cerkiew.pl


Ostatni krzyk mody – homoseksualizm?...

tłum. Dominika Kovačević, 29 sierpnia 2017

Przedstawiamy Państwu tekst jednego z najbardziej znanych współczesnych arabskich teologów prawosławnych: metropolity Bosry, Hauran i Dżabal Al-Arab Sawy (Esbera) z Syrii. W nawiasach kwadratowych podano alternatywne tłumaczenia poszczególnych słów.


Moda to pewien wycinek tego, co odnosi się w rzeczy samej do nakazu; jest upowszechniana, by stać się zachowaniem ogólnym. Kształt ubrań czy fryzury to przykłady mody na płaszczyźnie zewnętrznej; z kolei wzory zachowania i życia to także moda, ale na najgłębszym poziomie. Moda rozprzestrzenia się nagle i szybko, lecz nie spontanicznie. Wystarczy, by jakaś gwiazda pokazała się z taką czy owaką fryzurą, a już adoptują ją sobie tysiące młodych ludzi. Tak tamo, gdy jedna z gwiazd założy dane ubranie – to ono się już rozprzestrzenia na całym globie. Te gwiazdy wręcz stały się marką w rękach firm handlowych i ekonomii światowej, w różnych branżach. Zazwyczaj za każdą modą stoi jakaś osoba lub grupa z określoną dla siebie ideologią [myślą] i wyraźnym celem dążącym do jego relacji poprzez to, co oferują na bazarze życia w „modach”. Oni wykorzystują modę jako drogę do osiągnięcia swoich celów. Tym celem w przeszłości był handel, lecz teraz wymiar handlowy został z tyłu. Tutaj jest szatan kontrolujący wpływowych: ludzi czy grupy, członków lub po prostu duże firmy, mając na względzie zmianę struktury społecznej, moralności ludzkiej i wartości duchowych w celu zabezpieczenia swoich interesów lub interesów tych, co ich zatrudniają oraz kierunku świata na drodze, który dla niego kreślą.

Moda homoseksualna, na przykład, jest w tych dniach bardzo podkreślana i pokazywana, i nie jest ona bynajmniej ograniczona tylko do powstania związku cielesnego pomiędzy dwoma osobami tej samej płci. Sprawa sięga dużo dalej. Niestety, człowiek to zbiorowość, lub, powiedzmy, stado; i ludzie są sterowani dużo bardziej, niż uważają. Tłumy, które wspierają homoseksualizm z pobudek osobistych, nie zdają sobie sprawy, że one wykonują plany na rzecz dobra rządzących ziemią oraz pragnących przejąć wszystkie jej bogactwa. Niektórzy zachodni socjologowie badający seksualności i to, co się z nią wiąże mówią, że fala homoseksualizmu ma na celu, obok mających możliwości rządzących w świecie, zredukowanie przyrostu naturalnego i zmniejszenie liczby mieszkańców ziemi. Jednak dlaczego – to taki jeden przykład – Unia Europejska podarowała w przeciągu dziesięciu lat osiemset milionów euro dla organizacji homoseksualistów non-profit (NGO – organizacji pozarządowych)? Zatem, jaki jest cel w wykorzystaniu tej kontroli [dominacji], którą cieszą się duże państwa, by narzucić prawa i zalecenia pozwalające na absolutną wolność – małżeństwa jednej płci czy aborcję – na światowych konferencjach specjalizujących się w sprawach kobiet, klimatu i kontroli urodzeń? Przykładów jest wiele, wymienię tylko dwie: tą w Pekinie i tą w Kairze.

Tutaj jest ogromna różnica pomiędzy tym, by prawo nie prześladowało ludzi o nienaturalnych skłonnościach, zabijało czy też tyranizowało ich, a tym, by legitymizowało ich położenie i narzucało je na pogląd ogólny w prawodawstwie, kulturze i nauce, jako zachowanie normalne, i prześladowało tych, którzy go nie akceptują – nawet, jeśli odrzucenie go byłoby pokojowe, bez przemocy. W rzeczywistości, nastało władcze prześladowanie mieczem wszystkich tych, którzy nie podążają w strzemionach homoseksualizmu i towarzyszących mu odgałęzieniach [jak np. transseksualizm, przyp. tłum.]. Tak więc, w kanadyjskim Toronto, jakiś czas temu wydano prawo oskarżające o popełnienie przestępstwa rodziców dzieci, które w wygłaszanych hasłach wyraźnie odrzucają homoseksualizm w obecności swych rówieśników adoptowanych przez małżeństwa jednopłciowe. Wytłumaczeniem jest to, że one w ten sposób praktykują dyskryminację rasową wobec tych dzieci. A to znaczy, iż rodzice, którzy uczą swoje dzieci, że naturalny związek to ten pomiędzy mężczyzną i kobietą, na mocy prawa są zagrożeni tym, że ich dzieci zostaną im zabrane, jeśli one powtórzą przed swymi rówieśnikami w szkole to, czego nauczyły się w domu!
Cóż to za wolność, która wypuszcza z siebie cugle dla pewnej kategorii ludzi poprzez wykorzystanie całej wolności i zabrania świadomości innej kategorii, która nie przyjmuje tego, co mówi kategoria pierwsza! Dlaczego pewnej kategorii pozwala się w pełni manifestować swoje poglądy w różnych sprawach dotyczących seksualności, a innej kategorii zabrania się nawet zakomunikować swoje poglądy w tej sprawie? Daje się prawo homoseksualistom otwartego deklarowania i publikowania swoich przekonań, a tym, którzy je odrzucają, nie daje się prawa otwartej deklaracji swoich przekonań dotyczących tych spraw!

Słyszymy, co dzieje się na zachodzie – niewiarygodne rzeczy. Takie jak kara więzienia, grzywna, zamknięcie sklepu na określony czas czy wymuszenie na właścicielu hotelu przeprosin za nie-zaakceptowanie organizacji wesela małżeństwa homoseksualnego w tymże hotelu, lub też wymuszenie przeprosin na cukierni za nie-zrobienie tortu weselnego pary homoseksualnej i umieszczenie na nim symbolu homoseksualizmu. Karani są za przestępstwo wymówienia się z usługi, nawet jeśliby było ono łagodne i grzeczne. Gdzie jest równość w wolności? Gdzie jest wolność świadomości [umysłu, serca] każdego człowieka? Tutaj następuje straszne wypaczenie w praktykowaniu podstawowych praw człowieka, a aprobata dla niego służy temu, co jest przeciwko religii. Czy dzieje się to przypadkiem i nieświadomie? To pytanie, które powinni sobie zadać wszyscy ludzie.
Wreszcie, w Grecji, gdzie Cerkiew wciąż ma jakiś wpływ, proces sądowy jednego z biskupów trwał sześć miesięcy, ponieważ powiedział w swym kazaniu, że homoseksualizm to anomalia. Sąd uniewinnił go z wcześniejszego zarzutu „dyskryminacji seksualnej” w oparciu o to, że biskup wyartykułował wyrażenie „sprzeczne z naturą” w języku Pisma Świętego, a nie jako wyrażenie własnego poglądu. Wątpię, że byłaby możliwość uniewinnienia go, jeśli taka sprawa miałaby miejsce w jakimś innym zachodnim kraju.

Jeden z przyjaciół mieszkających w Stanach Zjednoczonych od dwóch lat zapytał mnie o zjawisko szybkiego awansu homoseksualistów na drabinie hierarchii urzędniczej; pracownicy firmy zaczęli zauważać to. Powiedział zaskoczony: czy oni chcą, byśmy my stali się homoseksualistami, aby awansować na swoich stanowiskach?

Świat jest świadkiem powrotu do pogańskiej moralności. Tej, która dominowała na obszarze Cesarstwa Rzymskiego, zanim się ono schrystianizowało. To chrześcijaństwo zmieniło wartości i pogańską moralność, przypisując wartości do poziomu człowieczego człowieka, który kontroluje swoje popędy i uwzniośla je, nadaje im godności, tak oto dochodząc do człowieka pełnego. W czasach pogańskich niewolnictwo, a wraz z nim rozpusta seksualna, były legalne. Jednak wraz z regresem wiary religijnej, którego doświadczają w ogólności społeczeństwa zachodnie, a także zastąpieniem Boga człowiekiem, człowiek już wcale nie ma wartości osobowej, którą wywyższa i do której spieszy. Więc nie pozostało mu nic innego, jak zwrócić się ku sobie samemu, by stworzyć [nie ma takiego czasownika po polsku: oznacza stworzyć coś z niczego, coś zupełnie nowego, przyp. tłum.] ze swych nieograniczonych sił-możliwości – będąc stworzeniem na obraz Boga Nieograniczonego – kształty i kolory, choćby miało to doprowadzić go do stopniowego, zbiorowego samobójstwa!

Czy historia cofa się? Na to wygląda. Jednakże, z pewnością świat potrzebuje ciągłej ewangelizacji. Świat nie jest jeszcze ugruntowany [stały]. Albowiem zmiana oraz ruch są ciągłe i szybkie na wszystkich płaszczyznach – to cecha współczesnego życia. Wraz z tym wielu wiernych w niemądrej głupocie [w językach semickich, dla potrzeb emfazy, stosuje się obok siebie synonimy, przyp. tłum.] podąża za modami w jej różnych rodzajach, bez rozróżnienia pomiędzy tym, co jest stosowne dla nich, określających się mianem wierzących, a co im nie przystoi.

Wobec tego szaleństwa, które wstrząsa światem, szukając sensu dla życia, którego wciąż brakuje, dla nas jedynym Wyzwolicielem jest osoba Chrystusa i Jego Ewangelia. Jak olbrzymia jest nasza odpowiedzialność, jeśli w pełni jesteśmy jej świadomi?… Kto ma uszy, by słuchać, niech usłyszy.


Tekst ukazał się na profilu Facebookowym metropolity Sawy (Esbera)