cerkiew.pl

Jaką tajemnicę kryją myśli? - rozważania igumenii Matrony (Brdar)

tłum. Dominika Kovačević, 19 maja 2017

Rozpoczynamy nowy cykl na cerkiew.pl - są to fragmenty duchowo-psychologicznych artykułów serbskiej mniszki, siostry Matrony (Brdar). Matuszka Matrona to igumenia monasteru ikony Bogurodzicy Trójrękiej (Trojeručice) w Šibeniku, Chorwacja - diecezja dalmacka Serbskiej Cerkwi Prawosławnej. Jest autorką książek z zakresu prawosławnej duchowości przeplatanych z tematyką psychologiczną z cerkiewnej perspektywy.


Jaką tajemnicę kryją myśli?
Myśl to nasz początek i koniec. Na myśleniu przechodzą nam nie tyle dni, tygodnie, miesiące i lata, co godziny, minuty, sekundy i milisekundy. Przypominacie sobie: jakie masz myśli, takie jest twoje życie? A jakie jest twoje życie, taka i twoja wieczność. Zaiste, my jesteśmy wyjątkowo tym, co myślimy. Myśl to jest najstraszniejsza wiedza. Według słów św. Justyna Ćelijskiego ludzie są męczennikami myśli. Myśl jest im narzucona – myśl myśli także wtedy, gdy człowiek uparcie tego nie chce. Myśli to rozsiewacze chaosu, czynniki burzy, twórcy buntu.

Czym jest myśl?
Myśl jest umysłowej natury i każda myśl stwarza dla nas doświadczenie realności, zaś uczucia są tymi, które nadają myślom mocy. Intensywność uczuć decyduje o tym, ile i kiedy nasze myśli zostaną zrealizowane jako życiowe doświadczenia. Dlatego też myśli spokojne, ciche, pełne miłości, pokory i radości przyciągają bezpośrednio do naszego życia doświadczenia dobra, błogosławieństwa, które nas tworzą jako osoby. Natomiast myśli niespokojne, mroczne, pełne smutku, cierpienia i rozdrażnienia oddalają nas od Światłości i drogi samopoznania.

Czy istnieje jakaś pomoc?
Myśli nieustannie i szybko się mnożą, i w tych ruchach niektóre się wzajemnie wspierają, zaś inne uciskają. W zasadzie zwycięskim zespołem jest ten, z którym wiążemy silniejsze uczucia. Bardzo często, zwłaszcza gdy jesteśmy rozdrażnieni, nie jest dla nas jasne, co to się u nas dzieje, i tak oto stajemy się ofiarami tych myślowych zawieruch, które zgodnie z prawami wysuszają duszę i zarzynają nasze jestestwo. Ale, to wcale nie musi być tak! Nad myślami możemy po części zapanować, tak że świadomie i z wielką uwagą będziemy wybierać to, o czym będziemy myśleć, dlaczego, kiedy i ile czasu będziemy się czymś mentalnie zajmować. Dlatego ogromną ilość informacji, na które jesteśmy wystawieni, należy zredukować do minimum. Każdą wolną chwilę należy wykorzystać w taki sposób, by otoczyć się ludźmi i treściami, które nas inspirują. Zawsze bądźcie czujni w umyśle, kiedy słuchacie wiadomości, które wlewają strach, wzbudzają gęsią skórkę i panikę; kiedy słuchacie opowieści o różnych katastrofach i wojnach, w ten sposób powiadamiacie swoją świadomość, że tego pragniecie doświadczyć. Ktoś mógłby zapytać: „To mamy być ślepi wobec czyjegoś cierpienia i bólu? Czyżbyśmy mieli ignorować to, co się wokół nas dzieje?”. W żaden sposób. Ale, dużo więcej rozsądku i korzyści jest w tym, by dziennie zrobić dobry uczynek wobec jakiegoś potrzebującego, niż by każdego dnia umysłowo zajmować się tonami informacyjnych śmieci, które serwuje nam się za pomocą mediów.

Nie tylko wy jesteście ważni
Nie tońcie uparcie w żywym błocie egoizmu, lecz nauczcie się zawsze usprawiedliwiać pomyłki drugiego człowieka. I zawsze bądźcie w pokoju ze wszystkimi. Bowiem, jeśli osądzacie innych ludzi, obmawiacie, wyśmiewacie ich, nie szanujecie ich – nawet w śladach swoich nieuchwytnych myśli – to zaprawdę sami sobie dół kopiecie, a niepokój i ciasnota, które was śledzą niczym cień, są owocem tych niezidentyfikowanych myślowych schematów. Dlatego ważnym jest, byśmy uparcie przepytywali samych siebie, ze szczerym i dojrzałym pragnieniem, wszystko stawiając przed sądem własnego sumienia.

Tak, lekko nie jest!

Choć jest to trudna, wąska i paradoksalna droga, na której często się potykamy i upadamy, to jest ona prawdziwie tajemnicą, w której spotykamy się z Bogiem, gdyż „myśl jest szpilką, na której nie można stać, zaś modlitwa jest kamieniem, na którym mogę stać cały, i przeżyć” (św. Justyn Ćelijski).