowiem nie samozadowolenie, ale podejmowanie ryzyka, nie – zamykanie się przed wszystkim, co nieznane, ale odważne wychodzenie mu naprzeciw”.

Boga możemy znać z własnego doświadczenia, konkretnego wydarzenia, przez które do nas przemówił (jak w przypadku apostoła Pawła w drodze do Damaszku), lub z odczuwania Jego obecności w trzech różnych aspektach:
- w otaczającym nas świecie, który jest Jego dziełem, uczynionym z niczego, a pełnym porządku i różnorodności.
- w nas samych – istniejących „tu i teraz”, ale pragnących czegoś więcej, wieczności, mających świadomość dobra i zła, mogących słyszeć głos własnego sumienia,
- w naszej relacji z innymi – nie takiej zwykłej, codziennej, ale wyjątkowej i głębokiej, która może pojawić się ledwie kilka razy w życiu, a w której „dotykamy” wnętrza innej osoby, a przez to czegoś wyższego.
Człowiek jest istotą poszukującą odpowiedzi, wytłumaczeń otaczających go zjawisk oraz sprzeczności – w świecie i w sobie samym; jak pisze metr. Kallistos - „wiara w Boga pozwala mi zrozumieć, dlaczego świat jest taki, jaki jest, pełen i piękna, i brzydoty; dlaczego ja jestem akurat taki, szlachetny a jednocześnie podły; i dlaczego powinienem kochać innych, uznając ich wieczną wartość. Wiara w Boga, jak nic innego, pozwala mi zrozumieć rzeczy i widzieć w nich spójną całość.”

Człowiek nie może poznać istoty Boga, Jego wewnętrznej natury – gdyby tak było, człowiek były równy Bogu, a jest przecież jedynie Jego stworzeniem. Może jednak poznawać Boga poprzez Jego energie – zewnętrzne przejawy Jego istnienia, samoobjawienia się. Energie nie są materią czy jakąkolwiek emanacją Boga, stworzoną przez Niego; to bezpośrednie Boże działanie w świecie i w nas, działanie, którego możemy doświadczyć i które możemy zobaczyć. Widząc działanie Boga – widzimy Jego samego, energie nie są bowiem jakąś częścią Boga, ale są Nim całym. „Chrześcijanin to ten, kto, gdziekolwiek spojrzy, widzi Boga i w Nim się raduje. Nie bez powodu pierwsi chrześcijanie przypisywali Chrystusowi powiedzenie: Podnieś kamień a znajdziesz Mnie, przetnij drzewo na pół i tam Jestem.”

Bóg jako Trójca
Będąc, jak judaizm i islam, religią monoteistyczną, chrześcijaństwo stawia jednak wierzącym wyzwanie związane z Osobą, a właściwie Osobami Boskimi – wierzymy, że jest jeden Bóg, jedna Boska Istota, jednak stanowią Go trzy różne Boskie Osoby – Ojciec, Syn i Święty Duch. Każdy z nich jest oddzielną Osobą, jednak istnieje w pełnej miłości wspólnocie z pozostałymi dwoma Osobami. Metropolita Kallistos rozróżnia dwa pojęcia – indywiduum, którym jest jednostka, niebędąca w relacji z nikim innym, odizolowana od innych oraz osobę, która istnieje w relacji z otoczeniem, z innymi osobami. Można to odnieść zarówno do Boga, jak i do człowieka – jesteśmy człowiekiem dopiero wtedy, gdy żyjemy w relacji z innymi.

Trójca Święta jako związek trzech Osób, połączonych miłością, jest związkiem dynamicznym, pełnym ruchu i życia. Każda z Osób jest pełnią Boga, a nie zaledwie Jego częścią; żadna Osoba nie może ani istnieć, ani działać w oddzieleniu od pozostałych.
Bóg Ojciec jest źródłem Boskości i punktem odniesienia dla Syna i Świętego Ducha. Syn został przez Niego zrodzony, a Duch – od Niego pochodzi W żadnej mierze nie oznacza to jednak, że był czas, kiedy istniał tylko Ojciec.
Syn Boży, Słowo (Logos), jest tym, przez którego Bóg Ojciec objawia się ludziom - „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przez mnie” (J 14, 6). Dla nas, dla naszego zbawienia, Syn Boży narodził się jako człowiek w Betlejem, jednak to był jedynie moment Wcielenia się drugiej Osoby Boskiej, która współistnieje z Ojcem odwiecznie. „On jest zasadą porządku i celem, który przenika wszystkie rzeczy, przyciągając je do jedności w Bogu, czyniąc w ten sposób wszechświat ‘kosmosem’, harmonijną i zintegrowaną całością”.
Święty Duch natomiast pozwala nam odczuć obecność Syna, przez którego jest do nas posłany jako „tchnienie” Boga.
Można rzec, że „Duch jest Bogiem w nas, Syna jest Bogiem z nami, a Ojciec – Bogiem ponad lub poza nami”.

Współdziałanie Trójcy Świętej odnajdziemy w wielu zdarzeniach z historii zbawienia:
- w stworzeniu świata - „przez słowo Pana powstały niebiosa i wszystkie ich zastępy przez tchnienie ust Jego” (Ps 33, 6),
- we Wcieleniu – Syn Boży zostaje poczęty z Dziewicy Maryi poprzez zesłanie na nią przez Boga Ojca Świętego Ducha,
- w chrzcie Jezusa Chrystusa – głos z nieba, głos Ojca, świadczy o Synu słowami „Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie”, a Duch Święty pod postacią gołębicy zstępuje na Syna od Ojca (Mt 3, 16 – 17),
- w Przemienieniu Pańskim – Ojciec świadczy o Synu słowami, a Duch Święty zstępuje na Niego pod postacią obłoku światła (Mt 17, 5)

Trójcę Świętą odnajdziemy również w wielu modlitewnych wezwaniach prawosławnych, od kulminacyjnego momentu Eucharystii poczynając, gdy podczas modlitwy kapłan przypomina słowa Jezusa Chrystusa – Syna: „Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje, które za was jest łamane na odpuszczenie grzechów. Bierzcie i pijcie z niego [kielicha] wszyscy, to jest Krew moja, Nowego Przymierza, która za was i za wielu jest wylewana na odpuszczenie grzechów”. Po nich następuje wezwanie (epikleza) do Ojca, aby zesławszy na Dary Eucharystyczne Świętego Ducha, przemienił je w Ciało i Krew Swojego Syna.
Wezwanie do Trójcy Świętej jest częścią praktycznie każdej złożonej modlitwy – rozpoczynamy ją znakiem krzyża, który sam przypomina już o trzech Boskich Osobach; przywołujemy podczas Trisagionu (Święty Boże [Ojcze], Święty Mocny [Synu], Święty Nieśmiertelny [Święty Duchu]”, wprost wzywamy w modlitwie „Chwała Ojcu, i Synowi, i Świętemu Duchowi”.
Odnajdujemy je również w krótkiej, ale jakże głębokiej prośbie modlitwy Jezusowej - „Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną”. To wołanie skierowane jest do drugiej Osoby Trójcy, bezpośrednio wspomina też Ojca, który zrodził Syna, ale nie pomija Ducha Świętego – zgodnie ze słowami św. Pawła z listu do Koryntian (1 Kor 12, 3) „nikt nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego ‘Panem jest Jezus’ ”.

Wiara w Trójcę Świętą jest dla człowieka wyzwaniem – trudnym, a właściwie niemożliwym jest wyjaśnienie Istoty Trójcy na poziomie rozumu, potrzebna jest głęboka przemiana umysłu i swojej postawy. Potrzebna jest też miłość, bez której Trójca nie istniałaby i bez której człowiek nie byłby w stanie Jej doświadczyć. Dlatego też w Boskiej Liturgii, tuż przez wyznaniem wiary, słyszymy diakona wzywającego do wzajemnego umiłowania się, abyśmy byli w stanie prawdziwie wyznać naszą wiarę.

Fot. Jarosław Charkiewicz