cerkiew.pl


Boże Narodzenie jak proskomidia - Eucharystyczny sens święta (cz. I)

tłum. Michał Diemianiuk, 23 grudnia 2017

 W imię Ojca i Syna i Świętego Ducha!

Tajemnica Narodzenia Chrystusa – to tajemnica Bożej Miłości!

W tej rozmowie postaramy się w świetle Sakramentu Eucharystii (Komunii) spojrzeć na to wydarzenie.

Wydawałoby się, dobrze znane słowa: „Bóg umiłował świat” (J 3, 16; Biblia Tysiąclecia), ale jaki świat umiłował Stwórca? Świat, który powstał przeciwko swojemu Władcy i Suwerenowi! Później apostoł Paweł powie: „Chrystus bowiem umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdyśmy [jeszcze] byli bezsilni. A [nawet] za człowieka sprawiedliwego podejmuje się ktoś umrzeć tylko z największą trudnością” (Rz 5, 6-7; Biblia Tysiąclecia).

To właśnie jest tajemnica niepojętej Bożej Miłości. Ci, którzy zasłużyli na gniew Boga, korzystają z Jego przychylności; ci, którzy zasłużyli na przekleństwo czerpią słodycz Jego błogosławieństwa.
Chrystus rodzi się w tym świecie jako „Dziecię młode – przedwieczny Bóg”, aby Swoim uniżeniem (gr. kenosis – opustoszenie, wyniszczenie) w młodości zawstydzić i obalić naszą dorosłość w grzechu. W tym celu On i urodził się w betlejemskiej grocie w ogromie samoponiżenia, abyśmy „ubogacili się Jego ubóstwem” (por. 2 Kor 8, 9). I „Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie [żłób – naczynie do podawania paszy zwierzętom – przyp. tłum.], gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie” (Łk 2, 7; Biblia Tysiąclecia).

To znaczy, że On od samego początku oddaje Siebie jako pokarm, pożywienie dla tego świata, po to, żebyśmy pokonawszy bydlęcy początek w Chrystusie i z Chrystusem, mogli wznieść się ze stanu dzieci gniewu (właściwego zwierzętom bytu) w stan dzieci Bożych – poprzez nasycenie się Jego Ciałem i Krwią.

To znaczy, że z momentu Bogowcielenia my w Chrystusie zjednoczyliśmy się eucharystycznie, według określenia świętego biskupa Grzegorza z Nyssy, [staliśmy się] pokrewni Bogu, „nie inaczej jak stawszy się współcieleśni z Nim”. I teraz, według chalcedońskiego określenia [chodzi o orzeczenie IV Soboru Powszechnego w Chalcedonie – przyp. tłum.], natura ludzka i boska są: bez rozdzielenia, bez zmiany, bez rozłączenia i bez zlania się. To znaczy, że w Narodzeniu Chrystusa rodzi się i samo nasze nowe istnienie narodu Bożego, zjednoczonego eucharystycznie ze swoim Stwórcą.

„Eucharystycznie” – ponieważ w prawosławnym rozumieniu człowiek nie osiąga zbawienia („U ludzi to niemożliwe” – Mk 10, 27; Biblia Tysiąclecia), ale przyjmuje się je, eucharystycznie rozpoznaje się i przeżywa („ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe" – tamże)!

W Urodzonym w Betlejem – zjednoczenie Nieba i Ziemi, Boga i Człowieka. I odtąd nie jesteśmy obcymi, ale przyjaciółmi Boga Ojca, eucharystycznie usynowieni Jemu w Chrystusie i z Chrystusem.
Samo nazwanie miejsca urodzenia Chrystusa – Betlejem – jest głęboko symboliczne i rozumie się tylko eucharystycznie. Hebrajskie słowo „Betlejem” (Bêṯ Leḥem) dosłownie tłumaczy się jako „Dom Chleba”. To znaczy ten Chleb Niebieski, Który rodzi się w Betlejem, liturgicznie nasycał i nasyca całą cerkiewną Oikumene (Powszechną Cerkiew).

Czytamy: „Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki” (J 6, 53-58; Biblia Tysiąclecia).

Apostoł Paweł pisał o czasie Narodzenia Chrystusa: „Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo” (Ga 4, 4-5; Biblia Tysiąclecia).
„Pełnia czasu” – wskazuje na ten określony moment, kiedy było niezbędne narodzenie Chrystusa Zbawiciela.

1) Syn Boży rodzi się w tym świecie, który znajdował się pod rzymskim panowaniem, żeby wskazać nam na Swoją misję oswobodzenia całego rodzaju ludzkiego od niewoli grzechu, diabła i strachu przed śmiercią. Beda Czcigodny [anglosaski mnich benedyktyn i kapłan, żył w latach 672-735, wszechstronny uczony, w Kościołach prawosławnym, katolickim i anglikańskim uznany za świętego – przyp. tłum.] pisał o Chrystusie: „Zechciał przyjąć ciało w takim czasie, żeby wkrótce po Swoim narodzeniu być zapisanym przy spisie cesarza i tym podporządkować Siebie niewoli dla naszej wolności”.

2) Chrystus rodzi się i wtedy, kiedy na ziemi ustanowiła się jedynowładza imperatora Augusta i ustały wszystkie wojny. O czym błogosławiony Hieronim, komentując proroka Izajasza, pisze: „Spojrzawszy na historię starożytności, odnajdziemy, że prawie do dwudziestego ósmego roku rządzenia cesarza Augusta w całym świecie trwały wojny, i ustały wtedy, kiedy urodził się Pan”, zgodnie z powiedzianym: „Wtedy swe miecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza, nie będą się więcej zaprawiać do wojny” (Iz 2, 4; Biblia Tysiąclecia). Później apostoł Paweł napisze o Chrystusie: „On bowiem jest naszym pokojem, On, który obie części [ludzkości] uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur – wrogość. W swym ciele pozbawił On mocy Prawo przykazań, wyrażone w zarządzeniach aby z dwóch [rodzajów ludzi] stworzyć w sobie jednego nowego człowieka, wprowadzając pokój” (Ef 2, 14-15; Biblia Tysiąclecia).

3) Urodził się On za dni króla Heroda („Wielkiego”) w celu wypełnienia proroctwa patriarchy Jakuba: „Nie zostanie odjęte berło od Judy ani laska pasterska spośród kolan jego, aż przyjdzie ten, do którego ono należy, i zdobędzie posłuch u narodów” (Rdz 49, 10; Biblia Tysiąclecia). Rzecz w tym, że król Herod I nie był Żydem, on był Idumejczykiem, i w ten sposób na nim dosłownie wypełniło się proroctwo, wypowiedziane przez patriarchę Jakuba 1700-1650 lat przed Narodzeniem Chrystusa, a zapisane przez Mojżesza około 1250 lat przed Chrystusem. Za dni Heroda dosłownie odeszło „berło od Judy”, królewskiego domu żydowskich królów, i „laska pasterka spośród kolan jego”, ponieważ Żydzi byli pozbawieni prawa samodzielnie orzekać wyroki śmierci, zmuszeni byli do akceptacji wyroku przez rzymskich prokuratorów. Święty biskup Jan Złotousty pisał: „Narodem rządzili durni żydowscy króle, dla uzdrowienia posyłani byli prorocy. Teraz zaś, kiedy naród Boży wpadł pod władzę durnego króla [obcokrajowca], urodził się Chrystus, ponieważ dla tak ciężkiej i niebezpiecznej choroby potrzebny był bardziej zręczny Uzdrowiciel”.

I następnie – zbadamy pytanie o to, dlaczego w tajemnicę Narodzenia Chrystusa byli wtajemniczeni nieliczni z ludzi? Ale przede wszystkim przypomnijmy, że nie każdy człowiek ma prawo przystępować do Komunii Ciała i Krwi Narodzonego w Betlejem: „Dlatego też kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej. Niech przeto człowiek baczy na siebie samego, spożywając ten chleb i pijąc z tego kielicha. Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na Ciało [Pańskie], wyrok sobie spożywa i pije. Dlatego to właśnie wielu wśród was słabych i chorych i wielu też umarło” (1 Kor 11, 27-30; Biblia Tysiąclecia).

ks. prot. Oleg Stieniajew

za: pravoslavie.ru
fot. Michał Diemianiuk