cerkiew.pl

Święć się imię Twoje!

Weronika Niczyporuk, 25 czerwca 2017

W minionym roku, parafię w Boćkach dotknęła ogromna tragedia. Kaplica „Wsiech Skorbiaszczych Radost” znajdująca się na istoczniku w Knorydach została doszczętnie spalona. Na miejscu zdarzenia pozostały tylko zgliszcza świątyni. To było bardzo trudne doświadczenie. Wielu wiernych płakało na miejscu, gdzie stała czasownia. Kaplicę odwiedzali wierni zarówno z innych parafii jak i wyznań. Wzruszającym momentem było wyznanie starszej kobiety, która patrzyła na unoszący się dym po pożarze na miejscu gdzie jeszcze poprzedniego dnia stała kaplica. Obejrzała się na swoje dzieci i powiedziała przez łzy: Nie zdążyłam wam pokazać tego świętego miejsca. Podobnych sytuacji było naprawdę wiele, mimo iż nie każdy zdaje sobie sprawę z wagi tego miejsca.

Razem z ludźmi płakał batiuszka. Stał oparty o pochyloną, nadpaloną brzózkę i modlił się nad dopalającymi się pozostałościami po kapliczce. Na kładce leżał upadły, osmolony krzyż z kopuły…
Kiedy wiadomość o tragedii rozniosła się, ludzie razem ze swoim ojcem duchownym postanowili odbudować kaplicę na tym świętym miejscu. Od tego wydarzenia minął niecały rok, a na miejscu istocznika stoi piękna, nowo wybudowana czasownia.

Zgodnie z nową tradycją naszej parafii, w przeddzień święta „Piatienki” z cerkwi w Boćkach wyruszyła VI piesza pielgrzymka na istocznik w Knorydach. Tegoroczne obchody święta były wyjątkowe dla wszystkich, ponieważ pierwszy raz nabożeństwa były służone w odbudowanej kaplicy. W pielgrzymce uczestniczyli dorośli, dzieci i młodzież. W duchowej atmosferze dotarliśmy na święte miejsce, gdzie został odsłużony akafist z molebniem. Pielgrzymi po modlitwie, obmyli nogi w oczku ze świętą wodą.

W dzień święta kaplica została poświęcona. Na to wydarzenie czekali wszyscy z okolicznych miejscowości, o czym może świadczyć ilość osób zarówno na pierwszej jak i na drugiej Świętej Liturgii. Podczas pierwszej św. Liturgii odprawianej o godzinie 7.00 rano do sakramentów spowiedzi i Eucharystii przystąpiło około 120 osób. Poświęcenia czasowni dokonał ks. Mirosław Niczyporuk - proboszcz parafii. Święto to było wewnętrzną, małą Paschą wszystkich zgromadzonych na tym świętym miejscu. Jak podkreślił ks. mitrat Leoncjusz Tofiluk:” był czas na łzy, teraz jest czas na radość”. Kilka osób płakało, lecz to były prawdziwe łzy szczęścia.Wydarzenia minionego lata dały do zrozumienia, że bardzo łatwo jest stracić coś, co jest dla nas szczególnie ważne. Odbudowanie czasowni było dużym wyzwaniem, podczas którego pojawiały się trudności. Do tego wielkiego trudu trzeba było ogromnego wsparcia nie tylko finansowego lecz przede wszystkim duchowego.

Bóg dał siły batiuszce, wiernym i pobłogosławił miejsce na którym tak wiele się wydarzyło. Miejsce, które sławi Boga, jak mówi fragment modlitwy „Ojcze nasz”- święć się imię Twoje.

Woda, która wytrysnęła wieki temu spod stopy Bogarodzicy, nadal płynie. Jest to niewielkie źródełko, które nigdy nie zamarzło, ani żadne zło nie zdołało pokonać siły świętej wody.

Może tragiczne wydarzenia zostały dopuszczone przez Boga, aby pokazać, że znajdą się ludzie, którzy odbudują kapliczkę. Może to była próba dla wiernych, mająca na celu przekazać naukę, która jest jeszcze tajemnicą. Być może było to ostrzeżenie od Stwórcy, abyśmy zawsze o Nim pamiętali. Zazwyczaj to ludzie w biedzie zwracają się o pomoc. Teraz o opamiętanie zwrócił się Bóg do ludzi, poprzez święte miejsce. Ilu ludzi w dzisiejszych czasach naprawdę z czystego serca chociaż próbuje Go znaleźć? Na to pytanie niech każdy sam sobie odpowie.

Fot. Autor