cerkiew.pl


Pocieszenie Himsu – metropolita Sawa (Esber) o sytuacji w części Syrii

tłum. Dominika Kovačević, 18 lipca 2017

Przedstawiamy Państwu tekst o stopniowej odnowie życia – również cerkiewnego – na Starym Mieście w Himsie, jednym z największych syryjskich miast. Jego autorem jest ordynariusz innej metropolii w Syrii – władyka Sawa Esber będący ordynariuszem Bosry, Hauran i Dżabal Al-Arab – który jednak na własne oczy zobaczył odnowę centrum Himsu.


Metropolia Himsu jest najbardziej liczną po Damaszku prawosławną metropolią w Syrii. Zniszczenie i wysiedlenie, które dotknęły miasta Hims, dotknęły również samą metropolię. Wielu jej ludzi uciekło, w większości do sąsiadujących, bezpieczniejszych regionów, przede wszystkim do Ładi An-Nasara [pol. „Dolina Chrześcijan”]. Połowa kompleksu siedziby metropolii została zniszczona. Zniszczenia od częściowych do niemalże zera dotknęły niektórych cerkwi, najbardziej ucierpiały te na Starym Mieście oraz w jego otoczeniu. Kamienie powodują powrót ludzi, zaś bez nich stają się pustymi ruinami.

Dlatego też ani biskup, ani księża nie opuścili swojej metropolii. Ci, co znaleźli się w strefie walk, wraz z ich parafiami, znaleźli schronienie w bezpieczniejszych okolicach wokół Himsu. Metropolita dalej troszczył się o trzodę powierzoną mu – mocno, zdolnie, bystro.

Pomimo trudności, niektórzy duchowni, z błogosławieństwa swojego biskupa i przy współpracy z organizacjami charytatywnymi, zainicjowali projekty rozwojowe wspierające poszkodowanych. W domu opieki działającym od wiosny do zimy [tj. cały rok] przy cerkwi Przenajświętszej Bogurodzicy (dzielnica ormiańska) pracują 92 osoby zajmujące się 150 chłopcami i dziewczętami. Jest tutaj pracownia krawiecka i haftowania szat liturgicznych, manufaktura produkująca gąbki, tapicerki i ubrania zimowe oraz farma krów. Należy wspomnieć, że dochód z tych projektów jest poświęcony wspieraniu poszkodowanych rodzin i zachęceniu ich do rozpoczęcia realizacji własnego małego projektu.

Potrzeby są wielkie i różnorodne, wymagają niewiarygodnych środków. Lecz wierzący handluje „wagą” daną mu, i przedstawia ją Bogu, Który błogosławi i pomnaża szczery wysiłek, nawet ten skromny. Niech wierzący nie zapomina słów Pana: Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych przez miano ucznia, zaprawdę powiadam wam: nie utraci swojej nagrody. (Mt 10, 42).

Również sam Patriarchat Antiocheński, przy współpracy z organizacjami charytatywnymi, uruchomił kampanię Budujmy [arab. Nabnī] pomagającą rodzinom ze Starego Miasta odbudować swoje domy i wrócić do nich. W wyniku tej akcji odbudowano 751 domów i trzy szkoły, a także centrum-schronienie na czas oczekiwania. Do końca tego miesiąca zostanie zakończona odbudowa kolejnych 110 domów.

Możesz usłyszeć tam i ówdzie narzekanie. Ci, którym brakuje miłości, usprawiedliwiają swoje lenistwo za pomocą krytyki, nie troszcząc się o tych, którzy są wyczerpani, których frustracja i rozpacz przytłaczają. Natomiast ci, którzy są wdzięczni i wyrozumiali – choć ich jest niewielu – mają błogosławieństwo wkładu w podniesieniu morale tych wyczerpanych, a to dzięki własnemu przykładowi oraz wzmocnieniu nadziei pokładanych w swoich Cerkwi i narodzie.

Żarliwość [trudne do oddania arabskie słowo ghira oznaczające wielką troskę, pozytywną zazdrość, odwagę przyp. tłum.] duszpasterzy przejawiana o swą trzodę, a zwłaszcza młodzież, przekazuje pocieszenie, łagodzi ból i świadczy o strasznym zniszczeniu. Nad grobem męczennika ojca Fransa z klasztoru będącego w centrum Starego Miasta wzniosłem modlitwę o pokój duszy jego i innych zabitych, o wzmocnienie tych, którzy trwają w zmaganiach, odmawiając opuszczenia drogiej im ziemi syryjskiej zabarwionej krwią męczenników i świętych.

Odnotowuje się w żywocie św. starca Paisjusza Atoskiego (zm. 1993), że w trakcie jego podróży do Australii poczuł, będąc w samolocie, mocne poruszenie duchowe. Więc zapytał towarzyszących mu: Gdzie teraz lecimy? Odpowiedziano: Nad Syrią. Zapłakał, i powiedział: Oto ziemia męczenników i świętych.

Miałem to błogosławieństwo uczestnictwa w radości mieszkańców Himsu z powodu powrotu siedziby metropolitarnej do życia. Patriarchat, pod przewodnictwem patriarchy Jana X, wziął na siebie koszty odbudowy kompleksu budynków metropolii, umiejscowionych na Starym Mieście, a także ich ponownego umeblowania i przywrócenia funkcjonalności sprzed roku 2012.

Chór diecezjalny odsłużył śpiew dziękczynny. Ponad 60 młodych ludzi mistrzowsko wykonujących śpiew sprawia, że jesteś nastawiony optymistycznie – oni nie przerwali nauki i ćwiczenia śpiewu cerkiewnego nawet w najtrudniejszych momentach, jakie miasto przechodziło. Chóry dużych i małych, o których każda diecezja marzy.

Mogłeś dostrzec w oczach wiernych, którzy przyszli świętować tę okazję [powrotu] czystą radość, która jednocześnie była zmieszana z głębokim smutkiem. Bez wątpienia – to, co lud Starego Himsu doświadczył, było bardzo gorzkim i trudnym do zapomnienia. Lecz pragnienie powrotu i odbudowy jest silniejszym od ich smutku. Ich entuzjazm i wytrwałość odradzają pewność nie tylko w powrót Himsu, ale całej Syrii. Nie ma wątpliwości, że powrót centrum metropolitarnego do funkcjonowania i posługi w swym oryginalnym miejscu zachęci wielu do powrotu do swych domów.

Cerkiew św. Jerzego w dzielnicy Hamidijja, która została niemal zupełnie zniszczona, ma inną historię. W 2005 roku arcypasterz metropolii położył kamień węgielny pod budowę nowej cerkwi, większej od starej i rozsypującej się. Do 2012 roku budowa do stanu surowego zakończyła się. Lecz prace się zatrzymały wraz z wejściem kraju w czasu jego próby, zaś stara cerkiew została kompletnie zniszczona. Kiedy tylko wyswobodzono Stary Hims, odbudowa ruszyła. Wielu dobroczyńców miało wkład w ten symboliczny projekt; wiele zostało zrobione lepiej, aniżeli przed zniszczeniem. Pierwsza Liturgia w cerkwi po zupełnym ukończeniu budowy była sprawowana 23 kwietnia z okazji święta patronalnego – św. Jerzego Zwycięzcy.

Proboszcz cerkwi poinformował mnie, że już około 450 rodzin wróciło do mieszkania w tej dzielnicy – to 1/3 parafii sprzed czasów wojny. To dobra liczba w krótkim przedziale czasu. Pomimo wielu ciosów, którego uderzyły w miasto, nadzieja na powrót do życia pozostaje wśród ludzi wciąż silną. Na Starym Mieście widzisz sklepy i domy zamknięte obok tych odbudowanych i otwartych. Ludzie wrócili, by w nich mieszkać i praktykować życie, jakie niegdyś prowadzili na tej ziemi.

Nasz kraj przeszedł przez szczytowe w trudności położenia historyczne. To, przez co teraz przechodzi, może być najbardziej niebezpiecznym z nich. Obserwujący kraje Asz-Szamu [tj. Lewantu] zdaje sobie sprawę z tego, że ich los to być polem bitwy mocarstw. To się dzieje na jego ziemi od trzeciego tysiąclecia przed Narodzinami Chrystusa, i trwa po dziś dzień. Lecz chrześcijanie pozostali tu, mimo nędzy historii i jej smutków, które spadły na nich; to wielki cud i namacalny dowód na działanie Ducha Świętego. Ktoś dobrze powiedział – i to w każdej sytuacji jest naszą wiarą – że Bóg jest Panem historii, i wiele razy w ostatecznym momencie zmienia bieg jej zła w przeciwnym kierunku.

W świetle tej wiary odczytujemy naszą historię, naszą teraźniejszość i naszą przyszłość jako posłanie świadectwa mocy i wagi miłości oraz żywego świadectwa, które przezwyciężyło śmierć i dało nam nowe życie. Wierzyć w Chrystusa Zmartwychwstałego znaczy powstawać po każdym upadku, do życia na nowo.

Jeszcze studiowałem teologię w monasterze Przenajświętszej Bogurodzicy w Balamand w Libanie, gdy ówczesny patriarcha antiocheński Ignacy IV położył kamień węgielny pod budowę Uniwersytetu Balamand. Miało to miejsce w 1988 roku, kiedy Liban płonął w wyniku wojny, która rozpoczęła się w 1975 roku. Pracownicy agencji prasowej zapytali go: Czyżbyś budował uniwersytet, kiedy kraj się zawala? Odpowiedział im: Jeśli losem innych jest niszczyć, to naszym losem jest budować.


Tekst ukazał się na profilu Facebookowym metropolity Sawy (Esbera)