cerkiew.pl


O modlitwie Jezusowej dla świeckich

Tłum. Michał Diemianiuk, 04 września 2017

Istnieje przekonanie, że modlitwę Jezusową – „Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną, grzesznym” (cs. Hospodi Iisusie Christie, Synie Bożyj, pomiłuj mia, hriesznoho) – mogą odmawiać tylko mnisi, a dla świeckich ta duchowa czynność nie jest pożyteczna. Czy tak jest? Czy świeccy mogą modlić się modlitwą Jezusową? I jak to robić z największym duchowym pożytkiem? Co w ogóle znaczy dla nas modlitwa Jezusowa?

Modlitwa Jezusowa może być i powinna być zawsze z nami

Protoijerej Andriej Owczinnikow:

– Według myśli świętego biskupa Ignacego (Brianczaninowa), zajmowanie się modlitwą Jezusową jest ogólnochrześcijańskim dziełem. „Módlcie się nieustannie” (1 Tes 5, 17) – te słowa apostoła Pawła są skierowane do wszystkich chrześcijan, bez rozróżnienia, czy jesteś mnichem czy świeckim. Święty biskup Ignacy znał współczesnych mu świeckich chrześcijan, którzy w zajmowaniu się modlitwą Jezusową osiągali znaczące sukcesy. Przyczyna jest oczywista: w jego czasach było żywe duchowe życie wielu ludzi i możliwość zetknięcia się z osobą prawdziwie zajmującą się modlitwą Jezusową, która mogła nauczyć najpierw prawidłowej, a potem i nieustannej modlitwy. Rzecz jasna, że duchowymi modlitewnymi centrami i szkołami były święte klasztory. Z nich modlitewne doświadczenie wychodziło w świat, gdzie przyjmowali je i rozwijali najlepsi z chrześcijan.

Nasze czasy stały się innymi, one wniosły w życie Cerkwi znaczące cechy i zmiany. Najważniejsza z nich – zniszczona tradycja duchowego życia. My, współcześni chrześcijanie, w większości jesteśmy pionierami na drodze duchowej. Wiele spraw, spośród których najważniejsze – życie według rady duchowego ojca, pokajanie za grzechy, niesienie krzyża, odcięcie swojej woli i, oczywiście, modlitwa – są dla nas niełatwe i błędy są tu nieuniknione. Ale, jak to się mówi, kto boi się wilków, ten nie chodzi do lasu.

Spróbujmy dać kilka rad na temat modlitwy Jezusowej nie tyle z duchowego doświadczenia, którego nie ma prawie u nikogo, ile z duchowych rad naszych sławnych ojców i starców.

1. „Nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4, 12). Na tych słowach oparta jest nasza wiara w wielką łaskawą siłę imienia Jezusa. Tym imieniem, według słów świętego mnicha Jana Klimaka, należy kruszyć wszelką siłę naszych wrogów i przeciwników. Odczucie i realność duchowej walki, niezbędność Bożej pomocy w dziele zbawienia powinny zwracać każdego chrześcijanina do modlitwy Jezusowej.

2. Ćwiczenie się w modlitwie Jezusowej – to przedłużenie ogólnego modlitewnego wysiłku. „Na początku naucz się modlić prawidłowo – uczy święty biskup Ignacy (Brianczaninow) – nauczywszy się prawidłowo, módl się nieustannie”. Bez modlitwy nie może być żadnego duchowego życia. Modlitwa – to zawsze jest trud i zmuszanie siebie. Modlitwa jako dar Boży jest dawana tylko modlącemu się. Z czasem stan nudy i suchości serca zmieni się na duchową raźność i pragnienie modlitwy. Łaskawa, uważna modlitwa przyjdzie tylko do tego, kto pokornie i cierpliwie wypełnia swoje modlitewne reguły, wśród których powinna być także modlitwa Jezusowa.

3. Pożytecznie jest określić sobie niewielki czas dla modlitwy Jezusowej lub liczbę modlitw, do której wykorzystujemy czotki. Można polecić raz w tygodniu zamienić poranne i wieczorne reguły tą modlitwą – 15 minut rano i wieczorem.

4. Najważniejsza w modlitwie Jezusowej jest nie ilość, a jakość. Zapamiętajmy, że umysł należy zamknąć w słowach modlitwy, a serce powinno nieustannie przebywać w pokajaniu i płaczu za grzechy. Zachwyt zewnętrznym modlitewnym wysiłkiem, a szczególnie pogoń za liczbą przeczytanych modlitw może doprowadzić do niebezpiecznego stanu, bliskiego duchowemu zbłądzeniu.

5. Niektórzy boją się duchowego zbłądzenia z powodu zajmowania się modlitwą Jezusową. Duchowe zbłądzenie – to los pysznych i samowolnych ludzi. „Wszyscy jesteśmy w duchowym zbłądzeniu” – tak myśli pokorny człowiek i zwraca się do Boga z pokajanym modlitewnym płaczem. Pokorny człowiek nie może upaść i zostać zwiedzionym przez złe duchy.

6. Znakomitą pomocą w modlitwie Jezusowej jest akatyst do Jezusa Najsłodszego. Obowiązkowo czytajcie go 2-3 razy w tygodniu.

7. Dla świeckich modlitwa Jezusowa jest mimo wszystko bardziej wspomagającym, a nie zasadniczym modlitewnym działaniem. Ta modlitwa może być i powinna być zawsze z nami. Wartość tej modlitwy zawiera się w jej krótkości; można ją odmawiać zarówno ustnie, jeśli pozwalają warunki, jak i w umyśle, czytając ją wewnątrz siebie. Świeccy dużo czasu spędzają w transporcie, w drodze, w kolejkach, na spacerach, przy pracach domowych. Przy tych zajęciach nie należy tracić drogocennego czasu, a lepiej wykonywać niezbędne czynności i jednocześnie odmawiać modlitwę Jezusową. Najważniejsze tutaj – praktyka i staranie.

8. I, zapewne, najważniejsze. To związek modlitwy Jezusowej z naszym życiem. Jak żyjemy, tak się modlimy, i jak się modlimy, tak i żyjemy. Dla praktykanta modlitwy Jezusowej niezbędne jest szczególne życie, surowe w prawidłowym znaczeniu. Głównymi przeciwnościami w modlitwie są: rozpraszanie się i życiowa krzątanina. Nie nauczy się modlitwy Jezusowej ten, kto jest przywiązany do TV i Internetu, kto stale słucha muzyki i nie wychodzi z portali społecznościowych, kto lubi wesołe towarzystwo i puste rozmowy. Tu wielu musi się zatrzymać: zbyt silne przywiązanie do świata i jego przyjemności. To wszystko zapełnia umysł i serce i nie daje człowiekowi prawidłowo i celnie zwracać się do Boga w modlitwie. Będziemy mądrze zmieniać życie, wyganiając z niego wszystko, co puste i niepotrzebne dla duchowego rozwoju i owocnej modlitwy.


Przez modlitwę Jezusową jesteśmy wszędzie z Chrystusem

Kapłan Walerij Duchanin:

– Modlitwa Jezusowa jest dana wszystkim – i mnichom, i świeckim. Chrześcijanin – to ten, kto jest zawsze z Chrystusem, a do tego służy modlitwa Jezusowa. Za pośrednictwem modlitwy Jezusowej bywamy wszędzie z Chrystusem – i w metrze, i na ośnieżonych ulicach, i w sklepie, i w pracy, wśród przyjaciół i pośród wrogów: modlitwa Jezusowa jest złotą więzią ze Zbawicielem. Ona ratuje od rozpaczy, nie daje nam upaść myślami w przepaść światowej pustki, ale jak płomyk łampady przyzywa do duchowego czuwania i przebywania przed Panem.

Zazwyczaj nasz umysł jest zajęty tylko nieuporządkowanymi myślami, one skaczą, zmieniają się, nie dają nam spokoju; w sercu – takie same chaotyczne odczucia. Jeśli nie zajmie się umysłu i serca modlitwą, to w nich będą rodzić się grzeszne myśli i odczucia. Modlitwa Jezusowa – to lekarstwo dla duszy, chorującej namiętnościami.

W Dawnym Paterykonie przywołuje się takie porównanie. Kiedy kocioł podgrzewa się ogniem, to na niego nie siądzie ani jedna mucha ze swoimi bakteriami. A kiedy kocioł stygnie, to po nim biegają różne owady. Tak i dusza, ogrzewana modlitwą do Boga, okazuje się niedostępna dla durnego oddziaływania demonów. Dusza poddawana jest pokusom, kiedy stygnie, kiedy gaśnie ogień modlitwy. A kiedy znowu modli się, pokusy rozwiewają się. Tego każdy może doświadczyć na sobie: w chwili cierpienia, kiedy uciskają problemy lub serce rozrywa się od niedobrych myśli, należy zacząć modlić się do Pana, wznosić modlitwę Jezusową – i nawał myśli ustąpi.

Modlitwa Jezusowa jest skrajnie potrzebna właśnie świeckim. Ona jest zbawcza w wielu życiowych sytuacjach. Jeśli czujesz, że zaraz wybuchniesz, wyjdziesz z siebie, jeśli chcesz powiedzieć jakieś brzydkie słowo lub pojawiły się nieczyste pożądania, zatrzymaj się i zacznij w myślach powoli odmawiać modlitwę Jezusową. Odmawiaj ją ze skupieniem, pobożnością, pokajaniem, a zobaczysz, jak nawał namiętności ustępuje, wszystko wewnątrz uspokaja się, wraca na swoje miejsce.

Jeśli powiedzieć wprost – namiętny człowiek to człowiek, który się nie modli. Bez modlitwy nigdy nie będziesz z Bogiem. A jeśli nie będziesz z Bogiem, to co będziesz miał w duszy? Modlitwa Jezusowa – to najbardziej dostępna, prosta w słowach, ale głęboka w treści modlitwa, którą możesz mieć w dowolnym miejscu i w dowolnym czasie.

Już święci ojcowie nazywali modlitwę Jezusową królową cnót, dlatego że przyciąga ona wszystkie pozostałe cnoty. Cierpliwość i pokorę, wstrzemięźliwość i pobożną mądrość, miłosierdzie i miłość – to wszystko związane jest z modlitwą Jezusową. Dlatego że łączy ona z Chrystusem, modlący się przyjmuje obraz Chrystusa, przyjmuje cnoty od Chrystusa.

Jest, oczywiście, szereg błędów, które zdarzają się modlącym. W żadnym wypadku nie wolno odmawiać modlitwy Jezusowej dla jakichś duchowych zachwytów lub coś przedstawiać w wyobrażeniach. Modlitwa Jezusowa powinna być bez obrazów, z uwagą na słowach, napełniona pobożnością i pokajannym uczuciem. Taka modlitwa dyscyplinuje umysł i oczyszcza serce, duszy staje się lepiej, dlatego że odchodzą postronne myśli i chaotyczne odczucia.

Modlitwa Jezusowa – to zbawienie dla każdego chrześcijanina, w jakiejkolwiek sytuacji on by się nie znalazł.

Modlitwa Jezusowa – to szczebelki drabiny do Królestwa Niebieskiego

Kapłan Dimitrij Szyszkin:

– O modlitwie Jezusowej dla świeckich powiedziano bardzo wiele i przez świętych ojców, i przez współczesnych doświadczonych duchownych: ona jest niezbędna. Ale cały „sekret” jej zawiera się w tym, że nie ma żadnego sekretu. I jeśli sami sobie tych sekretów nie wymyślamy, to serdeczne i uważne zwracanie się do Pana w prostocie i skrusze, niewątpliwie, będzie przyczyniać się do dobrego przechodzenia drogi chrześcijańskiego życia. Należy tu rozgraniczyć „czynienie modlitwy umysłu” przez mnicha pod przewodnictwem doświadczonego ojca duchowego (to osobny temat, którego nie będziemy teraz poruszać) i powtarzanie modlitwy przez świeckich w każdym czasie i o każdej porze: głośno, jeśli jest taka możliwość, lub w myślach, jeśli człowiek znajduje się w miejscu publicznym. Prostota i serdeczność, poznanie swojej niemocy i całkowite oddanie się w ręce Boże – zarówno tu są najważniejsze, jak i w każdej modlitwie.

Ale jeszcze o czymś, wydaje się, trzeba powiedzieć. Czasami nawet tę prostą modlitwę odmawiać jest bardzo trudno, i święty biskup Ignacy (Brianczaninow), na przykład, określa w takim przypadku „małą miarę” niezbędnego, czyli uważanie na odmawiane słowa przy wkładaniu w nie swojego serca, nawet z przymuszeniem. Pan widzi nasz trud i walkę, i dobre zamiary. Nie może być tak, żeby cały czas było lekko – to odnosi się zarówno do życia w ogóle, jak i do modlitwy. Czasami należy przymusić się, potrudzić, „przebijać się” do Pana przez własną nudę i smutek. I to właśnie działanie całkowicie odnosi się do sfery naszych dobrych zamiarów, dlatego że nikt nie może odebrać nam naszego dążenia do Boga, byleby ono (niech nawet osłabnie w nas z czasem) nie przerywało się. I modlitwa Jezusowa w tym wypadku – to te najprostsze „węzełki” na drabinie sznurowej, po której, chociaż z trudem, ale możemy i powinniśmy wspinać się wzwyż, do Królestwa Bożego. A Pan, który podał nam tę „drabinę”, czyż nie pomoże, nie wesprze, nie wzmocni? Oczywiście, że wesprze i nakieruje, i wzmocni, tylko jeślibyśmy dokonywali swojego wchodzenia z zaufaniem i prostotą, „nie marząc nic o sobie”, ale z gorliwością i stanowczością.

Za: pravoslavie.ru

Fot: Aleksander Wasyluk za: orthphoto.net